DPS

“Idziemy gęsiego”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Kasprowy Wierch. 1987 m. Zdobyć go na nogach? Czy wjechać kolejką?
– Na nogach – twierdzi tata.
– Na nogach – mówią Kimberly i Natalie.
Nie mam wyboru, chociaż dużo pewniej czuję się na nizinach niż w górach.

Ruszamy na szlak. Tata z pełnym plecakiem, który powoli opróżniamy. Najpierw znikają jogurty i banany. Potem czekolada.

– Nie dacie rady z dziećmi! – stwierdza napotkany mężczyzna. – Za stromo na ostatnim odcinku. Zamiast 3 godzin pójdziecie 6 godzin. – Będzie padać.

– Trzymajcie się! Jeszcze z jakieś dwie godzinki – mówią inni, którzy już schodzą z góry.

Idziemy. Jest coraz wyżej, coraz trudniej wspinać się.
Gdy upadam na duchu, nagle z krzaków wyłania się para azjatyckich staruszków.
Bardzo pomarszczonych na twarzach.

Ona opiera się na kiju. On dźwiga duży plecak.
Idą powoli.
Zagaduję ich po polsku i angielsku. Nie rozumieją.
Ale skoro oni idą na Kasprowy, ja też mogę.

Zwłaszcza, że z Kimberly i Natalie nie ma żadnego kłopotu.
Maszerują z dużą energią. Podziwiają widoki.

A ja mogę tylko patrzeć przed siebie. Za każdym razem, gdy odwrócę głowę, dostaję zawrotów.
Ale inni czują się podobnie jak ja. Odpoczywają na kamieniach.

Ucinamy krótkie rozmówki.
– To nie jest za dobry pomysł, żeby wspinać się na Kasprowy z małymi dziećmi – przyznaje napotkana Polka, która mieszka w Hanoverze. Prowadzi 3-letnią Ingę i trochę starszego synka, i jej niemieckiego męża.

Ale nie poddają się. Gdy wreszcie zdobywamy szczyt, cieszymy się razem z nimi.
To moje wielkie osiągnięcie! Dla mnie, która ma lęk przestrzeni.
Ale czego nie robi się, żeby być razem z rodziną!

Na szczycie gwarno. Połykamy grochówkę z wilczym apetytem.
A potem godzinka w kolejce do kolejki linowej, żeby zjechać do Kuźnic.
6 minut podziwiania z góry Tatr. To chwilka w porównaniu z naszą 4.5-godzinną wędrówką na szczyt góry.

Warto było!

Danusia Świątek

One Response to “Idziemy gęsiego”

  1. Aneta September 7, 2012 at 10:20 pm

    Dwa lata temu gdy szlismy ponad 7 km do Morskiego Oka, wszyscy pytali mnie jak to robie, ze taki Maluch ( wowczas Trzylatek) idzie sam. SZymka zachwycaly wszystkie kamienie, patyki, potok, pamietam, ze zauwazyl tez czerwonego muchomora. A w Dolinie Chocholowskiej kupilam mu dyplom dojscia do schroniska, to tez bylo kilka km. Potem byla jeszcze Rusinowa Polana, grzbiet Gobalowki… Za rok postanawiam jeszcze ambitniej i wyzej… Mowia,ze trzeba pokazywac dziecku to co sie kocha…

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *