DPS

OCZAMI MAMY: “Sziwa”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Amy siedzi naprzeciw mnie na niskim stołku z tektury. Kobieta ma kasztanowe włosy do ramion i bladą twarz z brązowymi oczami pełnymi smutku. Nasze spojrzenia spotkały się. Uśmiecham się do niej nieśmiało.
Ale milczę. Powinnam milczeć. Dopóki nie odezwie się kobieta w żałobie, w ciemnowiśniowej bluzce i czarnej spódnicy.

Tak mówią zasady zachowania się podczas sziwy (shiva), które przeczytałam swojemu mężowi i córkom w samochodzie, gdy jechaliśmy na pogrzeb żydowski. Nigdy na takim nie byłam, więc się przejęłam.

Sziwa, czas siedmiodniowej żałoby w judaizmie, zaczyna się zaraz po złożeniu ciała do grobu.
A to wysiadywanie Amy na stołku, w domu ojca, Larrego, jest symbolem jej ‘niskiego stanu ducha’
i smutku po jego utracie.

– To jest album ślubny moich rodziców – odzywa się Amy i pokazuje na opasłą księgę na stole.

Sięgam po nią i przeglądam zdjęcia. Kimberly siada na moich kolanach. Ciotka Amy przysiada się
do nas. Inni zajęci są przy stole poczęstunkiem i rozmowami.
– Wtedy miałam 12 lat, gdy moja siostra wychodziła za mąż – zaczyna opowieść.

Pokazuje palcem na młodą dziewczynę z bukietem w ręku.
– To ja. Wyglądałam jakbym miała 16 lat – śmieje się. – Larry był przystojny i promieniał ze szczęścia – mówi.

Oczy Amy zachodzą łzami. Patrzę na zdjęcie Larrego, który jest dzieckiem Holocaustu. Zasługiwał na szczęście. Każdy zasługuje. A już szczególnie ten, który przeszedł horror.

Przy albumie pojawia się Natalie.
– Nie mogę się obejrzeć w lustrze – zdziwiona szepce mi do ucha. – Wszystkie lustra w łazience
i pokoju są zakryte obrusami.

Kiwam głową.
– Czy jestem brudna na twarzy? – dopytuje się.

Okruchy indyka tkwią w kącikach ust córki.
– Czy Larry będzie niezadowolony, gdy zabiorę dwa krokusy z jego ogródka? – chce wiedzieć Natalie.
– Pewnie by pozwolił, gdyby żył.
Natalie wyskoczyła przed dom i po chwili pojawiła się z małymi fioletowymi kwiatami.

Ale na pogrzeb zamiast kwiatów, wybraliśmy kosz z owocami i czekoladą. Tak nakazuje żydowska tradycja. Losy 82-letniego Larrego były kręte, ale pozwoliły się nam poznać się w Ameryce. Spotkałam go cztery razy. Mówił po polsku bez obcego akcentu. Czytał polskie gazety i książki. Interesował się tym, co dzieje się nad Wisłą. Lubił ludzi.

Amy i jej brat Arnie, będą obchodzić sziwę przez 7 dni w domu ojca. Odwiedzą ich członkowie rodziny, sąsiedzi, znajomi. Przyniosą jedzenie, bo w domu zmarłego nie powinno się gotować. Przez tydzień będą wspominać ojca. Czas zatrzyma się dla nich, a nawet wrócą do przeszłości.
Do dzieciństwa, do rodzinnych świąt…

W czasach, gdy każdy żyje w pośpiechu, przyhamowanie na refleksję, na to co jest ważne w życiu, służy zdrowiu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *