DPS

“Żona wie wszystko najlepiej”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

W kościele ksiądz udziela ślubu. Państwo Młodzi powtarzają po kolei po księdzu z lekką tremą, kiedy nagle ksiądz zapomniał jak nazywa się Pan Młody i żeby nie narobić sobie wstydu, zakrył ręką mikrofon i cicho zapytał młodego:
– Jak pan ma na imię?
Chłopak troszkę stremowany i zaskoczony nie wiedział o co księdzu chodzi, więc ten pyta jeszcze raz. Kiedy nie było żadnej reakcji ze strony młodego chłopaka zapytał jeszcze, raz ale już troszkę zdenerwowany:
– No, jak Pan ma na imię!
Na to młodzieniec jeszcze bardziej rozdrażniony wyrwał księdzu mikrofon i powiedział głośno:
– Pan ma na imię Jezus.


Mąż dzwoni do żony:
– Kochanie, wrócę dzisiaj nieco później. Przyjechała do nas zagraniczna delegacja. Będziemy z nimi omawiać szczegóły kontraktu.
– Akurat, ja już cię dobrze znam! Wrócisz o czwartej nad ranem, pijany i bez pieniędzy.
Po dwóch godzinach mąż znowu dzwoni do domu i nieco “zmęczonym” głosem mówi:
– Kochanie, już niedługo będę w domu.
– Akurat, ja już cię dobrze znam! Wrócisz o czwartej nad ranem pijany i bez pieniędzy.
Mąż rzeczywiście wraca chwiejnym krokiem o czwartej nad ranem do domu i mamrocze pod nosem:
– No i wykrakałaś…


Wystraszony syn wbiega do domu:
– Tato tato dzik zaatakował babcię!.
– Jak sam zaatakował, to niech się sam broni – odpowiada ojciec.


Matka radzi córce w dniu ślubu:
– Kochanie, i nigdy się nie kłóć ze swoim mężem. Od razu płacz…


W przedszkolu Jasiu siedzi na nocniczku i płacze.
– Dlaczego płaczesz? – pyta pani wychowawczyni.
– Bo pani Zosia powiedziała, że jak ktoś nie zrobi kupki to nie pójdzie na spacer.
– I co? Nie możesz zrobić…?
– Ja zrobiłem, ale Wojtek mi ukradł!

Nauczycielka pyta Jasia:
– Jasiu jaki znany człowiek miał inicjały W.L.
Jasiu na to:
– Włodzimierz Lubańśki.
Nauczycielka:
– Źle! To był Włodzimierz Lenin!
Na to Jasiu:
– Nie znam, to chyba jakiś rezerwowy.


Jedzie zajączek z niedźwiedziem pociągiem, ale mają tylko jeden bilet. Gdy przyszedł konduktor niedźwiedź schował zajączka do kieszeni w marynarce.
– A co pan tam trzyma w kieszeni.
Niedźwiedź uderza się w pierś, wyciąga spłaszczonego zajączka i mówi:
– Zdjęcie kolegi.

Jaś z tatą są w operze. Jaś pyta:
– Tato, czemu ten pan grozi tej pani kijem?
– On jej nie grozi, on dyryguje.
– To czemu ta pani krzyczy?


Miś otworzył sklep. Można w nim było wszystko dostać. Pewnego razu do sklepu przychodzi zajączek i pyta:
– Czy są zgniłe marchewki.
– W tym sklepie jest tylko świeży towar, nie ma nic starego, ani zgniłego – odpowiedział miś.
Zając poszedł. Jednak następnego dnia przychodzi znów i pyta:
– Czy są zgniłe marchewki.
Miś się wkurzył wywalił zajączka ze sklepu. Pomyślał sobie jednak, że zając nie da mu spokoju i zamówił zgniłe marchewki. Po jakimś czasie zając znowu przyszedł i zapytał o zgniłe marchewki. A miś na to:
– Wiesz zając to porządny sklep i nie ma tu zgniłych marchewek, ale
specjalnie dla ciebie załatwiłem kilka.
A zajączek wyjmuje legitymacje i mówi: – Kontrola, Sanepid.


Ogłoszenie w prasie:
“Sprzedam encyklopedię Britannica, 40 tomów. Stan bardzo dobry. Nie będzie mi już potrzebna bo ożeniłem się tydzień temu. Żona wie wszystko najlepiej.”

Przygotowała: Lidia Rzeszutek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *