DPS

“Zaproszenie do Muzeum Palindromów w Nowej Wsi koło Serocka”. Tadeusz Morawski

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Palindromy czyta się tak samo od początku i od końca. Stworzyli je 2300 lat temu starożytni Grecy, a teraz ja jestem najbardziej aktywnym twórcą i popularyzatorem tej formy.

W 2005 roku utworzyłem stronę www.palindromy.pl Strona ma obecnie ponad sto tysięcy wywołań miesięcznie. Jest co czytać – samych palindromów mamy tu kilkanaście tysięcy. Ponadto są opinie, artykuły, aktualności i atrakcyjny dla aktywnych dział „nadesłane”, gdzie publikuję palindromy czytelników oraz nadesłane przez nich wierszyki z palindromami.

W 2005 roku wydałem swą pierwszą książkę z palindromami „Gór ech chce róg” i od tego czasu zacząłem zbierać różne druki, artykuły, grafiki, listy, e-maile związane z tą tematyką. Mieszkam i pracuję
w Warszawie, ale zbiory gromadzę w moim skromnym domu w Nowej Wsi koło Serocka, 40 km od Warszawy i 20 km od Pułtuska. Podobna odległość jest do Wyszkowa czy Nowego Dworu.

Z upływem czasu jest tych rzeczy coraz więcej. Są wszystkie książki z polskimi palindromami: poetów Juliana Tuwima (jego książka „Pegaz dęba” ma już ponad 60 lat!) i Stanisława Barańczaka, hobbystów Edmunda Johna i Józefa Godzica, szaradzistów, m.in. autorki pięknych wierszowanych zagadek Barbary Sudoł, autora „Encyklopedii rozrywek umysłowych” Krzysztofa Oleszczyka oraz miłośnika wierszyków
z palindromami Andrzeja Pacierpnika. No i przede wszystkim kilkanaście moich książek, z których wymienię kilka:

“Zagwiżdż i w gaz”
“Zaradny dynda raz”
“Żartem dano nadmetraż”
“Raz czart – raz czar”
“Aga naga”
“A kilku tu klika”
“Wór mrów”

Jest też napisana przeze mnie historia polskich palindromów – książka, której tytułem jest tradycyjny, znany palindrom pochodzący z XIX wieku:

Kobyła ma mały bok

Do tego wiele grafik, fotografii, liczne artykuły prasowe oraz mnóstwo tekstów wybranych palindromów wyrzeźbionych na drewnianych deseczkach.

Kiedyś, było to w 2007 roku, odwiedzający mnie znajomy zauważył, że mam ogromną liczbę tych pamiątek i, że oglądając to wszystko czuje się on tak, jak w muzeum. Narodziła się wtedy myśl, by miejsce to mogli odwiedzać nie tylko moi znajomi, ale szersze grono chętnych. Powstało prywatne, niekomercyjne i nie dofinansowywane Muzeum Palindromów, zapewne jedyne takie muzeum na świecie.

Jego adres to: Nowa Wieś koło Serocka, ulica Serocka 13D. Każdy, kto chce i nawiąże ze mną kontakt mailowy (T.Morawski@ire.pw.edu.pl ) może to zobaczyć, wysłuchać krótkiego wykładu o palindromach, a ponadto dostanie na pamiątkę w prezencie jedną z moich książek. Oczywiście zwiedzający nie ponosi żadnych kosztów. Czasem zdarza się, że odwiedzającymi są pisarze, poeci, językoznawcy czy inni naukowcy i zostawiają dla mnie swe książki, które, z dedykacją autora, stają się eksponatami pokazywanymi kolejnym zwiedzającym.

Palindromy są tu wszędzie, już na werandzie, gdzie odbywają się spotkania literackie, obok napisu „Muzeum Palindromów” jest kilka wywołujących śmiech zwiedzającego utworów, jak np.

mały szok: żółwicę ci w łóżko zsyłam
nago piękni spili psinkę i pogan
Ala wywraca – a car wywala

W przedpokoju mnóstwo palindromów, wybiorę beztroski, plażowy:

Aga nagim śmiga naga

oraz coś o zwierzętach:

orki makro – norka mikro
jeż leje lwa – paw leje lżej
może jeż łże jeżom?

W klubie – podpiwniczeniu z kominkiem, dziesiątki utworów, przytoczę dwa, pierwszy uduchowiony, drugi dla kontrastu przedstawia marzenie typowego pijaka:

co mi dał duch – cud, ład i moc
meta – bar z rabatem

Na parterze, w łazience i w kuchni:

Aga goła mało gada
napichci pani i napichci pan
ilu beczy z cebuli?

O apetycie pewnego Rosjanina mamy:

Sergiej je i gres
on je lokaja jaja kolejno

A na tarasie znajdziemy tytuł mojej ostatniej książki:

elf układał kufle

Najwięcej do oglądania jest na piętrze. Są tu książki, pisma, e-maile i listy od czytelników, grafiki,
no i palindromy w każdym z czterech pomieszczeń i na tarasie:

cela wybawi – kiwa bywalec
o, na wyrku raut. Repertuar ukrywano
a na Dwór to łamagi i gama łotrów dana
Ada była u tyrana – rytuały bada
oto łzy me i pokuta – a tu kopiemy złoto

Można zobaczyć piękną Kryształową Rozetę „Rozrywki”, którą dostałem od polskich szaradzistów, dyplomy (bardzo sobie cenię honorowe członkostwo klubu „Ariada” z Sosnowca, miasta, w którym się urodziłem), gratulacje znanych osób, w tym profesorów Stanisława Barańczaka i Jerzego Bralczyka oraz moja karykatura, narysowana przez świetnego rysownika i satyryka, twórcę Partii Dobrego Humoru (której jestem członkiem) – Szczepana Sadurskiego. Są też egzemplarze książki „Polskie rekordy i osobliwości”, gdzie jest omówiona twórczość moja oraz aktywnego w ubiegłym wieku palindromisty, Józefa Godzica. Jeżeli wśród zwiedzających znajduje się ktoś młodszy – można zajrzeć nawet na strych – tam też są palindromy na ścianach, podobnie jak w bliskiej domu drewutni. Gdy piszę jakiś tekst, artykuł, książkę – szukam inspiracji oglądając ściany i przeglądając tutaj druki i grafiki.

Muzeum jest kameralne, największa dotąd grupa liczyła 30 osób, byli to szaradziści z 15 różnych miast w Polsce. Regularnie bywają tu grupy literatów – członków Stowarzyszenia Autorów Polskich, a raz zdarzyła się nawet dość liczna wycieczka bibliotekarek
z warszawskiego Mokotowa. Wszystko to można obejrzeć także w małej grupce, bywają nawet pojedyncze osoby, także z USA
i Kanady.

Spokoju i wytchnienia można szukać
w ogrodzie, w bezpośredniej bliskości jest jeziorko z bobrami, kilkaset metrów stąd zaczynają się rozlegle lasy, pełne grzybów na jesieni. Zresztą na samej działce, blisko domu, rosną borowiki. W zeszłym roku zebraliśmy ich grubo ponad sto. Kilometr w linii prostej mamy do Bugu, niewiele dalej, w innym kierunku, jest Narew. Przy ognisku i pieczonych kiełbaskach świetnie się rozmawia o palindromach i innych zabawach słowami, dowcipnych rymowanych miniaturkach, o satyrze, literaturze, o pięknie życia.

Profesor Tadeusz Morawski przy stoisku ze swoimi książkami.

Pasja tworzenia i popularyzacji palindromów stały się dla mnie od kilku lat wielką przygodą. To dzięki palindromom poznałem osobiście osobę tak niezwykłą jak Scott Parazynski, amerykański astronauta polskiego pochodzenia, który pięć razy był w kosmosie oraz zdobył Mont Everest.

A czyż nie jest przygodą, gdy się ma wykład dla pięciuset dzieci w wieku 6 – 10 lat i dzieciaki nie hałasują, ale
z zainteresowaniem słuchają tego wykładu. To dzięki palindromom także brałem aktywny udział w naszej największej imprezie naukowej – Pikniku Naukowym w 2010 roku. Piknik odwiedziło sto tysięcy osób, a ja, będąc profesorem elektroniki, reprezentowałem tam Muzeum Literatury.

Jeśli ktoś planuje pobyt w Warszawie lub gdzieś blisko Serocka, Pułtuska, Wyszkowa czy Nowego Dworu – proszę o kontakt. Spotkajmy się w Nowej Wsi – zapraszam!

Tadeusz Morawski

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *