DPS

“Szkoła i uczniowie są moją pasją!” – wywiad z Dorotą Andraką, prezesem Centrali Polskich Szkół Dokształcających w USA oraz dyrektorem Polskiej Szkoły Dokształcającej im. Cyryla i Metodego na Greenpoincie w Nowym Jorku.

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Pani Doroto, co Pani sądzi o obecnej kondycji polskich szkół w USA – ale nie tylko jako prezes CPSD i dyrektor szkoły, lecz przede wszystkim jako rodzic, który zdecydował się zapuścić swoje korzenie w tym kraju?

W mojej pracy staram sie wyraźnie rozgraniczać te dwa stanowiska, dyrektora szkoły i prezesa Centrali. Chcąc oceniać polskie szkoly w USA, trzeba powiedzieć, że każda z nich jest indywidualna, każda ma swoje osiągnięcia i coś ciekawego do zaoferowania dzieciom. I nie można szkół ze sobą porównywać. W każdej placówce są i pozytywne, i te mniej pozytywne strony.
I o tych pozytywnych powinniśmy mówić. W naszym codziennym życiu mamy tyle trosk, że pokazujmy to, co jest radosne. Pozytywy przyciągają i inspirują innych!
Uważam, że na sukces danej szkoły przyczynia się cała grupa osób: dyrektor, nauczyciele, rodzice i uczniowie. To musi być grupa ludzi, którym naprawdę zależy na dobru danej placówki. Tam, gdzie przyświeca cel wychowania dzieci i młodzieży, powinniśmy ze sobą współpracować. A jest tyle do zrobienia, tyle pomysłów!

Czy najmłodsze pokolenie Polaków w USA chce uczyć się języka polskiego?

Jeżeli chodzi o polską młodzież, widzę to coraz lepiej. Zaczynają dostrzegać wartość języka polskiego, czuć się Polakami, choć są tu urodzeni. Zaczynają inaczej myśleć, dojrzalej. Widzą efekty swojej pracy, widzą, że coś mają z tej nauki. Otrzymuja kredyty za Polish Regens w High School, otrzymują kredyty na amerykańskich uczelniach za certyfikaty języka polskiego. Jeżdżą do Polski, nawiązują tam znajomości, przyjaźnie, miłości. Dlatego ich stosunek do nauki polskiego jest coraz lepszy.

Inaczej jest z młodszymi. Mniej więcej do czwartej klasy jest wpaniale. Natomiast okres, kiedy młodzież nie chce chodzić do polskich szkół jest to okres tak od klasy piątej do ósmej. Młodzi wchodzą wówczas w wiek dojrzewania, pojawiają się inne zainteresowania, często występuje bunt wobec rodziców, nauczycieli. Ale jest naturalny proces, który z czasem przechodzi. Dlatego należy w takim czasie im raczej pomagać niż walczyć. I rolą szkoły, nauczyciela, jest tak prowadzić zajęcia, żeby młodzież czuła się w tej szkole dobrze w każdym okresie ich życia. I chciała do niej przychodzić.

Czyli nauczyciele oprócz tego, że powinni tworzyć szkołę atrakcyjną i przyciągającą młodych Polaków, powinni również dobrze znać psychologię dzieci i młodzieży?

Bez znajomości psychiki dziecka nie mamy o czym rozmawiać. Powinniśmy do każdego dziecka podchodzić indywidualnie. Ja w swoim podejściu do młodzieży, w przypadku różnych przewinień, nie stosuję kar. Tłumaczę, rozmawiam, czasami nawet żartuję – po prostu chcę podchodzić do młodego człowieka po partnersku. Nie z pozycji dyrektora. Zresztą, z tego co widzę, moi uczniowie, w przypadku jakiegoś przewinienia, bardzo chętnie idą na „rozmowę do pani dyrektor”. W tego typu rozmowach powinna być zachowana pełna kultura, wzajemny szacunek, gdyż właśnie pokazując taki sposób rozwiązywania problemów, uczymy tego swoim przykładem młodych ludzi.

Obserwując Panią wcześniej, zauważyłam, że ma Pani bardzo dobry kontakt z młodzieżą.

Tak, ale jestem też ostrym dyrektorem. Młodzież wie, że nie można reagować agresją na agresję. Wręcz przeciwnie. W ogóle praca z młodzieżą to nie jest jeden dzień w tygodniu. To jest siedem dni! Rodzicom niejednokrotnie tłumaczę „kiedyś, za kilkanaście lat, zobaczycie owoc swojej pracy.” Mam dwóch synów i moim owocem jest to, że oni do mnie przychodzą, zwierzają mi się, nie wstydzą się mnie przytulić przy innych ludziach – i to jest moja nagroda, moje bogactwo. Bogactwo duchowe. Tak samo z dziećmi w szkole – moją nagrodą w pracy nauczyciela jest to, że uczeń podejdzie do mnie, powie do mnie „dzień dobry”, uśmiechnie się, czasem przytuli. To jest najpiękniejsza nagroda.

Jak w Pani szkole wygląda komunikacja z rodzicami?

O rodzicach uczniów mogę powiedzieć same najlepsze rzeczy. Przychodzą na dyżury, pomagają, są niesamowicie zaangażowani w życie szkoły. Uwielbiam z nimi przebywać, rozmawiać, słuchać ich sugestii. W naszej szkole aktywnie działa Komitet Rodzicielski, rodzice z Komitetu spotykają się, dyskutują, mają swoje pomysły. Rozmawiamy, wyciągamy wnioski. I taka współpraca jest żywa, korzystna dla obu stron. Nikt nikomu nie przeszkadza, bo każdy rozumie, że wszystko cokolwiek robimy jest dla dobra szkoły, dla dobra ich dzieci.

Wiem, ze uczniowie szkół polonijnych w USA zostali w tym roku lauretami Konkursu Twórczości Dziecięcej i Młodzieżowej w Słupsku?

Tak, to Konkurs, ktory organizowany jest co roku od 26 lat. Jego celem jest m.in. inspirowanie zainteresowań literackich dzieci i młodzieży, rozbudzanie ich wyobraźni i wrażliwości. Od 2007 roku – w ramach wymiany międzynarodowej i utrwalenia wspólnoty z dziećmi Polonii – w Konkursie biorą udział polscy uczniowie z wielu państw. W tegorocznej edycji wzięli udział uczniowie 15 polskich szkół dokształcających ze stanów Nowy Jork, Connecticut i New Jersey, nadesłali na Konkurs aż 267 wierszy i opowiadań! Koordynatorem konkursu w Nowym Jorku była Renata Jujka – pracownik Konsulatu RP i nauczycielka Polskiej Szkoły im. Św. Jadwigi Królowej na Ridgewood. Obok młodzieży z Polski i USA, do konkursu przystąpili również uczniowie szkół polonijnych z Niemiec, Litwy, Ukrainy i Czech. W tegorocznych rozgrywkach uczniowie z polonijnych szkół w USA uzyskali zdecydowaną przewagę nad swoimi równieśnikami z innych krajów!

Pani Doroto, patrząc na Pani entuzjazm, nie mam wątliwości, że bardzo lubi Pani pracę z dziećmi i młodzieżą…

W życiu postępuję według reguł, których nauczyli mnie moi rodzice: Jeżeli dajesz swoje serce – to również otrzymujesz serce od innych. Nie będziesz się nawet spodziewał, kiedy życie zacznie przynosić ci podziękowania za ten dzień, kiedy komuś pomogłeś. I tego staramy się uczyć w naszej szkole: uczyć miłości, wsparcia, zrozumienia poprzez różne działania. Na przykład pomagamy dzieciom w Polsce – co roku wysyłamy paczki, czasem pieniądze do rodzin, które są w potrzebie. Ostatnio mój mąż mnie zapytał: „Kiedy ty będziesz już bez książki chodziła?”. W zawodzie nauczyciela człowiek uczy się przez całe życie. Moja praca to jest otwarta szkoła, otwarta edukacja przez całe życie. Szkoła, uczniowie, nauczanie są moją pasją od 30 lat!

Bardzo dziekuję za rozmowę.

Rozmawiała: Marta Kustek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *