DPS

“Białe Góry – perły New Hampshire”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page


Nowa Anglia słynie z jesieni. Amerykanie mają na tę porę roku dwa określenia: Autumn oraz Fall.
Z drugim łączy się Foliage, czyli czas, gdy liście zaczynają zmieniać kolory, a mieszkańcy nawet odległych stanów wsiadają w samochody (cóż, jak zwykle), tym razem jednak, by pooglądać choć z autostrady wzgórza pełne intensywnych, często kontrastowych barw. Soczystą paletą natury mogą pochwalić się m.in. Vermont, Massachussets i New Hampshire.

Białe Góry, czyli najwyższa część Appalachów Północnych, jesienią wyglądają wbrew swej nazwie – bajecznie kolorowo. Podobno, a właściwie – tak słyszę i widzę głównie na zdjęciach i pocztówkach w księgarni w starym młynie, zamienionym na centrum handlowe w Lincoln, bo niestety nieco spóźniliśmy się z wizytą.

Nie szkodzi, i tak są piękne, łagodne, dzikie, jak wciąż Bieszczady, nawet jeśli drzewa już zmieniły liście na wyblakłe. Na szczytach faktycznie białe – śnieżne. Majestatyczne, jak najwyższa, zbudowana z krystalicznych skał Góra Waszyngtona (6.288 stóp, czyli 1917 metrów n.p.m.).

Na zboczach już raczej wypłowiałe, w słońcu czasem jeszcze złote. Ich największa część leży właśnie w stanie New Hampshire. Pozostałe przynależą do Kanady i do Maine. Do podziwiania Białych Gór w New Hampshire najbardziej nadają się trzy drogi: Connecticut River Byway, White Mountains Trawl oraz najpopularniejsza chyba i uznawana za najbardziej widowiskową autostrada o indiańskiej nazwie Kancamagus.

Motto stanu New Hampshire (właśnie tutaj leży także historyczny Woodstock), czyli „LIVE FREE” ma różne modyfikacje: “…and explore”, “…and experience”, “…and imagine”, “…and rediscover”. Zamierzam wypróbować wszystkich.

New Hampshire to nie tylko góry, także piękne jeziora, rzeki, ponad sto wodospadów, 92 stanowe parki, farmy, kamienne mosty
i niezwykłe formacje skalne, wybrzeże w Dover
i tak dalej, na coś jednak trzeba się zdecydować.

Po obraniu Kancamagus Highway, a potem szczegółowym obejrzeniu malowniczego górskiego miasteczka Lincoln i regeneracyjnym posiłku udajemy się zatem na małą wspinaczkę.

The White Mountains National Forest to ogromne rekreacyjne tereny, pokrywające prawie 90 proc. regionu Białych Gór, gdzie natura i człowiek stworzyli wspólnie wspaniałe okazje do spacerów, wspinania się, jazdy na rowerze, narciarstwa, przejazdów kolejką, przepraw przez wiszące mosty, szaleństw na torach saneczkowych i wielu innych aktywności, spośród których najbardziej chyba nie warto wspominać o golfie.

Franconia słynie z potoków i wodospadów.

Jedno z najukochańszych miejsc Amerykanów tutaj to Franconia Notch State Park. Niestety, ten przepiękny park krajobrazowy wita nas mało zachęcająco – opłatą za oglądanie The Flume Gorge, który jeszcze kilka lat temu można tu było odwiedzić zupełnie za darmo.

The Flume Gorge w 1808 roku odkryła Jess Guernsey, lat 93, która właśnie poszukiwała dobrego miejsca do połowu ryb. Może zatem my także poszukamy czegoś wyłącznie za cenę naszego wysiłku.

Z drugiej strony, opłaty nie powinny jednak dziwić i wypada je wybaczyć – rolnicze New Hampshire utrzymuje się ze swoich gór.

Dalej było już tylko lepiej. Słońce, proste, dobrze oznakowane szlaki, piękne widoki, wielkie skały, głośne i malownicze wodospady.

Lepiej tam być niż o tym pisać albo czytać. Są też i rozległe jeziora, położone w kotlinach, ale na taką wycieczkę dobrze byłoby przeznaczyć minimum tydzień. I najlepiej – we wrześniu albo we wcześniejszym październiku.

Tekst i zdjęcia: Lidia Gruse

Witamy Lincoln.



Z Lincoln prosto do Franconii.



Typowy klimat górskiego miasteczka.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *