DPS

OCZAMI MAMY: “Sentyment do centymetra”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

6-letnia Natalie mierzy długość łodygi kwiata. Przykłada papierową miarkę, załączoną do kartki papieru przez jej nauczycielkę.
– Cztery cale – mówi Natalie.
Zapisuje wynik.
– A ta łodyga może mieć… – córka zawiesza głos. – Sześć cali.
Po czym przykłada miarkę.
– Tak, jak przypuszczałam – oznajmia.

Cal. Podstawa mierzenia dla mojej córki w Ameryce.
A ja czuję sentyment do centymetra, bo wychowałam się na nim.
Poza tym jest praktyczny, logiczny i rozpowszechniony na świecie.
A tu nadal liczy się cal, czyli 2.54 centymetra.

– W czasach zimnej wojny uważano, że zostajesz komunistą jeśli przechodzisz na metryczny system w Ameryce – wspomina Joe, nasz starszy sąsiad.
Mapa polityczna świata zmieniła się.

Mało zaś zmieniło się w podejściu do centymetra. Cal jest nadal patriotyczny. Albo obojętny.
Może coś drgnie w szkole? Dzieci zaczną na poważnie uczyć się metrycznego systemu?

Patrzę na obie córki. Widzę jak w pierwszej i drugiej klasie wszystko mierzą w calach.
– Czym dla ciebie jest centymetr? – pytam jedną z matek dzieci, które chodzą do tej samej klasy z Natalie.
– Metrycznego systemu uczyłam się w szkole. Ale nie używam. Nie zależy mi na tym, jaki system mierzenia będziemy mieć w Ameryce – mówi.

Mnie zależy. Pokazuję Kimberly i Natalie linijkę z centymetrami. Przykładamy do calowej miarki.
– Centymetr jest mały – mówi Natalie.
Mały, ale ważny.

Gdzie jest metryczny system w Ameryce? Na opakowaniach lekarstw i na butelkach z napojami, obok galonów. U lekarza, gdy dzieci wchodzą na wagę i pielęgniarka odczytuje wynik w funtach, a potem w kilogramach. Ciekawe czy za 100 lat w Ameryce nadal będą cale, galony, funty i mile?

Danuta Świątek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *