DPS

“Polskie Święto Narodowe?”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Święto Niepodległości dla każdego Polaka
było okazją do dostrzeżenia na nowo jak ważny jest fakt, iż Polska może być Polską.
Ile lat niewoli i poświęcenia, ile krzywd
i tragedii musieli przeżyć Polacy, aby móc mówić w swoim ojczystym języku.
Aby nasze dzieci mogły zasypiać i budzić
się w ciszy. Aby przelatujące samoloty nie wywoływały paniki i przerażenia.

Piękna uroczystość na warszawskim Placu Defilad i wzruszający apel, które oglądałyśmy z córką
w telewizji, zostały przyćmione wieczornymi doniesieniami o rozbojach w Warszawie. Według relacji mediów zatrzymano ponad dwieście osób, w tym dziewięćdziesięciu dwóch osobników narodowości niemieckiej.

Oglądając relację zastanawiałam się, co było powodem do takiego zachowania się tych młodych ludzi. Zniszczono kilka wozów transmisyjnych stacji telewizyjnych, pobito policjantów i operatora kamery.
Na dodatek okazało się, że organizatorzy umywają ręce, oskarżają polskie władze o niedostateczne przeciwdziałanie takim zachowaniom, jakby tego było mało, jeden z czołowych polityków za całą akcję oskarża rząd.

Pomijam milczeniem wszelkie zagrywki polityczne. Ale za to od dłuższego czasu przyglądam się młodzieży
i moje wnioski nie napawają optymizmem. Mimo niewielkiego procentu dobrze ułożonych młodych ludzi, którzy nie tylko umieją się zachować, ale i przynoszą dumę Polsce i Polakom, jest źle. Wielu młodych ludzi czuje się bezkarnych. Rosną statystyczne słupki obrazujące rozboje, kradzieże, napady.

Starsi ludzie z którymi rozmawiam, a którzy przeżyli wojnę czy czasy okupacji, od wielu lat przecierają oczy ze zdumienia. Nie mogą pojąć, jak w wolnej Polsce ludzie mogą sami się krzywdzić. „Walczyliśmy
o wolny kraj z wrogiem, który chciał nas zniszczyć… a teraz Polacy walczą z Polakami…. też na ulicach,
ale o co?. Po tych wszystkich okropieństwach, które przeżyłem myślałem, że już nic mnie nie zdziwi,
ale wystarczy wyjść przed dom, ręce opadają…”


Jakby na potwierdzenie tych słów przytoczę sytuację, której byliśmy uczestnikami. Dwa dni temu wracaliśmy całą rodziną ze Starego Rynku, na którym odbywały się 5 urodziny samolotów F-16. Od pięciu lat stacjonują one w pod poznańskich Krzesinach. Piękna pogoda, podniosła uroczystość. Samoloty przeleciały nad rynkiem, wzbudzając aplauz wszystkich dzieci. Fenomenalnie zagrała orkiestra dęta Poznańskiego Lotnictwa. A potem z zapartym tchem obserwowałyśmy z córką defiladę.

Wracaliśmy do domu w wyśmienitych humorach. Nagle obok nas przebiegł chłopak. A za nim drugi, goniący go. Ten jednak roztrącał ludzi, w większości starsze osoby tak, że kilka się przewróciło. Uciekający nie mając miejsca, aby się ukryć próbował schować się za balustradą cukierni, gdzie rozwieszona była ogromna reklama. Niestety, ścigający dostrzegł go, a gdy dopadł zaczął kopać, bić rękoma po głowie. Tamten jedynie się zasłaniał. Zaraz też nadbiegli koledzy oprawcy, usiłowali odciągnąć go od poturbowanego biedaka, ale oszalały oprawca nie był łatwym przeciwnikiem nawet dla dwóch rosłych kompanów. W końcu jakoś sobie z nim poradzili.

Kiedy przechodzili obok nas, odruchowo zasłoniłam sobą córkę, nie spuszczając oczu z przerażającego typa, widząc to wrzasnął do staruszki obok mnie „buuu”. Kobieta się przestraszyła ogromnie, tak samo jak moja córka i ja. Mąż akurat kupował bilety.

Agresywny młody człowiek został odciągnięty przez kompanów, ale było widać, że nie panowali nad nim. Odwracał się za siebie i wygrażał wszystkim wokoło. Córka przestraszyła się nie na żarty. Zresztą ja również. Strach pomyśleć co mogło się wydarzyć. Młody chłopak podniósł się i przy zainteresowaniu pasażerów wsiadł do autobusu. Nie potrzebował pomocy – tak przynajmniej twierdził.

Agresywny napastnik z pewnością był pod wpływem jakiegoś środka odurzającego. Niestety, są one tak łatwo dostępne, że już dzieci w szkołach podstawowych nie mają problemu z nabyciem ich. Oczywiście takie środki nie są winne wszystkiemu, tak jak nie ma złotego środka, aby przeciwdziałać wszechogarniającej agresji. Jedynie konsekwencja, zaostrzenie kar, umocnienie pozycji wojska, policji, straży miejskiej. Świata nie zmienimy w pojedynkę, ale możemy i musimy mieć oczy na około głowy. Bacznie obserwować swoje dzieci i tłumaczyć im, rozmawiać, dawać dobry przykład.

Dlatego tak ważne jest zniesienie tematów tabu w sztuce dla dzieci. Świat idzie do przodu. Potrzebne są książki o alkoholizmie, narkotykach, środkach odurzających, oczywiście z dużą dozą zdrowego rozsądku. Nie można dzieci przestraszyć. Uważam jednak, że to co poznane, zrozumiane, nie jest już tak atrakcyjne i pociągające w przyszłości. Ale książki same się dzieciom nie przedstawią. To do nas rodziców należy przeczytanie ich z dzieckiem. Przeczytana książka to doskonały temat do rozmowy. Jeżeli zainwestujemy w czas i pokażemy dzieciom jaki jest i jaki może być świat, wygramy dla nich lepszą przyszłość. A to jest ogromnie ważne!

Malwina Prus-Zielińska


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *