DPS

“W czasach dzieciństwa zacierała się granica między światem bajek a światem rzeczywistym” – wspomina Aleksandra ‘Solange’ Dybała

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Książki mnie fascynują. Lubię biblioteki, księgarnie, zapach książek i oczywiście to, co w nich najważniejsze – treść. Czytanie i pisanie daje mi radość i przynosi ulgę, gdy jest mi smutno. Zawsze interesowała mnie literatura, ale co ciekawe, gdy byłam dzieckiem wolałam słuchać bajek, niż je czytać. Znacznie szybciej zaczęłam sama pisać jak czytać innych autorów. Oczywiście z czasem się to zmieniło i dziś nie wyobrażam sobie życia bez dobrej literatury.

W dzieciństwie głównie czytała mi mama. Lubiłam wiele książek, ale gdy starałam sobie przypomnieć tytuł takiej, która najbardziej zarysowała mi się w pamięci, pierwszy jaki przyszedł mi do głowy to: „Niezwykła podróż Krasnoludków”. Dostałam ją od mojej ukochanej cioci, gdy miałam jakieś cztery lata. Najbardziej imponująca była jej wielkość. Książka zdawała mi się wtedy ogromna i faktycznie była niewiele mniejsza ode mnie. Przez swoje rozmiary trochę niewygodna do czytania, ale za to pełna kolorowych i fascynujących obrazków. Jej bohaterami były Krasnoludki i zwierzęta, które wyruszyły niezwykłym balonem w daleką podróż, by odnaleźć Wodę Szczęścia. Na swojej drodze spotkały mnóstwo przedziwnych stworzeń, zarówno przyjaźnie jak i wrogo do nich nastawionych. Musiały pokonać wiele przeciwności losu, niebezpieczeństw, wykazać się odwagą i pomysłowością. Mimo to nie mogły odnaleźć Wody Szczęścia. Dotarły do niej dopiero wtedy, gdy wróciły do domu. Jak się okazało przemierzyły ogromny kawał świata, by uświadomić sobie, że szczęścia miały cały czas pod nosem, a go nie doceniały.

Dziś sama uwielbiam podróżować. Jednak zawsze tęsknię do domu. Może to właśnie ta książka pośrednio przyczyniła się do mojej chęci poznawania innych kultur i odwiedzania egzotycznych miejsc, a jednocześnie świadomości tego jak ważny jest własny dom?

Jeśli chodzi o wspomniane wcześniej obrazki w książce, największym sentymentem darzę ten, przedstawiający ogromnego, włochatego pająka, siedzącego w swoich sieciach i czekającego na ofiary. Pewnie wynika to stąd, że od zawsze kochałam wszystkie zwierzęta, a owady i pajęczaki fascynowały mnie w sposób szczególny i sama je hodowałam. Dziś nadal je lubię, ale obecnie mam tylko psy i kota.
Inna ilustracja, która zapadła mi w pamięć to syrena schwytana przez piratów, którą bohaterowie książki uratowali. Była dla mnie wtedy uosobieniem kobiecego piękna, z długimi blond włosami i niebieskimi oczami. Zawsze chciałam właśnie tak wyglądać.

Jestem pewna, że książki miały pozytywny wpływ na moje życie, że w jakimś stopniu ukształtowały moją osobowość i być może w dalszym ciągu to robią, zmuszając do refleksji nad różnymi sprawami. Z nostalgią spoglądam w czasy dzieciństwa, gdzie granica między światem bajek, a światem rzeczywistym się zacierała…

Aleksandra ‘Solange’ Dybała

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *