DPS

„O tych, co przyznają Nauczycielskie Oscary w Polsce”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Janub Rzekanowski, redaktor naczelny tygodnika “Głos Nauczycielski”

Z Jakubem Rzekanowskim, redaktorem naczelnym „Głosu Nauczycielskiego” rozmawia Danuta Świątek.

Od 11 lat „Głos Nauczycielski” prowadzi coroczny konkurs Nauczyciel Roku w Polsce. Kim jest wasz laureat? Jakie musi spełnić warunki?

Laureatami naszego konkursu zostają najlepsi z najlepszych, niezwykli nauczyciele odbarzeni wyjątkową osobowością. Nauczyciele na szóstkę z plusem. To pedagodzy, którzy są nie tylko mistrzami w swoim przedmiocie, ale mają też osiągnięcia wychowawcze i dobre, partnerskie relacje z uczniami. I co ważne, poświęcają także swój wolny czas na pracę z młodzieżą.

Uczestnikiem Konkursu może być każdy nauczyciel pracujący w przedszkolu, gimnazjum, szkole podstawowej, ponadgimnazjalnej lub innej placówce oświatowej z Polski. Ale także nauczyciele pracujący na rzecz Polonii, na przykład zatrudnieni w polskich szkołach za granicą. Kandydatów do tytułu mogą zgłaszać inni nauczyciele, dyrektor szkoły, uczniowie lub ich rodzice, związki zawodowe, stowarzyszenia oświatowe, władze gminy, można też zgłosić się samemu. Warunkiem jest przesłanie do redakcji wypełnionego wniosku konkursowego z uzasadnieniem i opiniami o kandydacie. Potem, o dalszych losach kandydatów decyduje jury.

Wyniki tegorocznego konkursu będą już wkrótce, bo w październiku przedstawicie zwycięzcę konkursu. Jakie jest zainteresowanie tym konkursem? Ile osób zgłasza kandydatów? Ilu jest kandydatów?

Tak, zwycięzców tegorocznej edycji konkursu poznamy 15 października podczas Gali finałowej organizowanej w Zamku Królewskim w Warszawie. Dodam, że jury kwalifikuje do finału 13 kandydatów. Spośród nich jest wybierany Nauczyciel Roku oraz dwie osoby nagrodzone honorowym wyróżnieniem. Pozostałych dziesięciu finalistów otrzymuje dyplom Nominowanego do tytułu Nauczyciel Roku. Zatem co roku gościmy w pięknych salach Zamku „szczęśliwą trzynastkę” najlepszych nauczycieli. Ale – to bardzo ważne – już sam fakt zgłoszenia kandydatury nauczyciela np. przez uczniów lub rodziców jest dla niego ogromnym wyróżnieniem. To jest nagroda i wyraz uznania, nawet jeśli nauczyciel nie przejdzie do finału Konkursu.

Konkurs jest bardzo prestiżowy, ale i nie ukrywam, wymagający w porównaniu z plebiscytami popularności, w których na najlepszego nauczyciela głosuje się wysyłając sms. Wypełnienie naszego wniosku konkursowego wymaga jednak czasu i pracy, trzeba wszystko opisać, pochwalić się osiągnięciami, dorobkiem, sukcesami uczniów, zebrać opinie środowiska. Co roku, we wrześniu otrzymujemy sto lub ponad sto zgłoszeń. Ale kandydatów popiera i kibicuje im cała społeczność danej szkoły, czy nawet gminy – dzielnicy. I to jest miara zainteresowania konkursem. A składane wnioski konkursowe, ze względu na swoją objętość, przysyłane są w wielkich pudłach.

Jak prestiżowy jest wasz tytuł dla Nauczyciela Roku?

To jedyny taki konkurs w Polsce – jest organizowany wspólnie przez najstarszy polski tygodnik oświatowy oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jego niezwykłość polega na tym, że udaje się włączać w naszą inicjatywę wiele wybitnych osobistości ze świata nauki i polityki. Szczycimy się tym, że Konkurs jednoczy wokół edukacji ludzi o różnych poglądach, dowodząc, że o szkole i nauczycielach można rozmawiać ponad podziałami. Jak już wspomniałem, uroczysty finał konkursu odbywa się na Zamku Królewskim w Warszawie. I dzieje się to zawsze tuż przed lub tuż po 14 października, kiedy w Polsce jest obchodzony Dzień Edukacji Narodowej. Nasza gala jest to niepowtarzalnym wydarzeniem; w edukacyjnym środowisku nazywanym Galą Nauczycielskich Oscarów. Dwa lata temu nagrodę Nauczycielowi Roku wręczał sam prezydent RP Bronisław Komorowski.

Zawód nauczyciela należy do czołówki prestiżowych zawodów w kraju według badań OBOP-u z 2008 r. Zajmuje 7 miejsce (po profesorze uniwersytetu, strażaku, górniku, pięlęgniarce, lekarzu i inżynierze). Czy to znaczy, że mamy coraz więcej kandydatów do zawodu nauczyciela?

Patrząc na wyniki badań opinii społecznej można powiedzieć, że zawód nauczyciela cieszy się wysokim prestiżem. I prawdą jest też to, że co roku na rynku pracy pojawia się wielu kandydatów do tego zwodu. Ale nie wiązałbym tego faktu tylko z prestiżem profesji nauczycielskiej. Jest to raczej efekt szerokiego dostępu w Polsce do studiów nauczycielskich. Mamy w kraju ogromną ilość kierunków pedagogicznych, zarówno na uczelniach publicznych, jak i niepublicznych. Co roku mury uczelni opuszcza wielotysięczna grupa absolwentów, mających nauczycielskie uprawnienia. Najczęściej przeżywają rozczarowanie, bo okazuje się, że nowych miejsc pracy w szkołach brakuje.

Czy nauczyciele w Polsce czują się doceniani? Wasz tygodnik pisze o nich od lat, potraficie więc ocenić skalę ich zadowolenia.

To skomplikowana sprawa. Przez wiele lat oświata należała do najbardziej zaniedbywanych przez kolejne rządy dziedzin polityki państwa. Choć Polska była chwalona za sukcesy w reformach politycznych i gospodarczych, to nauczyciele nie mieli poczucia, że poprawiają się ich warunki pracy. Jeszcze kilka lat temu młody nauczyciel rozpoczynający pracę w szkole zarabiał mniej więcej 1000 złotych, czyli około 300 dolarów miesięcznie. Zarobki nauczycieli wzrosły, choć nadal są one niższe niż w innych branżach zatrudniających osoby o podobnie wysokim poziomie wykształcenia. Zatem – moim zdaniem – nauczyciele nie mogą mieć poczucia, że byli przez te wszystkie lata szczególnie „rozpieszczani” przez władze państwa. Natomiast satysfakcja z pracy zależy nie tylko od tego jak zachowują się politycy z rządu, ważne jest to co się dzieje w konkretnym mieście, konkretnej szkole i klasie. W skali lokalnej nauczyciele często czują wsparcie swojego środowiska, są liderami, mają autorytet, są szanowani przez rodziców uczniów. Wielu może powiedzieć, że czują się doceniani. Choć pewnie inni ubolewają, że ten prestiż jest coraz mniejszy.

Na co narzekają nauczyciele najczęściej, oczywiście poza wynagrodzeniem?

Na przykład na ciągłe reformy edukacji i zmiany w działniu szkół. Jeszcze jedna reforma oświatowa nie zdążyła okrzepnąć, a już ministerstwo edukacji wprowadza kolejną i zasady pracy zmieniają się diametralnie. Przybywa także obowiązków typowo biurokratycznych – nauczyciele muszą wypełniać coraz więcej dokumetów i „papierków” i mówią, że woleliby przeznaczyć ten czas dla uczniów. A we własnym gronie życzą sobie przede wszystkim spokoju, marzą o przynajmniej jednym roku spokojnej pracy.

Oprócz tego, tym co nauczyciele bardzo przeżywają jest sposób pokazywania ich zawodu w części mediów. Media prezentują ich jako grupę, której wciąż przysługują liczne pracownicze przywileje. I chętniej skupiają się na „złych wiadomościach”, czyli różnych przykrych sytuacjach, które zdarzają się na terenie szkoły, niż na sukcesach polskiej oświaty.

Od kilku lat nauczyciel objęty jest specjalną ochroną prawną jako funkcjonariusz państwowy. Jaka korzyść z tego wynika dla nauczyciela?

Rzeczywiście, nauczyciele podczas pełnienia obowiązków służbowych lub w związku z pełnieniem tych obowiązków są chronieni jak funkcjonariusze publiczni. Władze samorządowe, które są organami prowadzącymi szkoły, muszą interweniować z urzędu w obronie nauczyciela. Chodzi szczególnie o takie sytuacje jak naruszenie nietykalności osobistej, czynną napaść, stosowanie groźby bezprawnej lub przemocy wobec nauczyciela, czy znieważenie go. Jednak w praktyce najczęściej ochrona taka jest wykorzystywana w sytuacjach naprawdę poważnych. To jest „twarde” narzędzie, a problemy najlepiej rozwiązywać przy pomocy „miękkich”. Ideałem byłoby, gdyby nauczyciel mógł czuć się pewnie i bezpiecznie w szkole oraz w relacjach z uczniami, dzięki posiadanemu autorytetowi, prestiżowi, poczuciu wsparciu uzyskiwanego wewnątrz szkoły i poza nią. A a nie tylko z powodu ochrony prawnej.

Przeglądając „Głos Nauczycielski”, zauważyłam, że nie ma w nim miejsca na sprawy nauczycieli polonijnych na świecie. Czy planujecie jakieś zmiany w tym zakresie?

Tyle dzieje się w polskiej oświacie, że nie w każdym numerze możemy zamieścić temat z zagranicy. Ale to nie oznacza, że się nie interesujemy wydarzeniami zagranicznymi. Mieliśmy kontakt z polskimi nauczycielami pracującymi np. w Belgii, we Włoszech, na Ukrainie, czy w Grecji. Opisywaliśmy protesty w obronie polskich szkół za granicą, interesujemy się i piszemy o sytuacji szkolnictwa w innych krajach. I dalej będziemy takie tematy podejmować.

Proszę opowiedzieć o waszym tygodniku.

To najstarszy oświatowy tygodnik dla nauczycieli, który ukazuje się od 95 lat. A pierwszy numer pojawił się, gdy Polska nie wróciła jeszcze na mapę Europy po latach zaborów. Cieszymy się z tej tradycji, ale też śmiało spoglądamy w przyszłość i stale się unowocześniamy. Nasze łamy są otwarte dla nauczycieli. Informujemy, opisujemy, doradzamy i wspieramy. Dużą popularnością cieszą się porady prawne, zawodowe i psychologiczne. Zapraszam na naszą stronę internetową www.glos.pl. Jesteśmy pismem tworzonym przez zespół dzienikarzy i redaktorów wspieranych przez współpracowników i korespondentów z całego kraju.

Co w planach redakcyjnych?

W redakcji mówimy, że chcemy pisać dla nauczycieli co najmniej przez kolejne 95 lat. Choć nie jest to proste ze względu na dynamicznie zmieniający się świat

Bardzo dziękuję za rozmowę!

Dziekuje i serdecznie pozdrawiam Czytelników portalu „DobraPolskaSzkoła.com!

Rozmawiała: Danuta Świątek
Zdjęcie: Głos Nauczycielski

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *