DPS

“Z wizytą w Maine – przystanek Freeport”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

główne zdjęcie-2

Maine znane jest z zimnych zim, łowiectwa, gęstych i rozległych lasów. Jest to stan o surowym, niemal syberyjskim klimacie i najrzadszym w US zaludnieniu. To także mekka shopperów. Zaraz po Thanksgiving zaczynają zjeżdżać tu na świąteczne zakupy. Na przykład do Freeport, kolebki Maine, gdzie mieści się ogromny sklep marki L.L. Bean (na rynku od 1912 roku). Maine i Freeport warto jednak odwiedzić nie tylko ze względu na zakupy.

L.L.Bean to marka ze 100-letnią tradycją

L.L.Bean to marka ze 100-letnią tradycją

W bardziej odludnych zakątkach Maine łatwiej ponoć o niedźwiedzia czy jelenia niż o człowieka. Tutejsze miasteczka przypominają klimatem popularny niegdyś w Polsce serial „Przystanek Alaska”. Charakterystyczne stworzenia to łoś oraz chętnie tutaj poławiany homar – wizerunki obu widnieją na licznych przedmiotach, ubraniach
i gadżetach.

Zobaczyć je także można w rozjaśnionych sklepowych witrynach Freeport, które jest typowo turystycznym, historycznym miasteczkiem na wybrzeżu, gdzie dziś sezonowe życie kręci się głównie wokół zakupów w campusie L.L. Bean.

L.L. Bean - wnętrza sklepu

L.L. Bean – wnętrza sklepu

Od stu lat firma ta sprzedaje wielkie ilości typowo amerykańskich ubrań, butów,kurtek, plecaków, śpiworów, oraz rozmaitych traperskich gadżetów, a sukces pozwala jej na darmową wysyłkę zamówionych rzeczy oraz „wieczystą” gwarancję na wymianę towaru.

Historia zaczęła się od myśliwskich butów, które stały się amerykańską ikoną. Na tegoroczne przedświąteczne weekendy store we Freeport przygotował darmowe przejażdżki konnym wozem oraz inną atrakcję na świeżym powietrzu, która wygląda bardzo świetliście i kolorowo i na pewno spodoba się dzieciom (co do tych ostatnich, to przy

Na przejażdżkę po sklepach...

Na przejażdżkę po sklepach…

okazji pobytu we Freeport warto też odwiedzić
z nimi Smudge Art Studio). Linda Bean, wnuczka założyciela firmy Leona Leonwooda Beana, nie przez przypadek ulokowała dziś naprzeciw ogromnego sklepowego kompleksu swoją tawernę. Zmęczeni biegiem przez wyprzedaże goście szukają dobrego miejsca na ciepły posiłek.

Nam, dla kontrastu, spodobała się mała jadłodajnia w sąsiedztwie Edgecomb Potters
i sklepiku z drewnianymi kaczkami dla bogatych kolekcjonerów. Z bezpretensjonalną obsługą, cenami poniżej Dunkin Donuts, bardzo adekwatnie do mroźnej aury gorącą czekoladą

Atrakcja L.L.Bean - Northern Lights

Atrakcja L.L.Bean – Northern Lights

i ścianami udekorowanymi sztuką niepełnosprawnych artystów.

Stan Maine (niegdyś część Massachusetts) to najzimniejszy fragment Nowej Anglii. Na północy graniczy z Kanadą, jego powierzchnia to około jedna czwarta obszaru Polski. Wybrzeże jest tu inne niż na przykład na Cape Cod; też surowe – skaliste i fiordowe. Park Narodowy Acadia to granitowa wyspa. Inna piękna tutejsza wyspa nosi imię Łabędziej i liczy tylko cztery na dwie mile; Indianie Abenaki mieli tutaj niegdyś swój obóz łowiecki. Obok orłów, obserwować tu można najbardziej charakterystyczne dla Maine ptaki – pomarańczowodziobe siewki.

W tym tak pięknie naturalnym stanie działa także jedyna już podobno aktywna społeczność Shakersów – Sabbathday Lake community. Ową unikalną, oryginalnie kobiecą religijną grupę, która żyła nieco podobnie do Amiszów, bez elektryczności i cywilizacji, bardzo prosto, za to tworząc przepiękne rzemiosło, na przykład drewniane meble, wielu Amerykanów kojarzy prawdopodobnie z muzyką i ich najbardziej znaną pieśnią-hymnem „Tis a Gift to be Simple”. W New Gloucester, gdzie znajduje się ich wioska, odwiedzić można muzeum oraz bibliotekę Shakersów.

Georgetown Pottery - trzy piętra ceramiki

Georgetown Pottery – trzy piętra ceramiki

Maine okazuje się być także mekką dla artystów rzemieślników, zwłaszcza ceramików, których czasem w jednej miejscowości jest więcej niż palców obu rąk. Wabią ich prawdopodobnie nie tylko piękno krajobrazu i dzikość w sercu lasów Maine, ale i niskie ceny posiadłości w tym stanie, gdzie naprawdę trudno o inną pracę niż
w turystyce, niewielkim lokalnym biznesie albo
w filiach dużych stores.

W Portland, oddalonej od Freeport o zaledwie 20 minut stolicy, ceramicy mają w Old Port ciekawą galerię Maine Potters Market. We Freeport konkurują ze sobą dwa pięknie zaaranżowane

Edgecomb Potters to również szkło artystyczne

Edgecomb Potters to również szkło artystyczne

i oświetlone, piętrowe sklepy z ceramiką – każdy należący do innej grupy, a obie mają swoje studia-farmy, zatrudniające wiele osób, w lasach Maine. Oba spełniły amerykański sen; to success story,
z których bardziej wzruszającą zdaje się historia Edgecomb Potters (wbrew nazwie wytwarzają
i sprzedają również biżuterię i szkło artystyczne).

Zaczyna się ona od czerwonego szkolnego autobusu, młodego mężczyzny, który miał niewiele wspólnego z ceramiką, oraz jego utalentowanej równie młodej żony Christine, oboje świeżo
tu przeprowadzeni z Massachusetts i zdecydowani żyć swoim snem, bez grosza przy duszy.
Ów mężczyzna, Richard Hilton, pasjonat koloru w ceramice, zwłaszcza trudnych do uzyskania i nieoczywistych szkliw, na przykład krystalicznych, z którymi eksperymentował, które latami odkrywał i których chemiczne formuły pozostawił swym następcom, odszedł w listopadzie tego roku po zmaganiach z ciężką chorobą.

Kryształy w szkliwach Edgecomb Potters, którzy pokrywają nimi swoją sprowadzaną z Dover w sproszkowanym stanie porcelanę (a stosują do niej własne domieszki, złożone na przykład… z piwa Budweiser) rosną podczas procesu wypalania, w około 22-godzinnych cyklach. Podobno są to formacje większe nawet niż przy arktycznym mrozie. Mniejsze kryształki, podobne do tych, które zostawia mróz na szybie, formują się już w ciągu 12-godzinnego wypału. Właśnie owe szkliwa są najbardziej chyba spektakularnym spadkiem Hiltona, z którego tutejsi ceramicy zasłynęli w całej Ameryce, ale na uwagę zasługują także charakterystyczne czerwone szkliwo (Copper Red) oraz piękna czerń, która pokrywa najnowszą kolekcję i o której, jako o epitafium dla jej wynalazcy, z zadumą opowiada Sean Closson, jeden z pracowników sklepu. Był to pierwszy wypał tego szkliwa, który zrobili już sami, bez Richarda, korzystając wyłącznie z jego notatek…

Sklepowe witryny zapraszają do kupowania lokalnie

Sklepowe witryny zapraszają do kupowania lokalnie

Moją uwagę przykuwa jeszcze jedna seria – „Hearts for Gosia”. Kim jest Gosia, pytam? Przyjaciółka Edgecomb Potters. Sean niestety nie wie, czy była polskiego pochodzenia. Na pewno mieszkała kiedyś niedaleko od Czarnobyla. Gosia również odeszła, za wcześnie. Zostawiła trójkę dzieci. Dochód ze sprzedaży serc Edgecomb Potters przeznaczają właśnie dla nich.

Drugi ceramiczny sklep we Freeport należy do Jeffa Petersa i jego żony, która opowiada o naczyniach do ikeban jako najpopularniejszych tu ostatnio wyrobach ceramicznych.

Sklepik kolonialny z mechaniczną zabawką - królową Elżbietą

Sklepik kolonialny z mechaniczną zabawką – królową Elżbietą

Georgetown Pottery robi m.in. bardzo ładne naczynia do ikeban. Ich studio również powstało w latach 70. jako spełniający się sen o życiu z ceramiki, na łonie natury. „Tak, do Maine sprowadza się bardzo wielu artystów”, przyznaje współwłaścicielka sklepu. A Freeport, z jego ponad 200 sklepami i zakupowym szaleństwem, to na pewno dobre miejsce na ekspozycję artystycznych wyrobów.

Tu pozwolę sobie na apel: Kochani spóźnieni Kupujący, zostawcie samym sobie duże stores i zaopatrzcie się w prezenty świąteczne u mniej lub bardziej lokalnych rzemieślników, przedsiębiorców i artystów!

Gdy zmęczeni kupowaniem goście zapragną kontaktu z naturą, niedaleko, tuż za Freeport, znajdą Wolfe’s Neck Farm – 626 akrów gruntów rolnych, lasów i wybrzeża z farmami pełnymi zwierząt, szlakami turystycznymi, ogrodami, parkami i panoramicznym widokiem Casco Bay. Ogromną farmą, założoną w 1959 roku, zawiaduje organizacja non-profit, więc wstęp jest tu darmowy. Co roku odwiedzają ją tysiące dorosłych i dzieci, aby posmakować życia, jakie w XXI-wiecznej Ameryce stało się czymś rzadkim. Nam się to tym razem nie udało, bo zmrok zapada teraz naprawdę szybko, a w dodatku zaczął padać bardzo zimny śnieg (jak to w Maine).

Dobrze, będzie więc okazja, aby jeszcze raz odwiedzić Freeport.

Tekst i zdjęcia: Lidia Gruse

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *