DPS

“Nowy Jork to miasto nowych szans!” – wywiad z Kasią Kruk.

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Chyba nie ma osoby, która nie ma swoich marzeń
i pasji. Często mówimy „chciałbym zostać dobrym fotografem, filmować, otworzyć swój butik, pensjonat, pojechać do Australii.” Tylko mały procent decyduje się ruszyć za swoją wizją. Większość z nas czeka. Na właściwy moment, na odchowanie dzieci lub kiedy uzbieramy wystarczająco dużo pieniędzy. Kasia Kruk jest jedną z niewielu, które postanowiły podjąć ryzyko
i wyruszyć w nieznane. Było warto, bo trafiła do zespołu pracującego nad nowym projektem filmowym i wkrótce została jego współproducentem.

Kasia Kruk przebywa w Nowym Jorku od 6 lat. Na codzień uczy języka angielskiego w szkole językowej na Manhattanie. Pochodzi z Mielca, choć kilkanaście ostatnich lat w Polsce spędziła w Warszawie, gdzie również uczyła angielskiego. Jednak odkąd tylko pamięta, zawsze interesowała się filmem i jego produkcją. Przełomem w jej życiu był film „Podwójne Życie Weroniki”, po jego oglądnięciu postanowiła coś zacząć robić, by rozwijać swoje zainteresowania. Podjęła decyzję o wyjeździe do Nowego Jorku. Tutaj, po trudnych początkach, jej marzenia związane z produkcją filmową zaczęły się realizować. Została współproducentem filmowego projektu „The Halloween Pranksta”, na którego realizację uzbierała jedną czwartą budżetu w ciągu 10 dni i który ma ambicje dostania się do tegorocznych nominacji Oskara.

Marta Kustek: Zacznijmy od końca, tzn od projektu filmowego pod tytułem „The Halloween Pranksta”, przy którym pracujesz. Jak trafiłaś do zespołu pracującego nad tym filmem?

Kasia Kruk: Moja bliska koleżanka, Weronika, powiedziała mi o reżyserze Carlu Paolino, jego nowym projekcie i o tym, że szuka on ludzi do jego realizacji. Ponieważ ta tematyka to mój konik, od razu na to przystałam. Carl wykłada w SVA School of Visual Arts w Nowym Jorku, zrealizował wiele swoich autorskich projektów. Tak bardzo chciałam nabyć filmowego doświadczenia, że powiedziałam jej,
że mogę nawet robić kawę, byle tylko mieć możliwość bezpośredniej pracy na planie!

Okazało się, że projekt potrzebuje finansowania i tu miałam moją szansę wykazania się. Znałam sposób na zebranie budżetu na oryginalne i kreatywne projekty artystyczne. Był to KickStarter – strona internetowa, dzięki której można zrealizować właściwie każdy ciekawy projekt i o której powinni się dowiedzieć również polscy artyści. Wcześniej, kiedy pracowałam przy organizowaniu Polskiego Festiwalu Filmowego w Nowym Jorku i szukałam dofinansowania, dzięki KickStarterowi zebraliśmy dodatkowy budżet na festiwal w bardzo krótkim czasie. Powiedziałam Carlowi o tej stronie i zaproponował, bym się tym zajęła. W ciągu 10 dni, zebralalam ¼ potrzebnej kwoty i wierzę, że zbierzemy wkrótce jej całość,
a może nawet więcej!

MK: O czym jest film? Kasia: Jest to krótka animacja filmowa. Jej głównym bohaterem jest dziewięcioletni chłopiec
z typowego amerykańskiego przedmieścia, który w Halloween chce płatać figle swoim sąsiadom. Na ulicy, przy której mieszka, wszystkie domy oprócz jednego są przybrane w halloweenowe ozdoby. Intryguje go ten jeden wyróżniający się dom. Mieszka tam kobieta, która wydaje się być tajemniczą, groźną i niezbyt pozytywną osobą. Nie chcę zdradzać całej fabuły filmu, powiem jedynie, że jego głównym przesłaniem jest to, że patrzymy czasem na ludzi, na siebie nawzajem bardzo powierzchownie, łatwo oceniamy i szufladkujemy, a potem okazuje się, że oceniliśmy kogoś całkowicie błędnie. Że tam, gdzie widzimy „zło”, może znajdować się „dobro”. Jest to bardzo prosta historia, skierowana zarówno do dzieci, jak i dorosłych, ale niosąca ważną życiową naukę. Uczy, że to, co widzimy na zewnątrz, zewnętrzny wizerunek, nie może być podstawą do oceny i wartościowania, ludzi, zachowań, wydarzeń. Zachęca do głębszego wglądu w drugiego człowieka i życiowe sytuacje.

MK: Sama pewnie przyznasz, że w dzisiejszych czasach jest bardzo dużo ciekawych
i oryginalnych scenariuszy filmowych. Co takiego szczególnego jest w „The Halloween Pranksta”, że zdecydowaliście się uczestniczyć z projektem w wielu festiwalach filmowych?

Kasia: Film zrobiony jest zamierającą już techniką poklatkową. Mało kto teraz robi animowane filmy tą techniką, większość robionych jest dzięki zaawansowanym programom komputerowym. Mamy tu plan filmowy, który Carl zbudował w swoim domu i na nim robi się szereg zdjęć z bohaterami filmu. Składa się je potem w jedną całość. Technika ta jest dużo bardziej pracochłonna i kosztowna. Nie ma żadnej animacji komputerowej. Dodam, że cała scenografia, wszystkie postaci, najmniejsze detale są ręcznie wykonane przez Carla.

Dodatkowym atrybutem fimu jest jego prostota, z jasnym edukacyjnym przesłaniem, zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Oparty jest na amerykańskiej tradycji halloween, jest to zresztą ulubiona tematyka Carla. Jest on zafascynowany tym świętem, zrobił wiele filmów na ten temat, uważa, że wciąż jest zbyt mało filmów poświęconych tej najkrótszej a jakże widocznej tradycji w USA. Film będzie miał początkowo siedem minut, jednak chcemy, by potem, po jego ukazaniu się, zrobić z niego pełnometrażowy film.

MK: Widać od razu po Tobie, że cały projekt Cię fascynuje…

Kasia: O tak, fascynuje mnie w nim wiele rzeczy! Carl Paolino to człowiek pełen pasji, pomysłów, bardzo wierzy w swój pomysł. Nie ma żadnego budżetu na ten projekt, a udało mu się zebrać tak fajny zespół do pracy nad nim. Na przykład osobą, która będzie podkładała swój głos pod głównego bohatera jest Mark Hamill, którego wszyscy znamy z „Gwiezdnych Wojen” jako młodego Jedi. Zreszt a wszystkie osoby zaangażowane w tą produkcję to ludzie z wieloletnim doświadczeniem filmowym, dorobkiem. Pracują przy tym projekcie jako wolontariusze, ponieważ podoba im się pomysł i chcą robić coś ciekawego. Każdy z nich wnosi swoją wiedzę i przede wszystkim entuzjam, zaangażowanie. I to jest coś, co jest dla mnie najcenniejsze i czego chcę się od nich uczyć.

MK: Poszłaś za głosem pasji. Nie obawiałaś się, że Twoje plany nie zrealizują się?
Nie obawiałaś się przeszkód, jakie mogą się pojawić na Twojej drodze? Znam tyle osób
z pięknymi marzeniami, które zawsze pewnie pozostaną w sferze marzeń, bo boją się wybrać taką w niepewną drogę, boją się nieznanego, obawiają się, że sobie nieporadzą, że nie starczy im środków finansowych na życie etc. Ty zrobiłaś ten krok, i nagle otworzyło się przed Tobą wiele drzwi, tu kogoś poznałaś, tam czegoś się nauczyłaś, wszystko zaczęło się samo układać z korzyścią dla Ciebie.

Kasia: Pasją kierowałam się w życiu od zawsze. Mój przyjazd do Stanów, do Nowego Jorku, to było moje marzenie od dziecka. Było to rozbudzone filmami Woody Allena i książkami Izaaca Singera. Cały wizerunek Ameryki, stworzyłam sobie dzięki głównie książkom i filmom. Jechałam do Stanów
z ogromną wiarą, taką ciekawością dziecka, entuzjazmem, ile fajnych rzeczy w końcu zobaczę!

Kasia Kruk i Carl Paolino podczas pracy

To nastawienie dało mi na początku trochę w kość, bo kiedy w końcu tu przyjechałam, z mocnym przekonaniem, że zdobędę to miasto, zobaczyłam z zaskoczeniem, że jest ono nieco inne niż to, które miałam w głowie. Kilka pierwszych lat były takim sprowadzaniem na ziemię. Nie było tak łatwo jak myślałam, ale na wszystko jest potrzebny czas. Teraz tak sobie mówię, że „Nowy Jork chciał mi tysiąc razy pokazać, że ja tutaj nie należę. Ja mu jednak udowodniłam, że należę i teraz on ma do spłacenia dług wobec mnie!”.

Dzisiaj widzę pewne rzeczy z większą ostrością, bardziej stoję na ziemi. W USA jest dużo prościej realizować swoje marzenia, swoje pasje. Nie czuje się tu takich ograniczeń, limitów, głównie mentalnych, tak mocno jak w Polsce. Mówiąc komuś o najbardziej dziwnym projekcie spotykasz się zwykle z reakcją „ok, dlaczego nie, warto spróbować” .

Satyfakcja finansowa w życiu jest dobra, bo daje swobodę i możliwość robienia rzeczy, które się chce robić. Często myślimy, że jak się czegoś dorobimy, jak sobie trochę popracujemy, wtedy zabierzemy się za realizowanie swoich marzeń. Ale ile można to odkładać? Ile czekać? Czasem zresztą nigdy ten moment nie następuje. Boimy się wyjść poza własny konformizm, poza nasze małe pudełeczko, w którym bezpiecznie się czujemy. Natomiast realizowanie swoich pasji daje zdecydowanie większą radość, szczęście. Nie boję się przyszłości. Doświadczenie, wiek, pewna perspektywa, dają mi tą pewność, że uda mi się je dalej realizować, dalej iść tą drogą. I wiem, gdzieś mam taką pewność siebie, że to jest wybór dobry.

MK: Co poradziłabyś tym, którzy również chcieliby coś zmienić w swoim życiu i pójść za głosem swoich pasji?

Kasia: Żeby nie bali się sięgać po swoje marzenia, nawet gdy wszyscy naokoło odradzają. Albo inaczej – bać się, ale robić swoje. Pomimo tego lęku. Bo jak zrobimy ten pierwszy krok, dalej już wszystko samo nam się potoczy, i świat nam będzie sprzyjał!

Rozmawiała: Marta Kustek

Pomóżmy Kasi w realizacji jej projektu!

Kasia zebrała już prawie połowę potrzebnego budżetu na ruszenie
z produkcją filmu „The Halloween Pranksta”. By jednak projekt zaczął być realizowany, powinna do 10 sierpnia uzbierać całość kwoty na samą produkcję, czyli ponad 4 tys. $.
W tym celu stworzyła specjalne konto „The Halloween Pranksta” na stronie www.kickstarter.com Można tutaj wpłacać donacje od 5$ do 2000$. Przy większości kwot, wpłacający otrzymują nagrody – niespodzianki. Zdradzimy, że jedną z nich jest możliwość „użycia” wizerunku (twarzy) wpłacającego, jako jednego z bohaterów filmu. Gorąco zachęcamy Państwa do pomocy Kasi i wpłaceniu nawet najmniejszej kwoty. Chcemy wspierać młode, zdolne osoby, naszych rodaków, promują one nasz kraj.
Zainteresowanych pomocą Kasi zapraszamy na stronę: http://www.kickstarter.com/projects/2026621508/the-halloween-pranksta-its-not-easy-to-be-dreadful?ref=live

One Response to “Nowy Jork to miasto nowych szans!” – wywiad z Kasią Kruk.

  1. Pingback: Nowy Jork miastem szans… « moat project

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *