DPS

WESOŁE JAGÓDKI – Malwina Prus – Zielińska

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Wicuś był bardzo niegrzecznym chłopcem. Lubił dokuczać innym i stroić sobie z nich żarty. Były to psoty, które śmieszyły tylko jego samego, u innych wywoływały nierzadko łzy bezradności.

Pewnego razu Wicuś poprosił mamę o miseczkę wody. Po cichu poszedł z nią do pokoju, wyjął z szafy farby i białą zabarwił wodę w taki sposób, że do złudzenia przypominała mleko. Po chwili wybiegł na dwór i przywołał swojego pieska Azora. Było bardzo ciepło więc pies rzucił się do picia, a widząc swoje ulubione mleko wesoło merdał ogonem zadowolony. Ale co to? To nie jest przecież mleko. Płyn był bardzo niesmaczny. Pies zaczął prychać i parskać próbując pozbyć się nieprzyjemnego smaku w pysku. Nie było to łatwe. A Wicuś śmiał się do rozpuku.

Innym razem chłopak wyjął wszystkie zeszyty i książki z tornistra swojej młodszej siostry. W ich miejsce napakował kamieni. Dziewczynka bardzo się zmęczyła w drodze do szkoły. Nie wiedziała dlaczego jej plecak jest taki ciężki.
– To pewnie dlatego, że nie zjadłam dzisiaj rano całego śniadania – myślała.

Dopiero na miejscu okazało się, że zamiast książek i zeszytów przyniosła do szkoły kamienie.
Jakże płakała mała siostrzyczka, kiedy prawda wyszła na jaw. A Wicuś, jak myślicie? Śmiał się tak, że niemal się z tego śmiechu popłakał.

Jeszcze innym razem chłopak podpatrzył, że w pobliżu jego domu na niewysokiej lipie w domku lęgowym buduje sobie gniazdko rodzina szpaków. Wdrapał się więc na to drzewo i poczekawszy aż pan i pani szpakowa opuszczą swój dom, zatkał wejście kamieniem. Kiedy ptaki powróciły nie mogły dostać się do swojego domu! Kamień był duży, a one zbyt małe, aby móc go usunąć. Oczywiście Wicuś śmiał się na całego.

Aż przyszedł w końcu dzień wakacji. Wcześnie rano Wicuś wziął z kuchennej półki kubek i poszedł do lasu na jagody. Wchodząc do lasu narobił takiego hałasu, że przepłoszył mnóstwo zwierzątek. Uciekał na pół obudzony czarny jelonek, uciekały zajączki, a nawet stary borsuk.
Chłopiec niemal od razu znalazł jagodowy krzaczek. Do kubeczka wrzucił ledwie trzy jagody, do jego brzucha trafiło ich jednak znacznie więcej. Tyle, że po kwadransie chrapał pogrążony w głębokim śnie.

Nie wiedział jednak, że na tym krzaczku mieszkają Wesołe Jagódki. I, że trafił w końcu swój na swego. Jagódki doskonale wiedziały z kim mają do czynienia. Nie raz słyszały jak żaliły się na chłopca leśnie zwierzęta. Zresztą słyszały też jaki hałas czynił wchodząc dziś rano do lasu.
Kiedy więc spał wymalowały mu na twarzy jagodowym sokiem długie wąsy, które kończyły się na policzkach ogromnymi zawijasami, a także po trzy wielkie piegi, krzaczaste brwi i śmieszną brodę.
Wyspawszy się chłopak narwał ledwie pół kubka jagód, ponieważ więcej mu się nie chciało i pomaszerował do domu. Wydawało mu się, że po drodze, kiedy mijał sąsiadów, ci dziwnie uśmiechali się pod nosem. Obejrzał się jednak od stóp po szyję i niczego nie podejrzewając, ruszył dalej.

Kiedy dotarł do domu, bawiąca się przed domem siostra zawołała przerażona:
– Co ci się stało?!
Ale już po chwili śmiała się uradowana klaszcząc przy tym w dłonie z uciechy.

Wicuś podbiegł do lustra. Kiedy zobaczył swoje odbicie poczerwieniał ze złości. Chwycił za mydło i sługo próbował zmyć z twarzy zabawne malunki. Na próżno. Opuściwszy więc łazienkę bardziej jeszcze czerwony ze wstydu i złości, pomaszerował na obiad.

W kuchni nie było jeszcze nikogo. Na stole stały już jednak przygotowane talerze z zupą. Wicuś wpadł na pomysł, w jaki sposób odwdzięczy się siostrze za salwę śmiechu, jakim go uraczyła przed chwilą.
– Mam przecież w kieszeni kamień. Zaraz go wrzucę do jej zupy.
Jak pomyślał, tak zrobił. Czekało go jednak zdziwienie. Zamiast kamienia w kieszenie znalazł bowiem jagódki, które tym razem poplamiły mu dłoń. Tak więc teraz miał nie tylko poplamioną twarz, ale i rękę.

Rozłoszczony chłopak usiadł więc na krześle, nie zauważywszy, że kilka jagódek wypadło mu z kieszeni przy próbie wyjęcia kamienia. Kiedy więc usiadał, poczuł, że spodnie ma mokre. Zgniótł bowiem jagódki, które upadły na krzesło. Miał teraz także dodatkowo plamę na spodniach. Mama na pewno nie będzie zadowolona.
Tydzień trwało nim chłopiec wyszedł z domu po raz kolejny. Był to już jednak inny Wicuś. Zrozumiał bowiem jak to jest, kiedy ktoś się z niego śmieje.

Tak oto Wesołe Jagódki nauczyły chłopca rozumu.

Malwina Prus-Zielińska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *