DPS

“Wnusiu, jakiś ty do mnie podobny!”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Dwóch facetów wpada na siebie w centrum handlowym:
– Och, przepraszam pana!
– Nie, nie, to ja przepraszam. Zagapiłem się, bo wie pan, szukam tu mojej żony.
– Ach tak? Ja też szukam swojej żony. A jak pańska żona wygląda?
– Wysoka, włosy płomienny kasztan, ścięte na okrągło z końcówkami podwiniętymi do twarzy. Doskonałe nogi, jędrne pośladki, duży biust. Była w spódniczce mini i bluzeczce z pięknym dekoltem. A pańska?
– Nieważne! Szukajmy pańskiej!

Wchodzi babcia do autobusu i pyta kierowcę:
– Synku chcesz orzeszka?
– Poproszę.
Na drugi dzień to samo, kierowca dostał orzeszka, ale mówi do babci:
– To niech pani też zje.
– Chłopcze, ja już nie mam zębów.
Trzeci dzień znowu:
– Synku chcesz orzeszka?
Kierowca zaciekawiony pyta:
– Babciu, a skąd masz takie dobre orzeszki?
– Z Toffifee…

Jasio mówi do taty:
– Twój stary jest głupi.
A tata na to:
– Ta, chyba twój!


Naukowcy wynaleźli maszynę, która robi “bzzzz”, gdy ktoś mówi kłamstwo.
Przychodzą trzy kobiety: blondynka, brunetka i ruda.
Wchodzi brunetka do pomieszczenia w którym jest przyrząd i mówi:
– myślę że jestem piękna – BZZZZZZZ!!!!!
Wchodzi ruda:
– myślę że jestem mądra – BZZZZZZ!!!!
Wchodzi blondynka:
– myślę … – BZZZZ!!!!

Przyjeżdża babcia do Jasia i mówi:
– Wnusiu jakiś ty do mnie podobny.
Rozpłakane dziecko biegnie do mamy:
– Mamusiu babcia mnie straszy!


Pani na lekcji odpytywała kolegę Jasia. Potem przyszła kolej na niego. Kolega powiedział do Jasia:
– Odpowiedź na 1 pytanie to 1939 rok, na 2 to Adolf Hitler a na 3 naukowcy tego nie stwierdzili. Więc pani pyta Jasia:
– W którym roku się urodziłeś?
– W 1939- odpowiada Jasiu.
– Jak nazywa się twój ojciec?
– Adolf Hitler – rzekł.
– Czy ty masz mózg?
– Naukowcy tego nie stwierdzili.

Blondynka dzwoni na komisariat i mówi:
– Panie władzo ukradli mi kierownicę, pedał gazu i hamulec.
Minęło parę minut…
Blondynka znowu dzwoni i mówi:
– Fałszywy alarm usiadłam z tyłu.


Połam język

W wysuszonych sczerniałych trzcinach szuwarach szczecionogi szczwany trzmiel bezczelnie szeleści w szczawiu trzymając w szczękach strzep szczypiorku i często trzepocząc skrzydłami.

Trzynastego, w Szczebrzeszynie
chrząszcz się zaczął tarzać w trzcinie.
Wszczęli wrzask Szczebrzeszynianie:
– Cóż ma znaczyć to tarzanie?!
Wezwac trzeba by lekarza,
zamiast brzmieć, ten chrząszcz się tarza!
Wszak Szczebrzeszyn z tego słynie,
że w nim zawsze chrząszcz BRZMI w trzcinie!”
A chrząszcz odrzekł nie zmieszany:
– Przyszedł wreszcie czas na zmiany!
Dawniej chrząszcze w trzcinie brzmiały,
teraz będą się tarzały”.

Opracowała: Lidka Rzeszutek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *