DPS

OCZAMI MAMY: “Jak to jest ze stymulacją?”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

 – Teraz przekroimy naszą ziemię i zobaczymy jak wygląda w środku, i jak smakuje – mówi Diana, geolog.

Kimberly i Natalie z Nikko i Sebastianem nie mogą się doczekać co zobaczą.
Nasza ziemia jest z prażonego ryżu, czekolady, płatków i marshmallows.
A Diana została naszą domową nauczycielką, która opowiada o ziemi.

– Słodka ziemia – twierdzą dzieci, chrupiąc jej kawałki.

Szczególnie, jej czekoladowa skorupa.
Diana tłumaczy jak zbudowana jest ziemia. Oprócz jej słodkiego modelu, mamy również kolorowe ilustracje i mapy.
Potem przychodzi czas na odkrycie tajemnicy trzęsienia ziemi.
Robimy pomiary.
Za sejsmograf robi wałek, owinięty w biały papier, i pudełko po butach.
Chłopcy trzęsą stołem. Kimberly trzyma ołówek na wałku.
Powstaje nitkowy zapis.

Godzina z Dianą mija błyskawicznie.
Kolejne zajęcia za tydzień.

Nie jeden raz słyszałam od amerykańskich rodziców, że ich dzieci nie są wystarczająco stymulowane w szkole publicznej.
Ba, podobne opinie słyszałam od rodziców, których dzieci chodzą do drogich szkół prywatnych.
Wniosek?
Wszystko zależy od tego, czego rodzice oczekują, by dziecko uczyło się i poznawało.

Postanowiliśmy wziąć sprawę w swoje ręce.
W szkole publicznej Kimberly i Natalie uczą się tego, co przewiduje program opracowany przez departament szkolnictwa stanu Nowy Jork.
A to, co my uważamy za potrzebne dla ich edukacji i ogłady, musimy sami zapewnić.
Możemy niektóre rzeczy sami pokazać, przeczytać, czy wytłumaczyć. I tak robimy.

A w tym roku będziemy również korzystać z pomocy fachowców z różnych dziedzin.
Zaczynamy od geologa.
Do naszego domowego nauczania przyłączyła się koleżanka z bliźniakami w wieku Kimberly.
We czworo jest weselej i taniej.

Stymulacja w naszych rękach.

Danuta Świątek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *