DPS

“Autorski przegląd książek dla dzieci Małgosi Berwid”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Odwiedzając wystawy obrazów, potrafię się zatrzymać, zapatrzeć, a jeśli do tego ktoś ciekawie opowiada o artyście, którego prace podziwiam, przenoszę się w inny świat.

Gdy zobaczyłam książkę pt: „Zając” Grzegorza Kasdepke, inspirowaną rysunkiem „Młody Zając” Albrechta Durera (ilustracja Ola Cieślak) – poczułam radość i wzruszenie. Lubię tę akwarelę. W domu mam piękny, stary album Albrechta Durera, do którego często zaglądam. Zdarzyło się, że mój syn, gdy miał trzy latka zachwycił się tą akwarelką, dlatego pomyślałam: “świetnie, że Grzegorz lubiany wśród dzieci autor, spróbuje przybliżyć małym czytelnikom Albrechta Durera – niezwykłego mistrza Renesansu”.

Młody Zając Durera wygląda jak żywy, dodatkowo światło odbija się w jego źrenicy (podobno to odbicie okna pracowni, w której pracował artysta), ja wiem, że to mistrzostwo pędzla Durera, bo na pewno Państwo także o tym wiecie, że dobrze namalowany portret sprawia wrażenie, jakby nas śledził spojrzeniem niezależnie od zmiany przez nas miejsca. To niesamowite uczucie.

Ale wracając do książki Grzegorza Kasdepke – niestety, rozczarowałam się połączeniem tematów.
W tekście nie mogłam się doszukać inspiracji rysunkiem „Młody Zając” Mistrza Durera. Doceniam natomiast dobre, pióro dziennikarskie autora, zgrabne metafory – „ruchliwe stopy – spłoszone zające”, „znoszone kapcie – dziki w błocie”, „zgrabne szybkie sarny – stopy mojej mamy”. To naprawdę świetnie napisana książka o problemach społecznych w rodzinach, nie do końca patologicznych, ale o rodzinach ulegających konformizmowi, układowości. Ot, takie zjawisko socjologiczne, chyba bardziej dla starszych dzieci niż dla młodszych i też do „ przegadania z dorosłymi”. Jednak ta książka nijak się ma do Durera. Chyba, że mówimy o skrzywdzeniu wielkiego Mistrza – bo z taka opinią się spotkałam i do niej się przychylam.
Nie doszukałam się także dowcipu (chyba, że butelka ukryta w misiu to jest dowcip), na mnie ta historia podziałała refleksyjnie – oby takich domów i takich rodziców było jak najmniej…

W tak refleksyjnym nastroju sięgnęłam po książkę pt. ”Diabełek” Marii Ewy Letki, z cudnymi ilustracjami Agnieszki Żelewskiej –
z przyjemnością zanurzyłam się w opowieść pani Marii o sprytnym małym Diabełku, który wybrał się do miasteczka, zamieszkał u ludzi, wykorzystał ich uczucia i pewnego dnia powiedział coś bardzo ważnego: “Moja wierzba szumiała tak: Mój diabełku, jeżeli postanowisz kiedyś zostać człowiekiem, to poszukaj ludzi, którzy cię polubią. Musi to być prawdziwe lubienie, z głębi serca, a nie żadne byle jakie lubienie.” Powinniście więc polubić mnie ze wszystkimi moimi wadami i zaletami…”. Tak, kiedy kogoś polubimy tak naprawdę, tak szczerze, może on się zmienić, stać lepszym…

Hmmm, przypomniałam sobie książkę pt: „Aksamitny Królik” Margery Williams,
w którym mała maskotka – królik pyta: „Co to znaczy być prawdziwym… ?” – odpowiedź na to pytanie dotyczyła prawdziwego uczucia, pod wpływem którego nawet mechaniczna zabawka może ożyć. Diabełek pani Marii Ewy Letki był jednak sprytny, intryga którą wymyślił miała pomóc przetrwac zimę jemu i jego kumplom. Nie przewidział jednak,że…ale stop, bo za dużo powiem.

Znów nasunęła mi się taka refleksja, że chyba w każdym
z nas siedzi kilku diabełków – jest trochę Cierpliwca, Złośnika, Mądralinka, Wesołka, Smętniaka, Chciwuska, Leniwca i czasami Ciemniaka, który cechował się bezinteresowną serdecznością, za co inne diabełki go lekceważyły. Ta cudna książeczka kierowana jest do dzieci od lat 5, ja jednak proponuję, by w wolnej chwili zajrzał do niej każdy dorosły i przekonał się, ile jakiego diabełka ma w sobie. Moja znajoma, która cudnie opowiada o książkach, przypomina mi właśnie takiego diabełka Szefa, bardzo sprytnego, próbującego wszystkich wokół siebie oczarować, ale gdy coś nie jest po jej myśli ”pluje na boki” raniąc nawet najbliższych. Gratuluję pani Marii i pani Agnieszce, bo jej ilustracje cudownie oddają charakter diabełków. Mnie przypadł do gustu Ciemniaczek, za swoją otwartość, życzliwość, serdeczność… zresztą muszę się zastanowić, ile we mnie jest diabełków?

A skoro jest mowa o uczuciach, to mam pytanie: Czy znacie Państwo przepis na miłość? Nie? W takim razie polecam wspaniałą książkę Kathariny Grossmann-Hensel (autorka tekstu i ilustracji) pt: ”Przepis na miłość”. To mądra książka o pojawieniu się uczucia, o tym, jak dwoje ludzi o bardzo różnych charakterach i przyzwyczajeniach spotyka się i zaczyna coś robić wspólnie, zmieniając pewne przyzwyczajenia, dopasowując lub wykluczając ze wspólnego życia pewne elementy. Jak tworzy się miłość, jak tworzą się wspaniałe pomysły, jak szczęśliwe może być dziecko takich rodziców. I gdy dziecko takich rodziców zada im kiedyś pytanie: “Ale dlaczego się w sobie zakochaliście?” nie otrzyma odpowiedzi, bo przecież nie trzeba się zakochac “DLACZEGOŚ”.

I tym romantycznym akcentem zakończę, życząc Państwu
i sobie jak najmniej diabełków Szefów, ciepłego spojrzenia na wielkich mistrzów malarstwa i cudownych uczuć, samych rozgrzewających nasze wnętrza i uśmiechniętych od rana do wieczora.

Małgosia J.Berwid

Polecane książki:
1. „Zając” Grzegorz Kasdepke, Wydawnictwo DWIE SIOSTRY.
2. „Diabełek” Maria Ewa Letki, Wydawnictwo BAJKA.
3. „Przepis na miłośc” Katharina Grossmann-Hensel. Wydawnictwo NASZA KSIĘGARNIA.
4. „Aksamitny Królik” Margery Williams. Wydawnictwo AUDITUS.

One Response to “Autorski przegląd książek dla dzieci Małgosi Berwid”

  1. joanna September 18, 2011 at 2:09 am

    dziekuje ze jestescie

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *