DPS

“Reforma po polsku”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Reforma oświaty wprowadzana w Polsce przynosi wręcz odwrotne efekty niż zamierzano. Polska wrze. Rozgoryczeni rodzice ślą informacje do Stowarzyszenia o nazwie “Rzecznik Praw Rodziców”, założonego przez Karolinę i Tomasza Elbanowskich. Dzięki ich staraniom zebrano ponad trzysta tysięcy podpisów i projekt obywatelskiej ustawy mającej na celu zablokowanie obniżenia wieku dzieci rozpoczynających naukę trafił do sejmu.

Fora internetowe kipią. Internauci nie pozostawiają suchej nitki na mnister Katarzynie Hall i obecnej ekipie rządzącej. Dlaczego?

Przypomnijmy, program wprowadzenia do szkół dzieci sześcioletnich rozpoczął się trzy lata temu. Do tej pory rodzice mieli możliwość wyboru, czy posłać dziecko do szkoły w wieku sześciu lat czy też nie. Nowa reforma zakłada, że w najbliższym roku szkolnym, a więc 2012/2013 do szkoły pójdą już wszystkie dzieci urodzone w 2007 roku. Niektóre z nich nie będą miały nawet ukonczone sześciu lat!

Tymczasem nie tylko rodzice, ale i psychologowie biją na alarm. Szkoły są kompletnie nieprzygotowane na przyjęcie dzieci o rok młodszych. Nie tylko technicznie, ale również – na nieszczęcie – merytorycznie.
Z założeń nowej reformy wynika, że dzieci przed pójściem do pierwszej klasy mają obowiązek odbycia tzw. rocznego przygotowania przedszkolnego. Niestety, w trakcie tego roku nie mogą się one uczyć czytać ani pisać, a jedynie bawić. Tymczasem nie ma specjalnego programu kształcenia sześciolatków. Tym samym pedagodzy realizują w pierwszej klasie az dwa lata programowe – zerówkę i normalny, obowiązkowy program dla klas pierwszych. Sześciolatki zmusza się do siedzenia w ławkach przez całe 45 minut. Czy takie praktyki służą dziecku? Dlaczego pozbawiać je wstępu do nauki w znajomym bezpiecznym miejscu jakim są zerówki w przedszkolach pod okiem znanych dziecku nauczycieli?

Również same warunki jakie oferuje się dzieciom dalekie są od tych założonych przez panią minister Hall w programie “Kolorowa szkoła”. Zajęcia w trybie dwu (w niektórych miejscach nawet i trzy) zmianowym. Brak papieru toaletowego, zimna woda. Szkoły, w których w jednym budynku znajduje się szkoła podstawowa, gimnazjum i szkoła przysposabiająca do zawodu. Lekcje na strychach i w piwnicach. Wspólne korytarze, przepełnione do granic świetlice, brak możliwości odrabiania lekcji. W jednej klasie dzieci sześcioletnie i siedmioletnie.

Wspomniani już psychologowie głośno
i otwarcie przyznają, że posyłanie sześciolatków do nieprzygotowanych placówek to poważny błąd. Nie możemy gonić innych państw kosztem przyszłości naszych dzieci. Cóż z tego, że w innych krajach dzieci chodzą do szkoły
o rok wcześniej? Aby obniżyć granicę wieku w Polsce potrzeba wielu lat pracy i ogromnych nakładów finansowych. Dziwi fakt, że pani minister, która jest przecież pedagogiem, tego nie widzi. Pierwszym etapem powinna być zmiana podstawy programowej, w której uwzględniono by sprawność umysłową i motorykę ruchową dzieci sześcioletnich. Drugim odpowienie przeszkolenie kadry nauczycielskiej. Trzecim potężne środki finansowe przeznczone dla wszystkich placówek, a nie możliwość wystąpienia o nie.

Proponuję, aby pani minister przejechała się po szkołach z zaskoczenia. Niech dotrze do małych wiejskich szkół i tych ogromnych miejskich. Ale nie takich pokazowych, które na jej przyjazd wypucowano od góry do dołu, tak, że niemal malowano trawę na zielono. Niech zajrzy w budżety szkół, a potem gmin. Mam nadzieję, że zauważy to, czego nie widziała w swojej reformie. Biedę. I jak już zdejmie kolorowe okulary swoich założeń, to albo znajdzie wiele milionów i rozda je szkołom na odpowiednie przygotowanie kadry
i sprzętu, a także wesprze je dodatkowym czasem na realizację swojego pomysłu, albo zrezygnuje z niego i wycofa się z godnością. Od założeń, choćby najbardziej kolorowych do ich realizaji, trudna droga, pani minister. W trzy lata nie da się przeprowadzić założeń przez panią poczynionych. Można natomiast wszystko zepsuć. Już dwóm rocznikom dzieci pokolorowała pani świat. Wszyscy widzimy w jaki sposób. Czas się wycofać i to szybko.

Malwina Prus-Zielińska

Ps: Dodajmy, że w każdym grupie wiekowej, także i wśród wspomnianych w tekście sześciolatków, istnieją jednostki wybitnie uzdolnione. Należy jednak do tej opini podchodzić ostrożnie. Opinia przedszkola, iż dziecko jest dostatecznie rozwinięte emocjonalnie, aby poradzić sobie w szkole, jak wskazuje raport przygotowany przez Stowarzysznie Rzecznik Praw Rodziców na podstawie relacji rodziów sześciolatków, które poszły w tym roku do szkoły, może wprowadzić w błąd.

Wszystkich zainteresowanych powyższym tematem odsyłam do strony www.ratujmaluchy.pl

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *