DPS

“Na te święta – obok prezentów, podarujmy sobie pod choinkę… optymizm!”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Pewna fabryka obuwia posłała dwóch pracowników do Afryki na poszukiwanie nowych rynków zbytu. Po pewnym czasie zatelefonowali. Pesymista przekazał: “Żadnych możliwości. Tutaj nikt nie nosi butów!”. Optymista natomiast podał: “Ogromne możliwości: tu nikt nie posiada butów!” Lub inny żart. Dwoje ludzi stało na pustyni. Jeden tylko westchnął z bezradnością, a drugi rzekł: „Morze, co prawda, trochę daleko, ale jaka wspaniała plaża!” Są to dwa przykłady siły i przebicia optymizmu.

W życiu optymisty i pesymisty nie ma różnic – spotyka ich tyle samo przykrości, kłopotów i obaw.
To nieprawda, że optymiści mają więcej szczęścia, a mniej kłopotów i że nie biorą oni życia na poważnie.
I również nieprawdą jest, że człowiek rodzi się już optymistą lub pesymistą, i potem nie może już nic
z tym zrobić. Różnica między nimi polega jedynie na ich podejściu do życia, do wszystkich wydarzeń,
jakie ono im przynosi.

Dlaczego w życiu warto być pozytywnym i pełnym entuzjazmu człowiekiem? W jaki sposób to, o czym myślimy, wpływa na to, co mamy i czym się otaczamy? Temat optymizmu był i jest wielokrotnie poruszany w artykułach, internecie, naszych rozmowach, dlatego też, żeby tekst ten nieco różnił się od poprzednich proponuję, abyśmy od razu sprawdzili empirycznie w swoim życiu niektóre rzeczy, o których będziemy tutaj mówić.

Czy my – Polacy jesteśmy optymistami?

W rozmyślaniach nad tym, czy jesteśmy optymistami, czy bardziej skłaniamy się w drugą stronę, pomogła mi ostatnio scena, której byłam świadkiem stojąc w kolejce do kasy w jednym z polskich sklepów na Greenpoincie w Nowym Jorku. Odruchowo przysłuchiwałam się rozmowie dwóch kobiet, które najwyraźniej nie widziały się od dłuższego czasu.

– Halinka! Tyle czasu Cię nie widziałam!
– O, Basia! Co porabiasz na Greenpoicie? – obie panie były zadowolone ze spotkania.
– Przyjechałam na zakupy, więcej tu polskich sklepów niż moich okolicach. Co słychać u Ciebie?
– Ech, praca, praca, zagoniona jestem, nie mam czasu na nic… Miałam na wakacje pojechać do Polski, ale odwołałam, praca nie poczeka…a co u Ciebie?
– Ano męczę się jakoś dalej w tym samym miejscu, ale już mi to bokiem wychodzi. Rozglądam się za jakaś nową pracą, ale nic ciekawego nie ma…- westchnęła koleżanka
– A jak Twój mąż?
– Nie pytaj, pracodawca nie płaci mu już trzeci tydzień, powiedział, że… – dalej już nie słuchałam, gdyż mniej więcej wiedziałam, jak potoczy się rozmowa.

Wielu twierdzi, że większość Polaków to malkontenci, ludzie niezadowoleni i narzekający. Że często skupiamy się na tym, co się nam nie udało, niż cieszymy z naszych sukcesów.



Hm, nie jeden powie teraz, że łatwo jest mówić o optymiźmie i radości z życia w okresie, kiedy wszystko układa się po naszej myśli. Ale jak zachować pogodę ducha, gdy trafiają się nam przeciwności losu, ciężkie życiowe doświadczenia?

Czy wierzycie Panstwo w optymizm pomimo wszystko? Z pewnością zetknęliśmy się w życiu z osobami, które miały wiele ciężkich doświadczeń życiowych, a mimo wszystko potrafią się dalej uśmiechać, być radosne, cieszyć się życiem? Może nie ma takich osób wiele, ale jeżeli kogoś takiego znamy, warto bliżej się z nim poznać, gdyż wiele możemy się od niego nauczyć.

Gdy nauczymy się skupiać naszą uwagę na tym, co pozytywnego zdarzyło się w naszym życiu, takie właśnie zdarzenia zaczną do nas powracać. Jeśli skupiamy się na negatywnych, ciągle takie do siebie przyciągamy.

Optymista czy naiwniak?

Optymista jest entuzjastą. Jego ulubione zdania to: „Życie jest piękne, dentysta mniej.” „Gdy robi się ciemno, zaczynam dostrzegać gwiazdy.” „Ilekroć upadam, zawsze coś znajduję!” „Co ci przychodzi ze smutku?” „Dlaczego brać życie zbyt serio? I tak nikt
z niego nie wychodzi żywy.”

Optymista często się śmieje. Jest pełen życia
i ciętych odpowiedzi. Nie traci czasu na zamartwianie się, albo na pragnienie, by sprawy inaczej się układały. Gdy znajduje się
w korku ulicznym, ucieknie mu właśnie autobus, nie otrzyma na czas pensji – przyjmuje spokojnie zaistniałą sytuację. Gdy pada – nie narzeka, że leje, gdy jest gorąco – nie wzdycha, że upał.

Wyznaje naturalny sposób życia, podobny do sposobu życia dziecka. Pragnie z niego wydobyć wszystko, co się da. Lubi kino, kocha książki, sport, koncerty, pikniki, miasta, wieś, zwierzęta, góry: jednym słowem kocha wszystko. Kocha życie.

Osoby cieszące się życiem myślą dużo szybciej i efektywnej. Nawet jeśli mówią o nich, że bujają
w obłokach, są bardziej kreatywni, spontaniczni, szybciej podejmują decyzje. Dobry humor wpływa na ich samopoczucie fizyczne. Mniej chorują, gdyż dzięki zwiększonej ilości hormonów aktywuje się układ odpornościowy. Podwyższa się także we krwi zawartość leukocytów – naturalnych komórek obronnych organizmu.

Osoby pełne radości są bardziej lubiane. Łatwiej nawiązują znajomości, szybciej wchodzą w relacje,
są dużo bardziej komunikatywne. Wpływa to na całość ich relacji z otoczeniem, dzięki temu wokół siebie mają dużo więcej przyjaznych im ludzi.

W słowniku Optymisty słowo problem zamienione zostało na nowe wyzwanie.

Z takim podejściem zupełnie inaczej można załatwić każdą sprawę. Optymiści nie dostrzegają negatywnych zdarzeń w drodze do swojego celu, nie trafiają one jako „porażki” do ich świadomości,
co sprawia, że szybciej i sprawniej przeskakują kolejne etapy swoich zadań – zarówno zawodowych,
jak i prywatnych.

Żyją ‘Tu i Teraz’. Potrafią rozładować napiętą atmosferę, załagodzić konflikt, zjednoczyć grupę, często więc zostają nieświadomymi liderami, a przynajmniej ulubieńcami w niej.

To siła pozytywnego myślenia sprawia, że w ich życiu pojawiają się takie a nie inne wydarzenia.
I dobra wiadomość: optymizmu i radości życia można się nauczyć.

Jedyny warunek, to CHCIEĆ. Powiedzmy więc „dość” i zacznijmy…

A to przecież proste. No, może na początku będzie nam potrzebne trochę dyscypliny:

• Myślmy pozytywnie od rana. Skupiajmy swoja uwagę na tym, co dobrego wydarzyło się wczoraj
i wydarzy się dziś. Pomyślmy o czymś co udało nam się osiągnąć, o swoich bliskich lub o ostatnich przyjemnych wakacjach.

• Dostrzegajmy pozytywne strony w wydarzeniach na co dzień. Korek – to czas na przemyślenie pewnych spraw, albo na poprawienie makijażu, kolejka – czas na zaległe rozmowy telefoniczne,
sms’a czy może ciekawą książkę?

• Otaczajmy się ludźmi, którzy wpływają na nas pozytywnie. Którzy nas lubią, rośmieszają, inspirują, motywują do działania. Jeśli przebywamy wśród osób, które potrafią dobrze radzić sobie w życiu, z czasem zaczniemy patrzeć w podobny sposób.

• Oglądajmy komedie, czytajmy wesołe książki i opowiadajmy kawały – śmiech wzmacnia, odmładza, dodaje energii i nawet odchudza! Ogólnie uśmiechajmy się – usmiech zawsze prowokuje uśmiech.

• Bądźmy wdzięczni za to, co nas spotyka, za wszystkie dobre wydarzenia, za ludzi, których lubimy i których życie postawiło na naszej drodze. Zbyt często dobre rzeczy traktujemy jako coś normalnego, coś, co nam się należy, a niepowodzenia uważamy za swego rodzaju karę i odstępstwo od normalności.

• Uprawiajmy sport, kochajmy się i przytulajmy jak najczęściej.

• Śmiejmy się ze swoich słabości i gaf, ze swoich kompleksów, okrągłości. Miejmy do siebie dystans!

• Dbajmy o swoje ciało. Jedzmy zdrowo, nie róbmy z siebie śmietnika i nie wrzucajmy do niego byle czego.

• Nie bójmy się marzyć. Nawet jeśli te marzenia wydają się czasem nierealne, warto je mieć. Weźmy kartkę i zapisujmy wszystko to, czego naprawdę pragniemy. Nic nas to przecież nie kosztuje, a być może zaczną się dziać rzeczy, których się nie spodziewamy…

• Traktujmy porażki jako nową wiedzę. Zacznijmy nazywać błędy “lekcjami” i uczmy się z nich. Zamiast krytykować siebie wyciągajmy odpowiednie wnioski na przyszłość. Szukajmy dobrych stron tej sytuacji, bo takie istnieją. Nauczmy się szybko zapominać niemiłe wydarzenia i wybaczać innym ich nietakty.

• Nie bójmy się zmian! Mamy tendencje do tego, by tkwić w jednym miejscu, tylko dlatego, że boimy się „nowego”. Boimy się zmienić pracę, miejsce zamieszkania, rozstać się z partnerem, z którym nas już nic nie łączy, a nawet często obawiamy się zmiany sposobu myślenia na jakiś temat! Zmiana jest punktem wyjścia do czegoś nowego co może się wydarzyć.

• Uczmy się ciągle czegoś nowego, bierzmy świat jako wielkie laboratorium, w którym jest masa rzeczy do odkrycia. Pytajmy, czytajmy, interesujmy się, doświadczajmy! Popatrzmy na małe dzieci, na ich sposób pojmowania świata poprzez ciekawość i doświadczanie. Poszukujmy nowych metod, gdy coś nam nie wychodzi, zróbmy to w inny sposób!

• Odróżniajmy prawdziwy optymizm od uciekania od rzeczywistości. Kiedy mamy poważne kłopoty,
nie stójmy uśmiechnięci z założonymi rękami, czekając aż „samo się naprawi”, tylko bierzmy życie w swoje ręce!

• I przekonania, które warto codziennie powtarzać: „Nie ma tego złego, co by na dobre nie
wyszło.” Życie jest zbyt krótkie, żeby być pesymistą.” „Wszystko jest możliwe!”

I dla prawdziwych entuzjastów optymizmu: zapiszmy się do Partii Dobrego Humoru, który już rusza na naszym portalu on Nowego Roku – ta informacja narazie niech zostanie w tajemnicy – więcej już wkrótce. 😉

Zbliża się koniec roku i wiele osób w tym czasie ma zwyczaj robienia sobie postanowień i planów na rok następny. Zachęcam, by na naszej liście znalazł się również punkt o Optymiźmie – czyli byśmy na każdą sytuację, jaka nam się przydarzy w Nowym 2011 Roku, a szczególnie na te, których na ogół nie lubimy – patrzyli jak na życiową lekcję, jak na coś, co nas ubogaca, uczy i dodaje życiowej mądrości.
Ja już dopisałam ten punkt na swojej liście 😉

Marta Kustek


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *