DPS

“Wybrańcy bogów umierają młodo…”. Tadeusz Morawski

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Jak każde dziecko lubiłem czarujące bajki, potem była fantastyka, biografie niezwykłych ludzi – wspomina Tadeusz Morawski, profesor elektroniki, najwybitniejszy obecnie twórca palindromów, utworów, które tak samo czyta się wprost i wspak. Prowadzi popularną witrynę internetową www.palindromy.pl Jest autorem dziesięciu książek z palindromami.

Aby coś napisać, muszę się cofnąć w czasie o ponad 60 lat. Moi rodzice byli nauczycielami, wcześnie nauczyłem się nie tylko czytać, ale grałem w szachy i (o zgrozo!) w brydża. Ścisłe myślenie nie przeszkadzało mi w zachwycaniu się bajkami Andersena, Kryłowa czy braci Grimm. Potem były książki fantastyczne Stanisława Lema oraz biografie niezwykłych ludzi. Co z tej ogromnej liczby przeczytanych książek zafascynowało mnie najbardziej?

Zatrzymam się przy dwóch niezwykłych książkach. Pierwsza z nich to “Podróże Guliwera” Jonathana Swifta. Czytałem ją mając chyba 8 – 9 lat.
Gdzież to nasz bohater – Guliwer nie trafiał? Poznał kraj krasnali i wielkoludów, kraj muzyków, naukowców i wreszcie – uwaga – był w krainie koni. Koni inteligentnych, cywilizowanych, a dla odmiany istoty ludzkie były w tej krainie na niskim poziomie rozwoju. Wszędzie się jakoś dogadywał, spisywał wrażenia i przekazał mi niemało przyjemności, ale i mądrości.

Zawsze preferowałem krótkie formy literackie. Książka Swifta była dość gruba – ale tak świetnie napisana, że przeczytawszy ją żałowałem, że nie jest jeszcze grubsza. Wracam dziś do tej książki, gdy ktoś dyskutuje ze mną absurdalność niektórych moich palindromów. Ograniczę się do pokazania dwóch przykładów takich zdań – tematyka związana jest oczywiście z końmi. Oba palindromy są absurdalne – ale czy bardziej absurdalne niż kraina koni widziana przez Guliwera?

kobyły mi myły bok
a to kłamał koń – okłamał kota

Drugą książkę, którą chcę wspomnieć, czytałem będąc w szkole średniej, mając 13 – 14 lat. Zaczynałem nauki trochę wcześniej niż inni koledzy, więc maturę zdałem nie mając jeszcze 17 lat. Autorem książki był sławny polski fizyk, w czasach przedwojennych współpracownik Alberta Einsteina, Leopold Infeld. Książka ma tytuł “Wybrańcy bogów”. Autor, który przecież był profesorem fizyki, z niezwykłym prozatorskim talentem przedstawił dzieje Ewarysta Galois, matematyka żyjącego w pierwszej połowie XIX wieku. Ale przede wszystkim sama postać bohatera jest niezwykła.
Będąc genialnie uzdolnionym, już w wieku 16 lat tworzy on teorię równań algebraicznych wyższych stopni. Niezrozumiany przez nauczycieli dwukrotnie nie zdaje egzaminu wstępnego (z matematyki!) i nie dostaje się do Ecole Polytechnique. Nie mając jeszcze 21 lat, bierze udział w pojedynku. W noc poprzedzającą pojedynek przelewa na papier swoje rezultaty i prosi przyjaciół o pokazanie ich znanym matematykom na wypadek gdyby…

Upłynęły lata po tym tragicznym wydarzeniu. Rezultaty Ewarysta Galois zostały uznane za bardzo ważne dla teorii grup i algebry, są dziś klasyką dla matematyków.

„Wybrańcy bogów umierają młodo” – to znany cytat, który chciałbym jednak interpretować inaczej, bardziej optymistycznie. Młodo – to znaczy bądźmy młodzi w każdym wieku. Pamiętajmy, nie tylko geniusze – każdy z nas ma jakieś talenty, a biblijna przypowieść o talentach wyraźnie wiedzie nas ku aktywności, ku pomnażaniu.

Wspomniana książka skłoniła mnie do wybrania wspaniałego zawodu inżyniera. Rozwój matematyki zostawiłem jednak geniuszom. Kończąc studia na Politechnice Warszawskiej nie przypuszczałem, że za kilkanaście lat będę już profesorem. Na seminariach, które prowadzę studenci czasem powołują się na teorię Galois, i wtedy opowiadam im o tej postaci.

Będąc przez ćwierć wieku profesorem, nigdy nie spodziewałem się, że nagle zacznę pisać zdania lustrzane, i to z takim talentem, że wkrótce zostanę mistrzem palindromów. Przypominam, jeśli ktoś chce przeczytać o palindromach i innych zabawach słowami – wystarczy e-mail i kontakt przez www.palindromy.pl – a książkę prześlę pocztą.

Zakończę palindromem ułożonym dla studenta, który nie opanował trudnego działania matematycznego – rozwiązywania całek, uwagę bowiem absorbowała mu piękna koleżanka.

i całki Wanda ładna wikła ci

I jeszcze drobne ćwiczenie – weźmy kalkulator i wpiszmy kilka dowolnych cyfr. Potem dopiszmy te same cyfry w odwrotnej kolejności. Dostaniemy liczbę o symetrycznym układzie cyfr – w tym przypadku jest to palindrom parzysty. Podzielmy tą liczbę przez 11. Dzieli się zawsze bez reszty! To czary? – Nie, to matematyka, ona Cię nie oszuka.

PS. Już po napisaniu tego tekstu zajrzałem do Internetu. Okazuje się, że hasło „Wybrańcy bogów” jest na tyle atrakcyjne, że istnieje też inna książka o tym tytule. Kto więc chce podążyć moim śladem niech pamięta – „Wybrańcy bogów” Leopolda Infelda.

I jeszcze jedna niespodzianka. Udało mi się znaleźć list Alberta Einsteina do Leopolda Infelda. Myślę, że warto zobaczyć, co pisze genialny fizyk wszechczasów. Oto początek tego listu:
„Jestem absolutnie zachwycony Pańską książką o Galois. Jest to majstersztyk psychologii, przekonywujące malowidło historyczne i miłość do wielkości ludzkiej i duchowej z niezwykle prawym charakterem..” (Cały list znajduje się tutaj…)

Tadeusz Morawski

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *