DPS

BABCIA BOŻENKA: “Pielgrzymka do świętości” cz.5

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Loreto-miasto Maryi

Przepiękny, wczesny majowy poranek. Loreto,
z Domkiem Świętej Rodziny, budzi się do życia. Trzaskają okiennice otwieranych sklepików i straganów. Przed
6 rano staliśmy już pod drzwiami pięknego Sanktuarium.
I jako pierwsi pielgrzymi weszliśmy do Domku Świętej Rodziny, który przeniesiony został z Nazaretu do Loreto
w 1293 roku.

Jak głosi legenda święte kamienie przeniesione zostały przez aniołów. Od XIII wieku Loreto otaczane jest czcią pielgrzymów licznie nawiedzających to Maryjne Sanktuarium. Pragnęliśmy pokłonić się cudownej figurze Czarnej Madonny i u jej stóp przeżyć Przenajświętszą Ofiarę Mszy Świętej.

I tym razem szczęście nam dopisało. Mimo zmian w planie pielgrzymki, udało się dołączyć do polskiej grupy z Krotoszyna i razem z nią uczestniczyć w Eucharystii. Dotykaliśmy Ścian Świętego domku, chłonęliśmy atmosferę miejsca, w którym Dzieciątko Jezus dorastało pod opieką Maryi i Józefa. Świętej Rodzinie polecaliśmy naszych najbliższych.

Od duchowej przyjaciółki otrzymałam małą figurkę Czarnej Madonny z Loreto. Jej zatroskane oblicze przypomina wizerunek Jasnogórskiej Madonny z Częstochowy. Ten drobny upominek nie pozwoli mi zapomnieć o Hani z Podlasia, której duchowym przyjacielem zostałam poprzez losowanie.

Pilotka pielgrzymki zaproponowała bardzo miłą “zabawę”. Otóż na początku wyprawy wylosowaliśmy imiona osób, które traktować mieliśmy jak swoich duchowych przyjaciół, nie ujawniając się aż do ostatniego dnia pielgrzymki. Był to ciekawy eksperyment. Podpatrywaliśmy wylosowaną osobę, uśmiechaliśmy się do niej, częściej niż do innych, interesowaliśmy się jej samopoczuciem, gotowi byliśmy do pomocy, obdarowaliśmy drobnym upominkiem, a przede wszystkim modliliśmy się za tę osobę.

Pielgrzymi, z którymi spędziłam dziewięć dni byli bardzo różni. Były osoby rzucające się w oczy, wszędobylskie, ale były też ciche, nieśmiałe,
o których trudno cokolwiek powiedzieć.
Na wyprawę do Włoch zdecydowały się nie najmłodsze osoby. I tym razem nie zawiodły babcie. To one pokonując słabości, chore nogi, trudności z oddychaniem, różnorodne schorzenia, a także wcale niemałe koszty, ofiarowały ten wysiłek w intencji swoich najbliższych.

Dobry to przykład dla młodych. Były wśród nas dwie siostry studentki Uniwersytetu Warszawskiego.
Był młody chłopak Marek. Stasiu z gospodarstwa rolnego zawsze miał coś ciekawego do powiedzenia
i przemyślenia. Przydatny okazał się informatyk ze znajomością języka włoskiego i jego zawsze usmiechnięta żona Małgosia, nauczycielka geografii. Tereskę z Podlasia wylosowałam, była moją duchową przyjaciółką. Zosia, babcia opiekująca się dwójką wnucząt, zadziwiała zniezwykłą pamięcią. Niemal bez przerwy mogła recytować wiersz za wierszem. Była Ania, która wspierała mnie duchowo podczas docierania w ścisku na Plac Świętego Piotra w Rzymie. Basia i Hania zawsze uczynne, życzliwe i przyjacielskie. Wiesia, która podczas tej długiej nocy przed beatyfikacją otulała mnie swoim śpiworem. Braci Andrzeja i Marka trudno było nie zauważyć. Takie mieli osobowości. Mama z córka Agnieszką były zawsze kulturalne, stonowane, z klasą. Z kolei wieloletnia dyrektorka szkoły nie mogła zapomnieć ani na chwilę o przerwie w dyrektorowaniu. Dużym zaufaniem darzyliśmy siostry zakonne, ze Zgromadzenia Pasterzanek z Piaseczna pod Warszawą.

W takiej to grupie jechaliśmy przez piękne Włochy, dziekując za radość wiary, nadziei i miłości. Nawiedzaliśmy cudowne ołtarze, kaplice, bazyliki i sanktuaria, święte miejsca, dzieła sztuki sakralnej i dziwy natury.

Wspinalismy się na stromą Górę Gargano, Monte San Angelo, do niebiańskiej bazyliki św.Michała Archanioła. Ostre zakręty i w dole przepaść pokryta roślinnoscią. Ufni w opiekę aniołów, którzy towarzyszą nam całe życie, polecaliśmy się wstawiennictwu strażnika tego świętego miejsca.

Wnętrze sanktuarium jest dziełem natury. Wapienna grota ma rangę bazyliki konsekrowanej przez samego Michała Archanioła. W 1987 roku lampkę w grocie zapalił papież Jan Paweł II.

Polskie pamiątki w Loreto.

W Bazylice Loretańskiej w Loreto znajduje się tablica upamiętniająca zwycięstwo Jana III Sobieskiego nad Turkami pod Wiedniem. Jest to najstarsza polska pamiątka w tym pięknym miasteczku.

W1893 roku powstała tzw. Powszechna Kongregacja Świętego Domku, którego celem było rozpowszechnianie kultu Swiętej Rodziny oraz troska o piękno Bazyliki Loretańskiej. W tym celu niektóre kaplice bazyliki oddano pod opiekę tym narodom, które odznaczają się szczególnym kultem Najświętszej Maryi Panny. Polakom powierzono kaplicę Narodzenia Matki Bożej.

Jej wystrój jest dziełem włoskiego malarza Arturo Gatti. “Praca przyniosła chlubę włoskim artystom” – napisał o. Hieronim Warachim z zakonu kapucynów w opracowaniu pt: Polskie pamiątki w Loreto. Kaplica Narodzenia Matki Bożej jest żywym dokumentem, który codziennie uobecnia tu Polskę.

W pobliżu Bazyliki Loretańskiej znajduje się dom zakonny Sióstr Najświętszej Rodziny, Sióstr Nazaretanek, który stanowi przystań dla pielgrzymów i turystów z Polski. W ciągu wieków na Wzgórze Loretańskie pielgrzymowało wielu znanych Polaków, świętych, m.in. św. Stanisław Kostka, św. Maksymilian Maria Kolbe. W okresie rozbiorów polscy emigranci u stóp Maryi szukali pocieszenia i umocnienia ducha.

Podobnie było w późniejszych latach. Domek Świetej Rodziny i polską kaplicę nawiedził bohater dwóch wojen, generał Józef Haller, a także kardynał Stefan Wyszyński. Dwukrotnie odwiedził Loreto papież, błogosławiony Jan Paweł II. 1 Listopada 1977roku jako kardynał Karol Wojtyła polecał Matce Boskiej Loretańskiej Ojczyznę i kościół w Polsce. 8 października 1979 roku ofiarował piękny kielich i ornat. Przebywając w polskiej kaplicy Jan Paweł II powiedział: “widzę tu jakby cząstkę mojej ojczyzny.”

W polskiej kaplicy poświęconej Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, znajdują się obrazy: “Zwycięstwo króla Jana Sobieskiego pod Wiedniem z 1683 roku” i “Cud nad Wisłą z1920”. I kolejna polska pamiątka: Polski Cmentarz Wojenny w Loreto. W 1080 grobach złożono ciała żołnierzy polskich poległych w II wojnie światowej.

O świcie 1 lipca 1944 roku żołnierze, ścigając Niemców, wkroczyli do Loreto. Generał Kazimierz Sosnkowski, Naczelny Wódz Polski, napisał list i ofiarował 10 tysiecy lirów na ręce miejscowego biskupa, który z watykańskich posiadłości przydzielił teren pod cmentarz. Polski cmentarz w Loreto przypomina nasze polskie cmentarze w kraju. Kwiaty na grobach, białe i czerwone roże, kwitnące malwy. Wzdłuż cmentarza do Bazyliki prowadzi tzw. Święta Droga, a przy niej 15 kapliczek, płaskorzeźb w brązie, przedstawiających 15 tajemnic różańcowych.

Żegnamy pięknie położone Loreto. Jedziemy przez Włochy, Austrię na ostatni nocleg do hotelu Cristal
w Hodoninie, w Czechach. Zostawiamy za sobą piękne, majestatyczne, skąpane w słońcu Alpy,
z ośnieżonymi szczytami. Podziwiamy malownicze pejzaże.

Bożena Chojnacka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *