DPS

“Warzywa genetycznie modyfikowane”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

W ciągu ostatnich 15 lat pięć największych korporacji – gigantów biochemicznych wykupiło udziały ponad 200 innych firm, co pozwoliło im na całkowite zdominowanie dostępu do nasion zbóż. To przejęcie rynku jest tak znaczące, że farmerzy nie mają praktycznie szans zaopatrywania się w nasiona korzystając z alternatywnych źródeł. W efekcie w USA 90% nasion soi jest genetycznie modyfikowana a zakup innej jest bardzo utrudniony, a właściwie niemożliwy.

Jak donosi jedno z większych czasopism zajmujących się środowiskiem The Ecologist „…jedynym rozwiązaniem ograniczenia kontroli rynku nasion byłby zakaz chronienia patentem nasion, roślin i genów. Zdobycie patentu pozwala firmie na rozwój i sprzedaż swoich wynalazków. W przypadku patentów na rośliny i geny zdobycie ich gwarantuje uzyskanie monopolu na ich uprawę i zabrania farmerom zachowywać nasiona z własnych upraw”.

Efekt jest taki, że tylko pięć korporacji – działających na rynku biotechnologicznym – posiada większość ogólnoświatowej produkcji nasion. Czy to źle?

Genetycznie modyfikowane ziarno, głównie kukurydzy i soi, jest wszechobecne w wielu regionach świata. W ten sposób skutecznie eliminuje zastosowanie klasycznego „dziedziczonego” ziarna. W efekcie nie daje możliwości prowadzenia upraw tradycyjnymi metodami dostarczającymi zdrową żywność.

Na przykład w 2009 w USA genetycznie modyfikowane ziarno soi stanowiło 91% całkowitego rynku upraw tej rośliny. W przypadku kukurydzy i bawełny było to odpowiednio 85% i 88% całkowitej ich produkcji. Zwolennicy genetycznie modyfikowanych upraw argumentują, że ziarno takie jest lepsze od uzyskiwanego tradycyjnie. Gołym okiem jednak widać, że to nie do końca prawda.

Przodującą firmą w dziedzinie produkcji genetycznie modyfikowanego ziarna jest Monsanto, która od lat 80-tych jest światowym liderem w tej branży. Opatentowała ona conajmniej 674 biotechnologiczne wynalazki – więcej niż jakakolwiek firma dotychczas. I nie ma w tym nic dziwnego, jeśli wziąć pod uwagę, że firma – jak sama twierdzi – inwestuje w badania naukowe i rozwój 2 miliony dolarów dziennie!

W ten sposób Monsanto stała się głównym właścicielem nasion niezbędnych do produkcji światowej żywności, co dało jej nieporównywalną z nikim pozycję na rynku. Inni najwięksi gracze to Syngenta, Bayer, Dow oraz DuPont. Razem z Monsanto w ciągu ostatnich 15 lat przejęli ponad 200 firm produkujących ziarno. I razem nie tylko zagrażają podtrzymywaniu tradycyjnych metod rolnictwa,
ich monopol na rynku żywności zagraża zdrowiu każdemu z nas. Jak?

SKUTKI MONOPOLU GENETYCZNIE MODYFIKOWANYCH NASION

Obecnie rolnicy są zmuszeni do stosowania genetycznie modyfikowanych nasion do swych upraw chociażby z tego powodu, że pozostało niewiele innych źródeł zaopatrzenia. W efekcie zanika tradycyjna odnawialna produkcja rolnicza, zgodnie z którą nasiona były pozyskiwane ze żniw.

Jak wspomina The Ecologist, jedynym sposobem na zatrzymanie tego procesu byłby zakaz wydawania patentów na nasiona
i rośliny. Zgodnie z obowiązującym dziś prawem, każde genetycznie modyfikowane nasiono jest opatentowane i sprzedawane na zasadzie „praw autorskich”. W związku z tym rolnicy muszą co roku kupować nasiona modyfikowane genetycznie (GM), gdyż zatrzymanie ich z poprzednich upraw jest łamaniem praw patentowych. Każdy, kto zachowa nasiona GM musi najpierw zapłacić opłatę licencyjną, aby ich użyć do upraw. A to skutkuje wyższymi cenami i ograniczeniem możliwości produkcyjnych.

W dodatku uprawy z nasion genetycznie modyfikowanych wymagają użycia środków owado-
i chwastobójczych, co również znacząco podnosi koszt produkcji rolniczej. Skutek jest taki, że otrzymujemy dużo droższe zboża, które nie tylko są bardziej narażone na fiasko niż tradycyjne uprawy, ale w dodatku stanowią zagrożenie dla zwierząt i ludzi, którzy je jedzą.

Gdybyśmy pokusili się o przedstawienie tej sytuacji za pomocą równania otrzymalibyśmy:

ZBOŻE GM = wyższe ceny + gorsze plony + zagrażająca zdrowiu żywność

Dwa lata temu 400 naukowców z całego świata opracowało raport, w którym dowiedli, że przyrost patentów na ziarna i rośliny wcale nie spowodował obniżenia kosztów produkcji, jak pierwotnie zakładano. Na przykład w okresie od 1996 do 2007, kiedy wprowadzono na rynek genetycznie modyfikowane nasiona, ceny soi i kukurydzy podwoiły się.

Niestety, to nie wszystko. Cena, którą rolnicy płacą za stosowanie ziarna GM ma jeszcze inny aspekt.

Kraje takie, jak Indie oraz państwa afrykańskie boleśnie odczuły wpływ wprowadzenia na rynek zbóż GM, których uprawy okazały się tam kompletną klapą, gdyż zboża te nie zaowocowały. Wielu rolników straciło z tego powodu ok. 80% upraw. Zboże GM zostało wprowadzone na rynek z obietnicą bogatszych plonów, niższych kosztów produkcji i zmniejszenia użycia pestycydów.

A tymczasem żadna z tych obietnic się nie spełniła. Wręcz przeciwnie, plony soi GM są niższe o 20%
w porównaniu z tradycyjną rośliną, a na przykład uprawy bawełny GM w Indiach poniosły prawie 100% fiasko. Badania przeprowadzone przez amerykański Departament Rolnictwa we współpracy
z Uniwersytetem w Georgii pokazały, że uprawa GM bawełny może skutkować obniżeniem dochodu nawet o 40%.

Jakby tego było mało, w 2010 roku naukowcy potwierdzili, że genomy (innymi słowy materiał genetyczny zawarty w chromosomach), czy to roślin, zwierząt czy ludzi, nie są niezmienne i nieruchome. A to jest podstawą całej inżynierii genetycznej. Dowiedziono, że genomy stale dostosowując się do otoczenia podlegają ciągłym i dynamicznym zmianom.

Można więc powiedzieć, że zboża GM są naukowym eksperymentem opartym na błędnych założeniach. Raport opublikowany w roku 2010 przez międzynarodową organizację No Patents on Seeds (przeciwników patentowania zbóż), wzywa do zaprzestania tych praktyk oraz zakończenia monopolu stworzonego przez wielkie korporacje biotechnologiczne. Już w tej chwili są jasne przesłanki do stwierdzenia, że jeśli praktykom modyfikowania nasion nie zostanie położony kres, to całkowita produkcja żywności będzie skażona a tym samym zdrowie ludzi narażone na niebezpieczeństwo.

Dlaczego? Choćby z tego powodu, że wielu hodowców żywego inwentarza jest zmuszona do używania paszy GM, ponieważ nie ma innego wyjścia. Wielu drobnych producentów żywności organicznej, musi karmić swoje zwierzęta ziarnem GM, bo innego po prostu nie ma na rynku, a sprowadzanie paszy z innych stron świata jest zwyczajnie nieopłacalne. Zdarza się, że nawet właściciel młyna nie ma pojęcia, że ziarno, które sprzedaje na paszę dla zwierząt jest genetycznie modyfikowane.

Czas na wnioski
Przestawienie się na dużą skalę na produkcję organicznej żywności, czyli niemodyfikowanej genetycznie, z pewnością przyniosłoby korzyści zarówno dla środowiska jak i zdrowia zwierząt i ludzi. Mogłoby nawet rozwiązać problem krajów głodujących, gdyż według raportu opublikowanego w 2007 roku, produkcja prowadzona w sposób tradycyjny jest przyjazna środowisku i byłaby w stanie dostarczyć wystarczającej ilości żywności dla obecnej liczby ludzi na świecie.

Jednocześnie wielu farmerów obawia się przestawienia na produkcję organiczną, gdyż w fazie początkowej plony zwykle spadają o ok. 50%. Z drugiej strony farmerzy nie musieliby stosować tak wielkiej ilości pestycydów, których cena w ostatnich latach wzrosła aż o 75%.

Niestety, czekając na podjęcie konkretnych działań w tej sprawie przez światowych liderów, czas ucieka nieubłaganie, a produkcja organicznej żywności narażona jest na ciągłe ataki. Póki co, niezależnie od miejsca zamieszkania, każdy powinien w miarę możliwości promować lokalnych producentów organicznej żywności, a także czytać etykiety na produktach żywnościowych i wyeliminować ze swojego domowego menu żywność przetworzoną.

Agnieszka Lewandowska
www.polskarodzina.com

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *