DPS

“Newport bez szaleństwa”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Ten weekend jest szaleństwem zakupów w Ameryce, gdzie jak media donoszą, ponad 152 miliony ludzi chce załatwić sprawę świątecznych prezentów.

Tak, przyznaję, że też byliśmy w sklepie. Ale w Newport, nikogo nie stratowano, ani postrzelono podczas zakupów. Obyło się bez nas w telewizyjnych relacjach. Na szczęście.

Może to też zasługa lokalnych atrakcji, że nie było czasu na długie pielgrzymki po sklepach? Newport to przecież miasto historycznych rezydencji, którymi chwali się Ameryka.

Staliśmy w kolejce, ale do kasy, żeby wejść do Breakers, słynnej rezydencji Vanderbiltów z 1895 roku. Tu przewijają się tłumy zwiedzających ze słuchawkami na uszach.

Specjalnie jest opracowany przewodnik audio dla dzieci, który prowadzi przez wybrane pokoje z 70-pokojowej letniej rezydencji, z widokiem na ocean.

Tu widać amerykański przepych z przeszłości. Do dziś, chociaż Breakers należy do towarzystwa Preservation Society of Newport County, pojawiają się w nim potomkowie byłych właścicieli. Ale ich nie spotkaliśmy. Coś jednak łączy mnie z Vanderbiltami. Jeansy. Noszę jeansy Glorii Vanderbilt.

Spacerujemy po ulicach Newport, już gotowego na Boże Narodzenie, ze światełkami w oknach i na drzewach. Wierzyć się nie chce, że kiedyś to było centrum piratów i handlu niewolnikami.

A dziś takie ‘ułożone’ miejsce.
Pełne uroku, do którego chce się wracać.

Danusia Świątek


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *