DPS

“Ubezpieczenie na raka”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Jest wiele cech u Amerykanów, które przypadają mi do gustu. Dzisiaj o jednej z nich. Gotowości do rozmowy na każdy temat, czasem bardzo prywatny. Uczymy się od innych, więc uwielbiam rozmowy o wszystkim. Oto czego dowiedziałam się w rozmowie na temat zdrowia z sąsiadką.

– Moja mama miała raka jelit. Ta choroba krąży
w naszej rodzinie. Obawiam się, że może mnie dopaść. Po pogrzebie mamy wykupiłam dla siebie ubezpieczenie na raka – opowiada.
– Tylko na raka? – dziwię się, bo pierwszy raz słyszę, że można ‘wyspecjalizować’ się w jednej chorobie.
– Tak.
– Od kiedy masz ubezpieczenie?
– Od 17 lat – mówi sąsiadka z dumą w głosie.

Podziwiam jej dalekowzroczność. Szybko obliczam w głowie, że ubezpieczyła się mając 33 lata.

– Ale przecież ubezpieczenie ogólne pokrywa koszty leczenia. Są jakieś nadzwyczajne korzyści z takiego ubezpieczenia na raka? – dopytuję się.

Sąsiadka jest dobrze poinformowana, bo cytuje całą listę.

– Zależy jakie ubezpieczenie. Moje, dodatkowo do ubezpieczenia ogólnego, pokrywa koszty eksperymentalnych metod leczenia. Koszty podróży do szpitala, pobyt w hotelu, opiekę nad dziećmi, gdybym była w szpitalu…

Kiwam głową z podziwem dla sąsiadki.

W domu szperam w Internecie na temat cancer insurance. Sporo informacji, łącznie z tym, że co trzecia kobieta dostanie raka w swoim życiu, a w przypadku mężczyzn jest jeszcze gorzej, bo na tę chorobę ma szansę co drugi z nich.

Wiem, nikt nie chce myśleć pesymistycznie o swojej przyszłości. Ale dobrze wiedzieć i o takiej opcji ubezpieczeniowej.

Dużo zdrowia!

Danusia Świątek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *