DPS

“Brzydka Irene”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Odlatujemy do Nowego Jorku… ale
z 4-dniowym opóźnieniem dzięki huraganowi Irene. Lufthansa może nas przewieźć przez Atlantyk w środę. To niezbyt dobra wiadomość. Ale dzięki internetowi i mojemu mężowi nie pędzimy na lotnisko przez kilka godzin, żeby usłyszeć, że samolot odwołany.

Wstałyśmy o 5 rano. Jeszcze portal Lufthansy pokazywał, że nasz lot przez Monachium będzie na czas. Chociaż wczoraj wieczorem różne stacje telewizyjne donosiły, że nowojorskie lotniska zostaną zamknięte. Kimberly i Natalie same się obudziły. Ubrane i zadowolone usiadły obok mnie, gdy rozmawiałam telefonicznie z ich tatą o 5.30.

– Lot odwołany – donosił mąż.

Biuro Lufthansy jeszcze zamknięte w Polsce, ale otwarte w Nowym Jorku. Mąż dzwoni przez półtorej godziny do linii i okazuje się, że pierwszy wolny termin dla trzech osób jest dopiero w środę.

Na tę wiadomość obie córki rozpłakały się.

– Brzydka Irene – mówi Natalie. – Chcę do taty!

Jak im wytłumaczyć, że z huraganem nie ma żartów? Wchodzę na portal CNN. Znajduję zdjęcia Irene zrobione przez satelitę. Patrzymy na wielką zakręconą chmurę, która rozciąga się nad Atlantykiem
u wschodnich wybrzeży Ameryki. Oglądamy filmiki w Internecie z Wysp Bahama i Północnej Karoliny.
To pomaga.

A jak wygląda sytuacja u męża?

– W piątek był piękny słoneczny dzień – mówi. – Aż nie chce się wierzyć, że idzie huragan. Mam jedzenie i wodę w domu. Latarki.

– Tylko nie biegaj z aparatem po okolicy, gdy przyjdzie Irene – proszę.

Słyszę śmiech w słuchawce.
Pamiętam jakich zniszczeń doznał nasz dom w czasie huraganu Floyd i skóra mi cierpnie.
Może tym razem brzydka Irene łaskawiej obejdzie się ze wschodnim wybrzeżem Ameryki!

Danusia Świątek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *