DPS

BABCIA BOŻENKA: “Lektury na ukojenie”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Bycie babcią jest pięknym stanem. Przynosi wiele radości, szczęścia, zadowolenia. Pamiętam dzień urodzin swojego wnuka. Fruwałam z uniesienia, przytulałam cały świat do serca. Podobnie było z przyjściem na świat wnuczki.

Te piękne chwile babcinego szczęścia, w miarę wzrastania wnucząt, okraszane są niestety żalem, rozczarowaniem, smutkiem. Bo “późna miłość”do wnucząt nie zawsze jest odwzajemiona w taki sposób, jak sobie wymarzyliśmy. Babcia gotuje, piecze, piastuje, dogląda. A kogo tak naprawdę interesują jej rozterki, słabości i smutki? Przeżywa przecież stany przygnębienia, często pada z nóg, często też ma wszystkiego dosyć.

W takich chwilach sięgam do ulubionej lektury “On i ja” Gabrieli Bossis. I czytam: “Nie myśl, że starzejąc się tracicie piękno swych dusz. Przeciwnie, jest to często moment rozwoju wspaniałości, kiedy miłość i mądrość spotykają się, aby być bliżej Boskości. Trzeba kochać, kochać bez miary i nieustannie.”

Po takich słowach moja misja znów nabiera sensu.

Tuż po przyjeździe za ocean w ramach ćwiczeń językowych wypożyczałam z biblioteki opasłe tomy powieści z gatunku literatury dla kobiet popularnej pisarki Danielle Steel. W ramach relaksu i ukojenia śledziłam losy bogatych nowojorskich adwokatów, perypetie miłosne gwiazd filmowych. Była to lektura lekka, miejscami nawet wciągająca. Ale po przeczytaniu którejs z rzędu książki tej autorki stwierdziłam, że szkoda moich oczu na śledzenie tak płytkich ludzkich losów. Przecież wokół toczy się normalne życie. Ludzie przeżywają poważne problemy, prawdziwe dramaty. Co daje lektura czegoś wydumanego i niestety często bzdurnego.

Wzięłam więc rozbrat z panią Steel. Bibliotekarce powiedziłam, że mam dość jej książek, że chcę czytać coś prostego, ale jednocześnie mądrego, pouczającego. Jako argument, żeby mnie nie zbyła byle czym, pochwaliłam się, że w Polsce ukończyłam uniwersytet.

Uprzejma pani zajęła się mną troskliwie. Krążyłyśmy wokół regałów w poszukiwaniu autorów, których lektura mogłaby mnie zadowolić. Czytanie jest moją pasją, a wiem także, że można mocno podciągnąć się w języku.

Otrzymałam listę autorów godnych uwagi. Przeczytałam już “Handle with Care” Jodi Picoult, “50 Harbor Street” Debbie Macomber, “Saint Maybe” Anne Tyler.

Jestem w trakcie czytania kolejnych lektur. Nie szkoda na nich oczu. Jedne odprężają, przynoszą ukojenie, inne zmuszają do zastanowienia, przemyślenia. Zwłaszcza książki Jodi Picoult. Wiem, że będę szukać w bibliotece także powieści Sue Grafton i Janet Evanovich, polecanych przez bibliotekarki.

Jestem także pełna wdzięczności za wspaniały wynalazek, jakim jest internet. Ileż fascynujących rzeczy można w nim znaleźć! Przeglądam strony katolickie. Pogłębiam wiarę, szukam sensu życia, cierpienia. Uczę się trudnej sztuki miłości. Trwam przy swojej misji.

Bożena Chojnacka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *