DPS

“Sól jest z Wieliczki”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Zastanawiam się, ile zostaje z wycieczek w pamięci dzieci. Szczególnie chodzi o moje pociechy.
Mam już odpowiedź.

Babcia podczas kolacji soli pomidory na talerzyku. Soli je szczodrze.
– Może mniej? Ciśnienie – sugeruję.

Babcia nie reaguje.
– Sól jest z Wieliczki – odzywa się Kimberly. – Bardzo albo to bardzo głęboko pod ziemią. Tam konie pracowały i mieszkały tak długo, jak długo żyły. Ludzie o nich dbali. Konie miały dobre życie.

Natalie kiwa przytakująco głową.
– W Wieliczce można lizać ściany. Ja też lizałam – wyznaje Natalie. – Ściana nie była taka bardzo słona.

Co jeszcze?
– Tam oprowadza pan i mówi po angielsku – zauważa młodsza córka.

Właśnie, do kopalni na wycieczkę można szybciej wejść, jeśli mówi się w jakimś języku obcym. Najdłuższe są kolejki do przewodników po polsku. Nie zastanawialiśmy się za długo i wykupiliśmy bilety
z przewodnikiem w języku angielskim.

To było ciekawe doświadczenie. W Polsce, my Polacy, słuchający o Wieliczce po angielsku.
A przewodnikiem był Polak, Tomasz, który przez jakiś czas mieszkał w Ameryce. Nasza grupa pochodziła
z różnych krajów. Kilku Bułgarów, Anglików, Włochów i Holendrów. Trochę nam zazdrościli, gdy w krótkich przerwach, między oficjalnymi wypowiedziami przewodnika, zamienialiśmy z nimi kilka słów po polsku. Dowiedzieliśmy się, że młody Tomasz, który właśnie zaczął pracę w kopalni marzy, by pewnego dnia wziąć ślub pod ziemią. Też romantycznie.

Z moimi dziećmi odświeżam swoją pamięć o ciekawych miejscach w Polsce. Dobrze mi robi, szczególnie na duchu. Miejsca są bardziej zadbane, odnowione, no i bilety znacznie droższe.

Danusia Świątek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *