DPS

“Prawdziwych zbójników już nie ma”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

„Tylko w Chacie Zbójnickiej można spotkać prawdziwych zbójników z XX wieku” – głosi ulotka reklamowa restauracji w Zakopanem.

Ucieszyłam się. Dzwonię, żeby zarezerować miejsce.
– Dziś nie ma żadnych zbójników – słyszę
w słuchawce.
– A jutro?
– Jutro też nie będzie. Byli w sobotę.

Szkoda. Ale nie tracę nadziei.
– Gdzie można zobaczyć zbójników? – pytam w hotelu.
– Jak się górale upiją – śmieje się pracownik. – A tak naprawdę to ich już prawie nie ma. Jeden tylko taki chodzi na Krupówkach wieczorem.

Wybieramy się zatem na spacer o zmierzchu, byłoby cudownie zobaczyć taniec zbójnicki.
– Jak byłem młodszy to tańczyłem zbójnickiego. Dziś już nie mam krzepy – mówi odświętnie ubrany góral, którego spotykamy na ulicy.

Moja nadzieja ożywa, gdy dochodzimy do karczmy, przed którą gra kapela. Dwóch młodych chłopaków
i dziewczyna.
– Może ktoś z was zatańczy zbójnickiego? – pytam z nadzieją.
– Nie mam ciupagi. To trzeba tańczyć w grupie – odpowiada jeden z chłopaków. Marcin jest licealistą
i dorabia sobie przygrywając.

OK. Tańca nie zobaczyliśmy na żywo. Ale za to wywiązała się rozmowa o gwarze góralskiej.
– Uczą jej w szkole? – pytam.
– Uczą? Robią wszystko, żeby oduczyć. Tylko w domu można się jej nauczyć.

Marcin zna gwarę. Używa jej częściowo w rozmowie z nami.
Kimberly i Natalie słuchają jak mówi.
– Nic nie rozumiem – stwierdza Kimberly. – Czy to po polsku? – dziwi się.

Kapela gra i śpiewa tradycyjne piosenki góralskie pod wielkim parasolem.
Nawet deszcz nam nie przeszkadza, by nacieszyć się lokalnym folklorem.

Co z tańcem zbójnickim?

Znalazłam go na youtube.com. Zespół ludowy „Watra” tańczy go przez prawie 10 minut.
Oj, potrzeba do niego krzepy!

Danusia Świątek


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *