DPS

“Jakbym tego nie klepał, wychodzi przystanek autobusowy…”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page


Przychodzi facet do biblioteki i mówi:
– Jest książka pt. “Polska mistrzem świata”?
A bibliotekarka na to:
– Fantastyka piętro wyżej.

—–

Rzecz dzieje się w czasach, gdy masowo przywożono do Polski powypadkowy złom z Niemiec. Gość przywiózł coś takiego na lawecie do mechanika – masa pogiętej blachy:
– O w mordę – mówi mechanik – nieźle trzaśnięty. Będzie za dwa tygodnie.
Po tygodniu telefon. Dzwoni mechanik:
– Panie, jest problem. Co to za marka?
– A czemu?
– No bo jakbym tego nie klepał, wychodzi przystanek autobusowy…

——-

Skończyły się wczasy, Kowalski powrócił na łono rodziny, do żony i dzieci. Po trzech miesiącach otrzymuje list od koleżanki: “Drogi Jasiu, pamiętasz ten wspaniały zachód słońca, który oglądaliśmy przez okno twojego pokoju? Okazało się, że wtedy nie tylko słońce zaszło…”

W samochodzie zostawiono psa, by przez noc pilnował auta przed kradzieżą.
Rano w samochodzie nie ma kół, a za wycieraczką karteczka:
“Nie krzyczcie na psa, szczekał cały czas”.
————————————
Lekcja w szkole w czasach paleozoiku. Nauczycielka wykuwa na kamiennej tablicy pytanie:
– Ile to jest 2+2?
Wzywa do odpowiedzi Jasia. Ten nie zna odpowiedzi i zastanawia się. Nagle słychać straszny huk i unoszą się tumany kurzu. Nauczycielka pyta surowo: – Dzieci! Kto rzucił ściągę?!

– Dzień dobry sąsiadko, czy pani słyszała ostatnią wiadomość o Kowalskich?
– Nie, nie słyszałam…
– A ja słyszałam, że pani już słyszała.

Jasio praktykuje u fryzjera. A szef jest cięty, że nie pogadasz. Przychodzi stały klient i siada na fotelu. Szef mówi do Jasia:
– Masz gościa ogolić elegancko, a spróbuj go zaciąć, to dostaniesz w łeb.
Jasio drżącymi rękami zabiera się do klienta. Goli.. goli.. i CIACH. Krew się leje. Szef wkurzony podbiega i bomba. Jasio ma podbite oko. Ale klient dał się udobruchać. Jasio kończy robotę Goli.. goli.. i CIACH. Znowu zaciął klienta. Szef podbiega i bomba, ale… Jasio nie głupi chłopiec, uchylił
się i oberwał klient. Szef przeprasza, kaja się. Klient znowu wybacza. Jasio kończy robotę Goli.. goli.. i CIACH, ucho spadło na podłogę ! Jasio rozgląda się przestraszony i mówi do klienta:
– Panie kopnij Pan to pod stół, bo nas szef pozabija!

——————

Spotykają się dwie przyjaciółki:
– Wiesz, mój syn ma trzy miesiące i już siedzi!
– Tak, a za co?

Z pamiętnika przedszkolaka

Życie młodego człowieka jest naprawdę ciężkie. Zawsze można dostać w tyłek, nawet jak się jest niewinnym. Inna sprawa że trochę winny byłem, ale to był nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Było to tak: tata był w pracy, a mama wyszła gdzieś po zakupy. Przyszedł do mnie młody Gałązka, Gruby Artur i Maniek zwany Letkim (zupełnie nie wiem dlaczego). Bawiliśmy się w kuchni w faraona, i mieliśmy zrobić mumię. Nikt nie chciał się zgłosić więc wybraliśmy na mumię Mańka. Maniek nie protestował, bo on jeszcze nie bardzo umie mówić. Owijaliśmy go taśmą samoprzylepną, aż tu nagle, gdy już byliśmy w połowie, Maniek zaczął się drzeć
“mamatijakupaja”. Mówił to zawsze wtedy kiedy chciał kupę, no to go zaczęliśmy rozwijać. Tyle, że ta taśma jakoś nie bardzo chciała go puścić. Gałązka wymyślił, że skoro nie możemy uwolnić go całego, to chociaż rozkleimy mu spodnie i zaniesiemy do kibla, żeby zrobił swoje. Tyle, że jak już zdjąłem Mańkowi gacie, to on nagle zaczął. Nie zdążylibyśmy go donieść do kibla, więc wstawiliśmy go do zlewu. Ja złapałem za szklankę i podstawiłem ją przed niego, żeby nie zasikał mamie garnków, a Gruby Artur łapał klocki. No i pech chciał, że jeden mu wypadł i wleciał wprost do grochówki, która stała na kuchni. Próbowaliśmy go wyłowić sitkiem do herbaty, ale się nie udało, chyba się rozpuścił. Myślałem, że to będzie najgorsze, ale nie, tata zjadł i nawet się nie skrzywił. Wkurzył się o co innego: Artur po wszystkim wytarł ręce w ścierkę. Nie wiedziałem co z nią zrobić, więc wrzuciłem ją do kibla i spuściłem wodę. W tym momencie sedes zamienił się w wulkan. Chciałem go trochę przetkać, najpierw ręką, potem szczoteczką do zębów mamy, ale nic nie pomogło. No to nawrzucaliśmy tam papieru, żeby nie było widać ścierki i wróciliśmy do kuchni pełni nadziei, że tata i mama nic nie zauważą. Niestety, cud się nie zdarzył. Następnym razem zacznę od pochowania mamie i tacie wszystkich pasków do spodni…CDN

Opracowała: Lidia Rzeszutek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *