DPS

“Fenomen Fort Point Arts Community”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

Fort Point Channel (fot. FPAC)

Pofabryczne kamienice z czerwonej cegły, ulokowane wzdłuż Fort Point Channel w południowym Bostonie,
z zewnątrz wyglądają niemal na opustoszałe. Ich wnętrza kryją fantastyczne pomysły artystyczne
i designerskie oraz mieszkania i pracownie ich autorów. Raz do roku zagłębie sztuki otwiera swoje przestrzenie i pod hasłem „Open Studios” udostępnia zwiedzającym zaskakujące widoki.

Fort Point Arts Community (FPAC) jest organizacją non-profit założoną w 1980 roku (pierwsi artyści zaczęli do Fort Point przybywać w roku 1976) i prowadzoną przez społeczność zamieszkałych (przeważnie) w kilku pofabrycznych budynkach w południowym Bostonie artystów, rzemieślników, designerów i wolontariuszy.
Ich misją jest promowanie sztuki osób tworzących tę społeczność, pokazywanie jej szerokiej i zróżnicowanej publiczności, utrzymywanie i pomnażanie dostępu do powierzchni użytkowych, które mogą być przeznaczone na pracownie artystyczne, oraz dbałość o to, by sztuka w Fort Point „żyła” i była widoczna, a Boston czuł się przez nią wzbogacony.

W pracowni Lindy Huey (fot. Lidia Gruse).


FPAC jest jedną z najstarszych i największych społeczności artystycznych w New England. Liczy ponad 300 członków, zaangażowanych w takie dziedziny sztuki, jak malarstwo, rzeźba, design, ceramika, teatr, muzyka, rysunek, fotografia, poezja, film, jubilerstwo, instalacja i performance oraz ich kreatywne kombinacje. Rezydenci Fort Point co roku, od trzydziestu lat, otwierają swe pracownie, by dzielić się z innymi twórczym duchem tej unikalnej społeczności.

Tegoroczne jesienne otwarcie obejmowało zaproszenie do zwiedzania podczas weekendu ponad 150 pracowni, oraz do uczestnictwa w rozmaitych prezentacjach (np. Przemiana zwykłego skrawka materiału w dzieło sztuki – pokaz rysunku
w wykonaniu Lisy Knox), performance’ach, ulicznym tańcu (projekt Elisy H. Hamilton DanceSpot, czyli zamiana chodników Fort Point w pokolorowany kredą taneczny parkiet) czy rodzinnych aktywnościach pod hasłem „Make Your Own Art”.

Pracownia Susan Anderson (fot. Lidia Gruse).

Kanał Fort Point ozdabiały w ten weekend unoszące się na wodzie, inspirowane architekturą przestrzenne geometryczne konstrukcje Carol Bugarin z podłużnych balonów w neonowych kolorach.

***

Podczas wędrówki po kolejnych piętrach artystycznych kamienic można poczuć się jak bohaterka „Alicji w Krainie Czarów”.
Mimo jasnego planu w folderze, z dokładną listą nazwisk osób zamieszkujących dane piętro czy posiadających tu pracownię, oraz krótkiego opisu ich działań, nigdy nie wiadomo, co zobaczy się za następnymi drzwiami. Informacje typu wood sculpture, mono-prints, abstract painting, acrylic on canvas, mixed media, watercolor, ceramics, fine wire jewelry, design, calligraphy, sculptural silver, photography, wall art, hats, scarves, skirts and other surprises klarują, jakie czeka za nimi medium, ale nie – jaka atmosfera, człowiek i aranżacja wnętrza, które często jest nie tylko pracownią, ale i mieszkaniem konkretnego artysty. To szczególne uczucie oglądać czyjąś twórczość tam, gdzie się ona rodzi i powstaje, oraz tam, gdzie jej twórca jada, śpi, cieszy się i smuci, jak również bałagani, sprząta, ustawia czy zostawia pomiędzy dziełami swej sztuki narzędzia, kwiaty, gadżety, butelki alkoholu, książki, dekoracyjne stosy kamieni, pocztówki, naczynia, owoce, cukierki i masę innych rzeczy, a na ogólnie widocznych kartkach notuje, co tylko jest dla niego istotne.

Linda Huey używa gliny i szkliwa, by kreować różnorodność form opartych na naturze. (fot. materiały L. Huey)

atmosferę i naprawdę dobrych sąsiadów.

W ciągu jednego dnia nie da się odwiedzić wszystkich pracowni; każda z nich kryje tak wiele do zobaczenia. Z racji własnych praktyk oraz zainteresowań staram się obejrzeć przynajmniej większość pracowni ceramicznych. U Jima Shea połowę kanapy zajmuje wielki pies, którego spokój dorównuje jego rozmiarom, i który zdaje się nie dbać o kolejne fale gości, kręcących się pomiędzy pełnymi wdzięku czajniczkami, misami i czarkami o japońskich rysach. Prace Jima charakteryzuje lekkość, prostota, czystość i elegancja kształtów, delikatna domieszka humoru, oraz staranność wykonania. Użytkowa ceramika Nicole Aquillano przyciąga uwagę techniką – na białych przestrzeniach naczyń o mocnych kształtach Nicole wydrapuje pod szkliwem architektoniczne „grafiki”. Podczas rozmowy dowiaduję się, że Nicole również „jest Polką” – jak mówi – „w 50 procentach”. Urodziła się w Stanach i nie odwiedziła jeszcze rodzinnego kraju swojego taty, do czego bardzo ją namawiam. Jeśli chodzi o inne media, podziwiam m.in. pięknie zaaranżowaną wystawę przesiąkniętych duchem podróży akwareli Jacoba Higginbottoma, dekadencką magię pracowni Lisy Knox, fotograficzno-filmowe instalacje Martina Bernsteina, zabawne animalistyczne zestawy sztućców i biżuterię Kristen Alexandry, alabastrowe rzeźby Jane Deutch, używającej np. tak widowiskowego materiału, jak alabaster, oraz fascynujące artystyczne książki Mary McCarthy i Laury Davidson. Jedna z fotografii Erica Levina przedstawia prześwietlony słońcem brzozowy lasek, zatytułowany „Polish Trees”. W windzie w jednym z budynków między piętrami można wysłuchać na żywo fragmentu folkowego koncertu Jonathana Sahuli (good ol’ Country Music).

Magiczne rysunki Lisy Knox (fot. Lidia Gruse).

Lustrzano-filmowa instalacja kalejdoskopowa Martina Berinsteina (fot. Lidia Gruse).

***

Na ile sztuka, która powstaje w Fort Point Arts Community, jest innowacyjna, oryginalna, wyznacza trendy albo „jest wyrazem przebudzonego umysłu”, a na ile eksploruje (post) modernistyczne mity czy romansuje z komercją? Na pewno na stałe wpisuje się już w krajobraz miasta i przyciąga uwagę jego mieszkańców.
Każdego roku w październiku Open Studios w Forcie odwiedza od 8 do 10 tysięcy osób. W listopadzie inne pracownie „otwierają się” dla zwiedzających w innej części Południowego Bostonu. Fort Point zaprasza natomiast w grudniu (14-15) na świąteczną sprzedaż. Jeśli ktoś nie może się doczekać zakupu dzieła sztuki, rzemiosła czy designu made in Fort Point – na Chanel Centre Street działa sklep Made In Fort Point; otwarty jest codziennie. Przy 300 Summer Street funkcjonuje również Galeria FPAC, gdzie rezydujący artyści co roku prezentują osiem wystaw.

Lidia Gruse

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *