DPS

“Śniadanie u stóp Jagiełły”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Spotykają się zawsze w niedzielę wielkanocną o 12-tej w południe pod katedrą Świętego Patryka na Manhattanie. Jako znak rozpoznaczy trzymają bazie wierzbowe lub wielkanocne koszyczki ze święconkami. Potem idą na piechotę, pokonując prawie 30 ulic, pod pomnik króla Jagiełły w Central Parku, by wspólnie, na świeżym powietrzu, podzielić się wielkanocnym jajkiem, życzyć sobie dobrych świąt i zjeść świąteczne śniadanie. Wielkanocne śniadania Polaków z nowojorskiej metropolii u stóp polskiego króla stały się już coroczną tradycją.

W tym roku pogoda na świąteczne spotkanie dopisała znakomicie. Jak zawsze, na murku okalającym pomnik, porozkładano obrusy, na których każdy z przybyłych rozłożył to, co przyniósł do jedzenia i picia. Spożycie posiłku poprzedziła modlitwa ojca Michała Czyżewskiego, paulina z parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika, dzielenie się jajkiem i świąteczne życzenia. Po posiłku nastąpiły rozmowy, robienie zdjęć, szczególnie paniom w pięknych kapeluszach, można było również oglądnąć wystawę zdjęć z poprzednich śniadań Zosi Żeleskiej – Bobrowski.

“Pomysł zorganizowania wielkanocnego śniadania zrodził się 13 lat temu.” – mówi Uta Szczerba, malarka, pomysłodawczyni wielkanocnych spotkań pod pomnikiem polskiego króla. – “Chcieliśmy spontanicznie ze znajomymi spotkać się na śniadanie w wielkanoc, w małym gronie. W tym czasie jeszcze pewna pani opowiedziała mi, że w poprzednim roku nie miała nawet kilku dolarów na bilet, by pojechać do swoich znajomych i z nimi spędzić święta. Wtedy pomyślałam, że takich ludzi jest pewnie więcej, i dobrze by było ich też zaprosić na takie śniadanie”.

Uta Szczerba (w srodku), pomyslodawczyni wielkanocnych sniadan przy pomniku Jagielly

“Na początku było jedynie 16 osób, a w ubiegłym, 2011, było juz 360 osób – wiemy o tym, bo przypinamy znaczki każdemu, kto w nich uczestniczy” – twierdzi Janusz Szlechta, dziennikarz, który razem z Utą co roku zajmuje się organizacją śniadań.

Rozłożone obrusy pod pomnikiem polskiego króla w Central Parku zwracają uwagę przechodniów, którzy często zatrzymują się a niejednokrotnie dołączają do spotkania. Aby impreza mogła się odbyć, organizatorzy muszą na nią uzyskać zgodę Miejskiego Departamentu Parków i Terenów Zielonych.

“Już po drugim spotkaniu musieliśmy wystąpić o pozwolenie od władz parku, bo przyszło ponad 20 osób.” – mówi Uta – “I od tego czasu to robimy. Musimy też zapłacić 100 dolarów za sprzątanie, ale władze parku zawsze zwracają nam te pieniądze, gdyż zostawiamy miejsce w idealnym porządku!”

“Jest bardzo sympatycznie, ludzie składają sobie życzenia, zawiązują się tutaj przyjaźnie.” – mówi Janusz Szlechta. – “Dzięki tym śniadaniom, powstały już nawet dwa małżeństwa, z których jest czworo dzieci. Niestety, nie przychodzi wiele młodych osób.”

“Każde spotkanie polonii służy ubogaceniu człowieka. Uśmiech na twarzy, zadowolenie, życzliwe osoby, pełen żołądek, czego można chcieć więcej?” – powiedział ojciec Michał Czyżewski.

Spotkania przy pomniku są okazją do zobaczenia dawno niewidzianych znajomych i innego spędzenia Świąt Wielkanocnych.

“Chciałam się spotkać ze znajomymi, ponieważ jestem tutaj sama.” – mówi pani Halina – “Jestem zachwycona tym miejscem, tą inicjatywą a Uta powinna za to dostać złoty medal!”

“Jestem tu już trzynasty raz, chodzę na śniadania w Central Parku od początku. Najbardziej podoba mi się tu ta integracja ze społecznością, z innymi Polakami, za każdym razem poznaję kogoś nowego.” – twierdzi Halina Niedzielska.

“Inicjatywa pani Uty Szczerby jest nieoceniona.” – mówi Elżbieta Baumgartner, wydawca, działaczka polonijna. – “Mamy tu mało tego typu tradycji, a tradycje z Polski, tutaj przeszczepione, niestety, nie zawsze się przyjmują, lub są podtrzymywane jedynie przez starsze pokolenie. Młode pokolenie nie zawsze jest tym zainteresowane. Dzisiejsza impreza jest wyjątkowa, bo łączy nowe ze starym.”

“Przychodzę z żoną na śniadania od wiele lat. Podoba mi się ten zwyczaj, to, że myśli się tu o ludziach samotnych, którzy nie mają tutaj nikogo, a takich ludzi jest tu dużo w Nowym Jorku. Mogą oni przyjść na śniadanie i w to święto połączyć się z innymi, nie być samemu.”- mówi pan Tadeusz, uczestnik śniadań.

“Życzę wszystkim na te święta, przede wszystkim zdrowia oraz, żeby każdy z nas patrzył na drugiego człowieka jak na przyjaciela, nie jak na wroga. – powiedzial Janusz Szlechta – “Bo jesteśmy tutaj razem i powinniśmy sobie pomagać. Czyli zdrowie i dawanie sobie miłości – to jest najważniejsze!”

Tekst i zdjecia: Marta Kustek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *