DPS

Babcia Bożenka : “Nasza pamięć o zmarłych”.

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

W najbliższy wtorek, 1 Listopada, zapełnią się w Polsce alejki cmentarne. Na grobach i mogiłach udekorowanych chryzantemami i innymi jesiennymi kwiatami zapłoną znicze. Odwiedzimy groby powstańców, żołnierzy, żeby podziękować za ich ofiarę. W powadze i zadumie stać będziemy nad grobami bliskich, przyjaciół, znajomych, aby łączyć się z nimi
w modlitwie.

To jedyne święto w roku, które skupia wszystkich bliskich przy mogiłach. Pozwala na spotkanie po latach z ludźmi, z którymi straciliśmy kontakt. Wierząc w świętych obcowanie, czego uczy katolicka wiara, przywoływać będziemy pamięć o tych, których już nie ma wśród nas.

Przez lata pobytu za oceanem zawsze brakowało mi tego dnia. Pamiętam z jaką radością jechałam
w długim korku samochodów do amerykańskiej Częstochowy, aby zapalić symboliczną lampkę i pomodlić
się za dusze zmarłych. W ubiegłym roku, w Rochester, miałam sposobność odwiedzenia cmentarza leżącego blisko kościoła św. Rity. Nie było to jednak świętowanie, do jakiego przywykłam w dzieciństwie
i późniejszych latach.

Teraz, będąc w kraju, mogę w całej pełni przeżywać dzień Wszystkich Świętych i następujący po nim Dzień Zaduszny. Na długo przed tymi dorocznymi świętami porządkowane są groby, myte płyty, pomniki, zmieniane są kwiaty, czyszczone alejki, reperowane ławeczki.

Jakże nasze cmentarze różnią się od tych amerykańskich! U nas wielkie pomniki, z figurami aniołów, jeszcze większe pieczary. Są trudności z przemieszczaniem się. Po prostu brakuje miejsca. Za oceanem natomiast skromne malutkie mogiły z płytą informującą o dacie śmierci.

W dzień Wszystkich Świętych cmentarze
w Polsce błyszczą porządkiem i świeżością.
To wyraz czci i pamięci dla tych, którzy wyprzedzili nas w drodze do wieczności. Nie można inaczej obchodzić tego święta. Troska
o wygląd mogiły jest ważna, nie ważniejsza
od modlitwy za duszę zmarłego, ale jednak potrzebna. 1 Listopada pochylimy się nad tajemnicą śmierci i przemijania.

Mamy w rodzinie świeży grób. Niedawno pochowaliśmy wujka Stacha. Na cmentarzu
w mojej rodzinnej parafii w Rzekuniu spoczywają moje babcie, dziadkowie, wujkowie, ciocie ze strony mamy, a także taty. Spoczywa też mój tata, żołnierz powstańczych oddziałów Upaszki. Ze śmiercia taty ciagle
nie mogę się pogodzić, chociaż od tej daty minęło już prawie sześć lat.

Na szczęście żyje mama. Pewnie nie pojdzie z nami na groby, ponieważ od jakiegoś czasu ma ciagle podwyższoną temperaturę ciała. Niby zdrowa, ale niezupełnie. Będzie jej się trudno pogodzić z tym,
że zostanie w domu. Nasz rodzinny dom zawsze w dzień Wszystkich Świętych był gwarny, bo na grób dziadka, gdy żyła jeszcze babunia, zjeżdżała się cała rodzina.

To było tak niedawno. Odeszli babunia, jej synowie, a moi wujkowie. Ostatnim był najmłodszy. Stach. Jeszcze przed rokiem proszono go, żeby nie śpieszył się do swojej samotni. Każdego niemal roku przez jego wyjazd zmuszeni byliśmy wczesniej opuścić cmentarz i śpieszyć się na świąteczny obiad. Uważaliśmy, że wujek nie mógł wracać o pustym żołądku. Po co się tak śpieszył? W tym roku na grobie wujka zapalimy znicze.

Pozostają w pamięci wspomnienia związane z tym świętem. Tata był producentem chryzantem
i bratków. Dom odwiedzali liczni klienci. Były to doroczne dożynki, nazywane przez tatę. Pieniądze
z badylartswa zasilały jego niezbyt wysoka kolejarską pensję. Tata triumfował, a dla ciągle zatroskanej mamy był to najtrudniejszy okres. Zawsze drżała, że kwiaty zmarzną, albo się nie rozwiną, “a ludzie dali zadatek i trzeba się było wywiązać” – prorokowała, jak zwykle na czarno, moja mama.

To też minęło jak sen.

Z okna swojego mieszknia obserwuję zalatanych ludzi, wracajacych z zakupów z pełnymi siatkami. Dochodzi odgłos trzepanych dywanów. A z mieszkań położonych na wyższych piętrach zapach pieczonego ciasta i innych smakołyków. Polskie święta muszą być dostatnie. Tak było i nic się w tej tradycji nie zmieniło. Sporo ludzi przygotowuje samochody do drogi. Są to święta wyjazdowe. Do wielu mogił i cmentarzy trzeba dotrzeć dziesiątki i setki kilometrów. Do bagażników pakowane są bagaże.

Takie są te nasze święta Wszystkich Świętych obchodzone, żeby uczcić wszystkich znanych i nieznanych świętych.

Pierwotnie święto to obchodzono 13 maja. Papież Grzegorz III w 731 roku przeniósł tę uroczystość z 13 maja na 1 listopada. Powodem prawdopodobnie były trudności z wyżywieniem pielgrzymów przybywających na wiosnę do Rzymu. Sto lat później papież Grzegorz IV rozporzadził, aby 1 listopada był dniem poświęconym pamięci wszystkich świętych koscioła katolickiego. Jednocześnie na prośbę cesarza Ludwika Pobożnego rozszerzono to święto na cały kościół.

W Zaduszki, 2 listopada, odwiedza się także cmentarze, groby zmarłych z rodziny
i uczestniczy się we mszach. W zasadzie to ten dzień poświęcony jest pamięci zmarłych, ale zwykle dzień wolny przypada na 1 listopada, stąd te liczne odwiedzane cmentarze i palenie na nich świeczek i zniczy, składania kwiatów
i wieńcy lub też innego typu ozdób.

Tradycja stawiania zniczy na grobach wywodzi się z pogańskiego zwyczaju rozpalania ognisk na mogiłach. Wierzono bowiem, że ogrzeją one dusze błąkające się po ziemi.

Dawny zwyczaj zakazywał tego dnia klepania masła, deptania kapusty, maglowania, przędzenia i tkania, ciecia sieczki, wylewanie pomyj, a nawet spluwania. Chodziło o to, aby tymi czynnościami nie skaleczyć, rozgnieść czy winny sposób nie znieważyć odwiedzajacej dom duszy.

Bożena Chojnacka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *