DPS

“Szkoły katolickie wygrywają z publicznymi”. Mariusz Wolfe

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

5 lutego, 2011 r.

W Nowym Jorku dobiega końca doroczny Tydzień Szkół Katolickich. Obchodzony jest on po to, by zwrócić uwagę na pracę szkół prowadzonych przez Kościół. Od lat słyną one z wysokiego poziomu nauczania w połączeniu z dbałością o wpajanie zasad etyki chrześcijańskiej. A wszystko to za relatywnie niewielkie czesne.

Różnica pomiędzy szkołą publiczną a katolicką jest dostrzegalna gołym okiem.

W szkole katolickiej ucznia wita dyrektor, w publicznej: oficer policji – mówi popularne powiedzenie. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale statystycznie rzecz ujmując poziom nauczania jest dużo wyższy.

O tajemnicę wyników szkół katolickich zapytaliśmy Christine Cieloszczyk, dyrektorkę Akademii Św. Stanisława Kostki, która działa przy polskiej parafii na Greenpoincie.
“Nasze szkoły mają znacznie lepsze wyniki, bo realizujemy cały program zajęć, a nie tylko zalecane przez władze przez władze stanowe i miejskie” – mówi Christine Cieloszczyk podkreślając, że wielu przenosi dzieci ze szkół publicznych do katolickich. – “Często zdarza się, że takie dzieci na początku są nieco oszołomione, bo okazuje się, że ich rówieśnicy w szkole katolickiej mają znacznie większy zasób wiedzy.” – mówi Cieloszczyk.

Wracając do statystyki – przepaść pomiędzy szkołami publicznymi, a katolickimi jest w Nowym Jorku olbrzymia. W niektórych szkołach miejskich, szczególnie położonych w dzielnicach biedniejszych, jedynie ok. 45 – 50 uczniów radzi sobie ze zdawaniem egzaminów. Tymczasem ich koledzy z katolickiej placówki w tej samej dzielnicy radzą sobie świetnie. Tak jest na przykład w Mt. Carmel – Holy Rosary School ze wschodniego Harlemu, gdzie wszyscy uczniowie zdali English Language Arts Exam. W szkole publicznej tymczasem dokonało tego jedynie 43 procent uczniów.

Skąd ta rozbieżność? Czy to wynik legendarnych drakońskich metod znanych z filmów historycznych, kiedy uczniowie na każdym kroku byli karani fizyczni?
“To już nie te czasy”– śmieje się Christine Cieloszczyk.

Innym zarzutem stawianym przez przeciwników szkół katolickich jest to, że pozbywają się one złych uczniów po to, by nie psuć średniej.
” Nie robimy tego, staramy się pomagać wszystkim uczniom w zdobywaniu wiedzy”– zapewnia dyrektor Cieloszczyk.

Ponieważ do Akademii Św. Stanisława uczęszcza duża grupa polskich dzieci, naturalnym pytaniem jest, jak te prezentują się na tle innych uczniów.
” Rzeczywiście w szkole jest duża grupa dzieci z polskich rodzin”– mówi Christine Cieloszczyk – “Ale nie ma różnicy pomiędzy nimi a innymi dziećmi. Są takie same. Są te bardzo inteligentne i pracowite, ale też i te leniwe i mniej zdolne, które trzeba bardziej mobilizować.”

Mariusz Wolfe
Super Express

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *