DPS

“Zaczarowana wioska, czyli mechaniczna magia Świąt”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
...tu można posłuchać świątecznej opowieści

…tu można posłuchać świątecznej opowieści

Wioska jest naprawdę malutka, zajmuje kilkaset kwadratowych metrów. Mieszkańcy też są raczej nieduzi – większość przypomina dzieci. Wielu gości odwiedza ją jednak, a najwięcej w okolicach Świąt. A dlaczego jest zaczarowana? Ponieważ mieszkańcy wyglądają zupełnie, jakby ktoś rzucił na nich czar, dobrych 70 lat temu. Byli wtedy świąteczną dekoracją jednego z bostońskich sklepów.

Wizyta w „Enchanted Village” przypomina trochę odwiedziny w muzeum figur woskowych, tylko bardziej bajkowe. Figury jej mieszkańców mają naturalną wielkość… i oczywiście, dzięki wbudowanym mechanizmom, poruszają się. Ich „domem” od lat 40. ubiegłego wieku do wczesnych lat 90. było ogromne okno wystawowe oraz pierwsze piętro znanego w Bostonie sklepu Jordan Marsh, który celował w olśniewających dekoracjach.

Któregoś roku na jego elewacji pojawiła się nawet gigantyczna (wielkości około dwóch pięter) Bożonarodzeniowa szopka. Dziś, w czasach politycznej poprawności i życzenia na wszelki wypadek każdemu raczej „Happy Holidays” niż „Merry Christmas”, byłoby to wydarzenie na miarę lokalnego cudu.

ubieranie choinki

ubieranie choinki



general store

general store

„Zaczarowana wioska”, wysoka na ponad piętro sklepowe, przez wiele lat ściągała w zimowe dni na Downtown Crossing w Bostonie tłumy dzieci i rodziców. W latach 30. Jordan Marsh wynajął do jej przygotowania twórcę zabawek z Bawarii. Powołana do życia jako marketingowa atrakcja, wkrótce stała się miejską legendą,
a wyprawy, by ją zobaczyć – przedświąteczną nowoangielską tradycją. Ci, którzy mieli przyjemność oglądać
ją w oryginalnym miejscu jako dzieci, wspominają godziny przeciskania się, stania i tupania w zimnie i śniegu naprzeciw – tak, po prostu świątecznej wystawy sklepowej. A potem wędrówki przez wioskę we wnętrzach sklepu na pierwszym piętrze.

Pełna „jak żywych” charakterystycznych postaci w scenach z przedświątecznego życia Ameryki lat 30., oraz zabawnych pluszaków, głównie misiów, wyprawiających najrozmaitsze harce, jest do dziś nostalgicznie piękna, niczym ożywione ilustracje ze starych elementarzy, nawet jeśli burych misiów jest dziś dużo mniej (i spróbujmy nie porównywać jej z Disneylandem). Wystawę obejrzało podobno ponad 200 tysięcy osób.

W 1998 roku wioska przeniosła się wraz z mieszkańcami do City Hall Plaza, gdzie miasto przez jakiś czas próbowało ją utrzymywać jako darmową sezonową atrakcję. Kiedy się poddało, wioskę wystawiono na aukcyjną sprzedaż. Oryginalną wystawę zakupił, ponoć za sumę 140 tysięcy dolarów, sklep meblowy Jordan’s Furniture (którego z pierwotną lokalizacją Zaczarowanej wioski łączy tylko słowo „Jordan” w nazwie) i można ją odwiedzać w okresie okołoświątecznym, nawet 24 grudnia, a także po Świętach, w oddziale Jordan’s
w miasteczku Avon, w Massachusetts, do czego zachęcam.

Więcej niż słowa powiedzą może zdjęcia. Warto dodać, że pracownicy Jordan’s Furniture zmienili trochę, a także odświeżyli oryginalną wystawę; odmalowali płoty, zszyli wymagające naprawy ubranka i wstawili nowe mechanizmy do zepsutych figur.

fryzjer dziecięcy

fryzjer dziecięcy



świąteczne drzewko

świąteczne drzewko

Choć Zaczarowana wioska należy odrobinę do kategorii, którą na własny użytek nazywam „Mickey Mouse”
i może wydać się komuś w amerykańskim stylu infantylna, ma wystarczająco dużo czaru, by być czymś odrobinę więcej. Owszem, dziecięcym, ale ożywionym uczuciem i tutejszą białą magią spojrzeniem na dawne przedświąteczne nastroje. A dzieciom na pewno spodobają się zimowe scenki, zarówno te realistyczne,
jak i rodem z bajek, a także (sztuczny) śnieg, sypiący w wiosce za każdym razem, gdy usłyszymy pewną świąteczną melodię.

Odwiedzając „Enchanted Village” w Jordan’s warto oddać sprawiedliwość także legendzie tego ostatniego sklepu, czyli borówkowym muffinom, sprzedawanym tu nawet po zamknięciu oryginalnej piekarni i za sprawą których według „Boston Globe” nawet najbardziej rozbrykane maluchy zamieniają się w aniołki. Proszę się przekonywać, a wstęp i oglądanie wioski są darmowe.

Tekst i zdjęcia: Lidia Gruse

dobrze znany bohater

dobrze znany bohater



muzykujace misie

muzykujace misie



kolędy w wykonaniu...

kolędy w wykonaniu…



kolejka na poczcie

kolejka na poczcie



dziewczynka głaszcząca kotka była częścią oryginalnej wioski

dziewczynka głaszcząca kotka była częścią oryginalnej wioski



maly fotograf

maly fotograf



dziewczynka z jabłkami była oryginalnym elementem pierwotnej wystawy

dziewczynka z jabłkami była oryginalnym elementem pierwotnej wystawy



w cukierni

w cukierni



oryginalny Jordan Marsh i dawna nativity scene

oryginalny Jordan Marsh i dawna nativity scene



pet shop i jego prawdziwy gość

pet shop i jego prawdziwy gość



poza zaczarowaną wioską - misie polarne

poza zaczarowaną wioską – misie polarne



świąteczny sklep

świąteczny sklep



u stóp dużego mikołaja mały

u stóp dużego mikołaja mały



w piekarni

w piekarni



zabawa śnieżkami

zabawa śnieżkami



enchanted village w nowej lokalizacji

enchanted village w nowej lokalizacji


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *