DPS

OCZAMI MAMY: “Czarna porzeczka wyruszy do Ameryki?”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Każdy marzy, żeby zabrać z Polski do rodziny w Ameryce coś, za czym ona tęskni, co przypomina kraj nad Wisłą. Suszone borowiki z lasu, gdzie w dzieciństwie chodziło się na grzyby. Konfiturę z wiśni, które rosną w sadzie dziadka. Albo świątka, czyli drewnianą figurkę z jarmarku, gdzie jeździło się z babcią po zakupy. Ale czasem prośba, żeby przewieźć coś dla rodziny znajomego staje się wyzwaniem.

W przyszłym tygodniu przylatuje mój tata z Polski, którego kolega prosi, żeby zabrał 5 niezbyt dużych krzaków czarnej porzeczki.
– Będzie córka miała takie same porzeczki, jak miała w naszym ogródku, gdy była dzieckiem – mówi.

Tata słucha i chce pomóc.
Ale przepisy są klarowne.
Żadnych roślin i nasion nie należy przewozić do USA.

– Ale jak schowasz krzaki do walizki, to może się uda – kusi kolega.
– Kolega musi mieć specjalne pozwolenie na przywiezienie krzaków czarnej porzeczki – tłumaczę tacie.
– On uważa, że to nie jest potrzebne.

Sprawdzam przepisy i jestem pewna, że czarna porzeczka powinna zostać w Polsce.
A co można przywieźć z polskiego ogródka?
Ziemniaka.
Ale tylko gotowanego!

Córka znajomego musi zadowolić się tylko wspomnieniami o polskich porzeczkach.

Danusia Świątek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *