DPS

Wenecki Diabeł”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

– Jedziemy do Wenecji – mówię rano, gdy córki wskoczyły do mojego łóżka.
– Tak daleko? – dziwi się Kimberly. – Będziemy pływać gondolą?

Córka zna ze szkoły tylko jedną Wenecję. Tę włoską.
– Jest też Wenecja w Polsce, taka z Diabłem Weneckim na ruinach zamku.

Jedziemy. W południe jesteśmy już w Wenecji, niedaleko Żnina na Pałukach. Wśród topoli, pól ze ściętymi zbożami. Pora nam nie sprzyja na spotkanie z Diabłem, który podobno pojawia się w nocy.

Ale i tak emocji moc. Trafiamy na zamknięcie Weneckiej Sierpniówki, czyli festynu z rycerzami i białogłowami przy ruinach zamkowych z XIV.

Kimberly i Natalie ruszają torem rycerkich przeszkód. Rzucają podkowami do koła. Strzelają z łuku i kuszy.
A potem kosztujemy cukierków upieczonych według receptury z XV wieku.

– Ten przepis jest z księgi kucharskiej z Królewca – objaśnia białogłowa w długiej brązowej sukni i czepku na głowie.

Chrupiemy brązowe kawałki, które mają smak ostry.

– Cynamon, imbir, goździki, gałka muszkatołowa, cukier brązowy i woda – zdradza tajemnicę. – Brakuje tylko mąki i już można piec pierniki. Takie właśnie cukierki robiono w Toruniu dla Krzyżaków.

Wolę podobną do nich… współczesną krówkę.

Siedzimy na trawie, przy fragmentach murów zamkowych z kamienia i cegły. Szkoda, że nie ma zamku.
A może nie. Ruiny też mają swój klimat.

Czy tu straszy, sprawdzimy innym razem.

Danusia Świątek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *