DPS

“NIGDY NIE WSTAWAJ LEWĄ NOGĄ!” – Beata J.

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Kubuś obudził się w bardzo dobrym nastroju. Rozciągnął się, jeszcze w łóżeczku, spuścił nogi i… jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, cały humor uleciał
z niego z sykiem, jak przekłuty balon! Nie mógł znaleźć kapci! Złośliwie ukryły się głęboko pod łóżeczkiem! Kubuś poczuł ogarniającą go złość! „ Głupie kapcie!” – pomyślał i ze złością wcisnął je na nogi.

Poczłapał do kuchni. W drzwiach zderzył się z młodszą siostrą:
– Czego się pchasz?! – wrzasnął na siostrę tak okropnie,
że mała z płaczem pobiegła do mamy.

Mama, z miną srogą skarciła Kubusia:
– Dlaczego wrzeszczysz na Alę? Coś taki nabzdyczony
i napompowany od rana?! Uważaj, bo nam tu pękniesz ze złości! Umyłeś się? Siadaj do stołu, szybciej bo się spóźnisz do szkoły! Już 7.40! – Mama ciskała pytania i polecenia jak kulki z armaty! W Kubusiu złość rosła z każdym jej słowem.
– Nie będę jadł! Nie będę cię słuchał! Nie odzywaj się do mnie!!! – Kubuś wykrzyczał to wszystko, złapał plecak, trzasnął drzwiami i… już go nie było…
Oj, niemiło zrobiło się, niemiło!…

W drodze do szkoły Kubusiowi też przydarzyły się same denerwujące sytuacje: na początku drogi, tuz za rogiem, spotkał Bartka. Nie cierpiał go! Tego kujona, który wszystko zawsze umiał i wiedział najlepiej! Lazł obok Kubusia i nadawał przemądrzale całą drogę! Kubuś siłą powstrzymywał się, żeby nie kopnąć go w kostkę! Kopnął za to kamień, i to tak nieszczęśliwie, że odbił chyba sobie duży palec! Noga zabolała dotkliwie! Kubuś miał ochotę wyć ze złości!

W szkole przez wszystkie lekcje siedział jak gradowa chmura. Nikt do niego nie podchodził. Każdy bał się zagadać. Nawet najlepszemu kumplowi Kubuś dołożył dzisiaj porcję przykrości i zjadliwości.

Po lekcjach wracał Kubuś sam do domu. Wcale nie poprawił mu się humor i złość nie opuszczała go ani na krok. Uparła się towarzyszyć chłopcu cały dzień, czy co?! Kubuś nie bardzo miał ochotę wracać do domu. Nie chciał nikogo widzieć, wszystko i wszyscy go denerwowali…

Wszedł do parku, znalazł ławkę w cichej alejce, usiadł i rozmyślał…
„Cały świat się na mnie dzisiaj uwziął, czy co?! Od rana wszystko mnie złości…” – Kubuś, znalezionym opodal kijem kreślił na piasku bazgroły. Ziarenka piasku rozbryzgiwały się wokół, rozrzucane wściekłymi ruchami…

W pewnej chwili Kubuś usłyszał głośne: „Aaaa-psik!”, jak armatni wystrzał! Poderwał się, trochę przestraszony. Na samym brzegu ławki siedział staruszek. To on tak soczyście kichnął! Siedział i patrzył na bazgroły u stóp Kubusia. Zachichotał nieoczekiwanie.
– Co pana tak śmieszy?! – zapytał ze złością w głosie Kubuś.
Denerwował go staruszek i jego obecność.
– Twoja złość! – Staruszek odpowiedział zupełnie młodym i wesołym głosem, który wcale nie pasował do jego wyglądu.

Kubusiowi zrobiło się dziwnie nieprzyjemnie: „Skąd on wie, że jestem dzisiaj zły… Co go to obchodzi i czemu tak dziwnie się uśmiecha… A w ogóle, skąd się wziął?!” – myśli goniły jedna drugą.
– Zastanawiasz się, skąd się tu wziąłem? – staruszek jakby czytał w myślach Kubusia – Wezwałeś mnie sam! Jestem takim pogotowiem ratunkowym dla złośników! Pozwól, że się przedstawię: Radosław Weselicz jestem, do usług – staruszek żartobliwie skłonił się przed Kubusiem, skoczył raźno, wyciął dwa hołubce i przytupnął na koniec.

Kubuś patrzyl na niego i czuł, że ogarnia go lekkie rozbawienie. Zrobiło mu się weselej a przy tym wyraźnie lepiej się poczuł. Radosław Weselicz wskazał na kreślone przez Kubusia na piasku znaki:
– Co? Lewa noga, no nie?! Z nią zawsze są kłopoty!
– Jaka lewa noga?! – Kubuś z niepokojem przyglądał się swojej lewej nodze…
Wydawała się normalna… – O co chodzi z tą lewa nogą?! – zapytał, zaniepokojony.

Staruszek wskazał bazgroły na piasku:
– Przypatrz się, tu znajdziesz odpowiedź…
Chłopiec wpatrywał się w swoje esy – floresy, z furią wybijane patykiem na piasku.
Rzeczywiście, kształtem przypominały lewą nogę!
– Widzisz! I to jest przyczyna kłopotów! Wstałeś dziś lewą nogą! Ona sprawiła, że stałeś się zły na cały świat! Teraz i ty, jak wielu innych, odkryłeś tajemnicę lewej nogi. Gdy pierwszą ja stawisz na podłodze, kiedy wstajesz, wtedy na pewno cały dzień będziesz zły jak osa! Trudno będzie z tobą wytrzymać! Jednak wystarczy, że powiesz swoim bliskim, że wstałeś lewa nogą, na pewno cię zrozumieją! Łatwiej wrócisz do równowagi! Pomogą ci! – Staruszek poklepał Kubusia przyjacielsko po plecach. – Uszy do góry! Uśmiech na twarz i do walki złości na złość! Śmiej się, żartuj, dowcipkuj – tego złość nie zniesie i ucieknie… lewą nogą! – zachichotał znowu pan Radosław, raźno poderwał się z ławki.
– Nic tu już po mnie! Zrobiłem swoje! Muszę lecieć do kolejnej ofiary lewej nogi! Trzymaj się! Aha, jeszcze jedno! Zapamiętaj: kiedy pierwsza wstanie twoja lewa noga, połóż się na chwilę i wstań prawą! Życz na wstępie wszystkim dobrego dnia a na pewno ty też będziesz miał udany cały dzień! Bywaj!!! – I pan Radosław Weselicz okręcił się w miejscu jak nakręcany bączek, wzniecił tuman kurzu i… rozpłynął się!!!

Kubuś tkwił jeszcze, wmurowany w ławkę, chwilę albo dwie, po czym wyprostował się, szeroko uśmiechnął i, podśpiewując na cześć pana Weselicza, raźno pomaszerował do domu.
… Słońce wyjrzało zza chmur i uśmiechało się do Kubusia porozumiewawczo…

Kubuś zapamięta radę pana Radosława: NIGDY NIE WSTAWAĆ LEWĄ NOGĄ!
……………….PAMIĘTAJCIE!!!…………………………………..

UWAGA:

Na złość najlepszy śmiech! Sprawdzona metoda. Popatrz, jak śmiesznie wyglądasz, kiedy się złościsz! Nie daj się złości, to nie pomaga, wręcz przeszkadza w życiu!

Beata J.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *