DPS

Autorski przegląd książek dla dzieci Małgosi Berwid: „Trudne tematy”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Nikt za nimi nie przepada, wiadomo trudny temat wiąże się z refleksją, smutkiem, zatrzymaniem się,
w dostrzeżeniu tych wielu czynników, które przełączają nas na inny bieg, w inny wymiar wrażliwości. Dzisiaj wspomnę o kilku książkach, poruszających takie tematy. A przyznam, że trzeba mieć dużo odwagi i wiedzy, żeby napisać książkę, która nie zawsze będzie śmieszyć, ale pobudzi do przemyśleń.

Rak – nowotwór – nowy twór…
Dla dziecka “rak” to takie słowo, które kojarzy się ze stworzonkiem ze szczypcami, a może znakiem zodiaku, w którego okresie trwania dziecko urodziło się,
a może… straszna choroba, bardzo niebezpieczna, ale wcześnie wykryta możliwa do wyleczenia. Dzieci trzeba chronić przed zbyt dużą dawką smutnych wiadomości, jednak uważam, że należy spokojnie poruszać z nimi tematy, które są wpisane w naszą codzienność. I taka straszna choroba jak rak zostaje trochę oswojona, poprzez przybliżenie tematu w książce…

Gdy zachorował mój tata, nie wiedziałam jak wyjaśnić dzieciom chorobę, która zjada człowieka od środka. Może dlatego, że to był Tata i trudno mi było znaleźć dystans do tego, co się stało.
“Teraz wszystko byłoby prostsze” – pomyślałam, biorąc do ręki zieloną książkę z namalowanym na okładce rakiem – “Ta książka pomogłaby mi w tych trudnych momentach”.

Pani Monika Zięba z dużym wyczuciem i delikatnością, a także znajomością psychologii małego dziecka napisała książeczkę „Moja mama ma raka”. Ta niezwykła, skromnie ale świetnie wydana książka przez wydawnictwo EZOP ukazuje historię rodziny, w której pojawia się zagrożenie życia najdroższej osoby. Przyznam, że przeczytałam tę książeczkę w kilkanaście minut i doszłam do wniosku, że powinna być
w każdej domowej biblioteczce, jak mały przewodnik, który pomoże i dzieciom i dorosłym zrozumieć,
co to jest ten rak.

Pani Monika tekst napisała językiem zrozumiałym dla małego odbiorcy, a ton całości jest na tyle żartobliwy, że pozwala nabrać dystansu do choroby. Bardzo istotne są ilustracje zrobione przez Agnieszkę Cieślikowską, dołączone kolorowanki i zagadki powodują, że inaczej podchodzimy do choroby,
a słowniczek trudnych słów jest fantastycznym rozwiązaniem i dodatkowo lekcją, która przyda się
w następnych latach szkolnych.

Ta książka uczy tolerancji, bo gdy dziecko dowie się, że z powodu nowotworu można być łysym, nigdy nie zada krępującego pytania, czy też nie zrobi głupiej uwagi osobie chorej. Myślę, że książka „Moja mama ma raka” powinna być zalecana jako lektura na lekcji wychowawczej.

Mam w swojej domowej biblioteczce taką półkę, na której leżą,
lub stoją książki mniej rozrywkowe. Sięgam po kolejną… może to zabrzmi głupio, ale lubię wracać do tej lektury. Bruno Gibert
w książce pt: ”Niebo” porusza problem śmierci, odejścia bliskiej osoby. Jest to dość specyficzna książka, oszczędny tekst, oparta jest
w dużej mierze na ilustracji. Drogowskazy, znaki, symbole, to wszystko składa się na obrazki w tej niezwykłej książce, wydanej przez wydawnictwo Wytwórnia. Możemy w zaciszu domowym przejrzeć książkę z dzieckiem, odpowiedzieć na jego pytania, które na pewno pojawią się w trakcie oglądania.

Spoglądam na półkę
i wyciągam kolejną książkę, która ze względu na wielkośc trochę dziwnie ułożyła się wśród książkowych sąsiadów. Depresja – to słowo które staje się znakiem naszych czasów. Zapadają na nią dorośli i dzieci. Ale kiedy już się pojawi, to jak wytłumaczyć, że to właśnie choroba, a nie zły charakter chorej osoby, że jest na to lekarstwo.
Lubię książkę pt:” Włosy Mamy” Gro Dahle & Svein Nyhus, wydawnictwa Ene Due Rabe. Włosy… kto by pomyślał, że z ich pomocą można tak sugestywnie opisać chorobę… Spoglądam na moje włosy, są długie, bardzo długie i gdy się zastanowiłam, doszłam do wniosku, że gdy gorzej się czułam traciły blask, nie były tak piękne. Wykorzystanie włosów do wytłumaczenia choroby, jaką jest depresja, jest piękną metaforą. Za to lubię tę książkę, za sposób w jaki tłumaczy smutną chorobę, za piękne ilustracje, które współgrają z tekstem, wręcz tworzą jedność.

Za poezję, która obecna jest w książce – tak powiedział mój Synek Jędrek, a więc na koniec trochę poezji:
„Jest piękny dzień, bez supłów i węzłów. Piękny dzień z obłoczkami na niebie. Mama podchodzi do Emmy, ma uśmiechnięte włosy, ma tańczące włosy, ma gwiazdy we włosach, ma słoce we włosach…”

Życzę wszystkim takich uśmiechniętych włosów, mimo trosk i problemów dnia codziennego.

Małgorzata J.Berwid

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *