DPS

“Moja rodzina”. Jola Obrycka

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Pochodzę z tak zwanej porządnej rodziny i mam już swoją własną. Mieszkam tylko z mężem i trójką dzieci w wynajętym mieszkaniu. Tak malutkim i ciasniutkim, że czasem obijamy się o siebie. Mamy dość skromnie i na pozór żyjąc w kraju miodem płynacym powinniśmy mieć wszystkiego pod dostatkiem, jednak tak nie jest. Ale to nie jest ważne, bo dla mnie największym szczęściem i skarbem w życiu jest moja rodzina.

Bo rodzina to dom, ale to coś więcej niż tylko cztery ściany obwieszone drogocennymi obrazami. Rodzina to jedyny i niepowtarzany klimat, który tworzą ludzie, sprzęty i przedmioty. To zwyczaje, tradycje i pielęgnowane wartości, które są kolekcjonowane wraz z nadejściem nowych osób do naszej rodziny.

Więzy miłości łącza nierozerwalnie moją rodzinę. To one sprawiają, że chociaż mieszkamy skromnie, ale czujemy się tu bezpiecznie. W naszej rodzinie bije to ciepło, które jednoczy i w nieopisany sposób ciagnie do tego gniazdka, które tworzymy.

Moja rodzina to mój mąż, stateczny, mądry, zawsze opanowany człowiek, który swoją mądrością zjednuje sobie ludzi.

Ciężko, ale uczciwie zarabia na chleb. Jestem spokojna o dzieci, kiedy muszę wyjść i zostawiam je pod jego opieką. Mój mąż to wiecznie czuwający tata nad zadaniem domowym i nad wychowaniem. Budzi respekt, bo jest wymagający, ale dzieci szanuja go. Wiem, że chce wychować je na wartościowych ludzi.

Oczywiście, nie wszystko jest w naszej rodzinie takie różowe. Tworzenie szczęśliwej rodziny to bardzo trudna praca. Jesteśmy jak woda i ogień, ale to pozwala nam się dopasować. Dużo rozmawiamy, czasem trzeba iść na kompromis.

Kiedy otwieram rano oczy i widzę smukłą sylwetkę mojego męża leżącego obok, czuje się szczęśliwa. Bije od niego łuna dobroci, czuję się bezpieczna. Cichutko przechodzę na palcach do pokoju obok, by nakryć śpiące córeczki, one jak dwa aniołki spokojnie odychają, oddając się marzeniom sennym. Patrzę na ich spokojne, lekko uśmiechnięte buźki. Dziekuję Bogu za te chwile….

Często jesteśmy zmęczeni, ale w tej codziennej krzątaninie nie zapominamy o uśmiechu, dobrym słowie i czułym geście. Nie wstydzimy się okazywać sobie z mężem gestów czułości, chcemy, żeby nasze dzieci widziały, że się przekomarzamy, ale w tym zawarta jest miłość.

I chyba tylko dzięki mocnej wierze w Boga, udaje się nam tworzyć mocne ognisko pełne miłości, wyrozumiałości i zaufania. Bo na Bogu, naszej Skale i Opoce budujemy i tworzymy każdego dnia naszą RODZINĘ. Tak, jak to wynieśliśmy z naszych domów rodzinnych.

Jola Obrycka
Lat 33

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *