DPS

“W dominikańskim nastroju”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Ścisk przy największym, najcięższym
i najwyższym bębnie świata na Długim Targu. Wiatr chyba powiał do lasu. Samo południe
i pot spływa do oczu. Wybrani gdańszczanie
i goście honorowi wspólnie uderzają 752 razy
w bęben, by uroczyście otworzyć tegoroczny 752 Jarmark Dominikański. Stoimy tak blisko, że aż mam ochotę przyłączyć się do grupy.
Ale nie mam nawet szansy, by ruszyć ręką.
Córki są dosyć cierpliwe. Stoją na krzesłach, by śledzić co dzieje się na scenie przy Zielonej Bramie.

Gdy część oficjalna kończy się przekazaniem klucza do bram miasta kupcom, rusza kolorowa parada.
A my razem z nią. Kuglarze spacerują z gracją. Lalki gdańskich postaci: Grassa, Fahrenheita, Schopenhauera i Wałęsy górują nad przechodniami. Zadzieramy głowy, by przyjrzeć się ich wielkim głowom.

Przyciągają stragany z jedwabnymi chustami, torbami z malarskimi obrazkami, chlebami na zakwasie, drewnianymi koralami. Jest z czego wybierać prezenty dla przyjaciół i znajomych w USA.

Wśród wesołego i kolorowego morza turystów i atrakcji słychać muzykę akordeonu. Na rozkładanym małym fotelu siedzi dziewczynka na przeciwko ratusza. Roztargany blond warkoczyk na głowie. Różowa bluzka. Zielone spodenki. Gra.

– Jak ładnie – mówią Kimberly i Natalie.

Dziewczynka wygląda na zmęczoną. Poważna. Obok niej stoi koszyczek, a w nim drobne monety. Przykucam obok niej. Rozmawiamy.

Dara ma 8 lat. Polski i rosyjski mieszają się w odpowiedziach. Dziewczynka mówi, że gra godzinami. Pamiętam ją z ubiegłorocznej wizyty w Gdańsku, czyli w jej życiu niewiele zmieniło się.

– Gdzie mama? – w końcu pytam.

– W domu.

Dzwoni komórka. Dara tłumaczy, że ma 22 złote. Po czym kończy rozmowę i składa fotel.
Dzisiaj jeszcze tu wróci, jest dopiero wczesne popołudnie. Smutno.

Ale taki jest jarmark. Pełen ludzi o różnych losach. Spotykam tu nawet jasnowidza z Człuchowa. Sprzedaje swoją biografię. Słyszałam o nim. Znam ludzi, którzy korzystali z jego pomocy.
Chcę zamienić z nim kilka słów. Udaje się. Janowidz jest chętny do dzielenia się swoimi myślami. Podczas rozmowy pali papierosy. Chodzi. Co powiedział? Tym razem zostawię to dla siebie.

A co myślę na temat kandydatów na prezydenta USA, chce wiedzieć dziennikarka z Radia Gdańsk. Podsuwa mikrofon, gdy wychodzimy z Dworu Artusa. Sypie pytaniami. Polityka też jest przecież częścią jarmarku. Kto tam jeszcze nie był, niech żałuje!

Danusia Świątek



Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *