DPS

“Opłatek wigilijny na stole w polskiej szkole w Bostonie”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page


„Szczęśliwych tylko dni życzymy dzisiaj wam. Niech miłość mieszka w nas, rozgrzewa serca nam.
Na niebie tyle gwiazd. Gdy lecą, powiedz im, że pragniesz tak jak ja, by świat w pokoju żył”
– tak brzmi refren pastorałki, kończącej przedstawienie „Najszczęśliwszy z miesięcy” w wykonaniu dzieci ze Szkoły Języka Polskiego im. Jana Pawła II w Bostonie.

W zwrotce było jeszcze o pachnącym lasem domu i bielszym śniegu za oknem – tak, pierwszego dnia Świąt
w okolicach Bostonu rzeczywiście spadł śnieg. Wigilia w polskiej szkole odbywała się natomiast w ostatnią przedświąteczną sobotę, a „najszczęśliwszym z miesięcy” z przedstawienia był oczywiście grudzień – zziębnięty, ale posiadający coś, czego żaden inny miesiąc nie ma – Święta Bożego Narodzenia.

Widzowie przedstawienia, przygotowanego przez wychowawczynię klasy pierwszej panią Sylwię Wadach nagrodzili wysiłek i piękną polszczyznę małych aktorów dużymi brawami.

Rodzice i rodzeństwo bostońskich pierwszaków oraz pani Sylwia ich nauczycielka i reżyser świątecznego przedstawienia.

Rodzice i rodzeństwo bostońskich pierwszaków oraz pani Sylwia ich nauczycielka i reżyser świątecznego przedstawienia.

Dzieci pracują nad świątecznym projektem.

Dzieci pracują nad świątecznym projektem.

Pani Sylwia uczy tu od siedmiu lat. Wcześniej, w Polsce prowadziła m.in. szkolne kółko teatralne. Bardzo lubi, pracując z małymi dziećmi, przygotowywać z nimi przedstawienia, bo, jak mówi, „każda mama chce zobaczyć swoje dziecko na scenie”. Istotne jest także, by dzieci nauczyły się swojej roli, potrafiły coś innym w polskim języku przekazać. W przypadku dzieci, które spotykają się tylko raz w tygodniu, jest to stosunkowo trudne. Dlatego, jak mówi pani Sylwia, tak ważne w polskich sobotnich szkołach jest wsparcie rodziców, bez których podobne działania nie byłyby możliwe.

W ostatni dzień przed świąteczną przerwą w polskiej szkole w Bostonie po spektaklu dzieci kończyły w klasach świąteczne projekty, dzielono się opłatkiem, kosztowano świątecznych smakołyków. Potem nauczyciele spotkali się świątecznie we własnym gronie.

Przy wigilijnym stole nauczycielskim w Szkole Języka Polskiego im. Jana Pawła II w Bostonie.

Przy wigilijnym stole nauczycielskim w Szkole Języka Polskiego im. Jana Pawła II w Bostonie.

Dyrektor szkoły pan Jan Kozak składa życzenia nauczycielom.

Dyrektor szkoły pan Jan Kozak składa życzenia nauczycielom.

***

O polszczyźnie na obczyźnie udało mi się porozmawiać z kilkorgiem rodziców dzieci z klasy pierwszej: panią Patrycją (mamą 7-letniej Gabrysi i 8-letniego Maksia), Katarzyną (mamą Paulinki), Małgorzatą (mamą m.in. Jana oraz dorosłej już Ani, która przyłącza się do naszej rozmowy), Moniką (mamą 6-letniego Kuby i 10-letniej Emilki), Joanną (mamą 7-letniego Justyna) oraz Aliną (mamą 6-letniej Weroniki).

Zaczynam od argumentu lingwistów: dziecko potrafi przyswoić sobie do sześciu języków w taki sam sposób,
w jaki uczy się języka ojczystego. Czy to prawda, czy mit – co mówi ich doświadczenie?

„Moje dziecko uczy się trzech języków – polskiego, rosyjskiego i angielskiego”, „Mój syn mówi po polsku w domu, na co dzień posługuje się angielskim, a chodzi na program francuski.” – odpowiadają. Niektóre z mam nie wyobrażają sobie, że w domu mogłyby mówić po angielsku.

Pani Ewa nauczycielka dziewczynek z polskiej rodziny pani Anny i pana Tomasza z Maine.

Pani Ewa nauczycielka dziewczynek z polskiej rodziny pani Anny i pana Tomasza z Maine.

Wspominają także, jak ważne jest to, by dziecko wiedziało, w jakiej sytuacji „mówi się po polsku”, a w jakiej po angielsku.

„Mój mąż jest Amerykaninem i do męża syn mówi po angielsku, a do mnie po polsku” – opowiada jedna z mam.

Ania, starsza siostra 7-letniego Jasia, przyznaje, że z Jasiem rozmawia raczej po polsku, a to także dlatego,
że niedawno byli na wakacjach w Polsce. Generalnie, jak mówi, wybór języka zależy od tematu rozmowy.

A po co uczyć dzieci mówić po polsku, pytam? By wiedziały skąd pochodzą. Znały swoje korzenie. Wiedziały, kim są – padają odpowiedzi.

„Uważam, że nie jest ważne, jakiego języka dziecko się uczy, jeśli uczy się drugiego języka. Ma to pozytywny wpływ na rozwój i opóźnianie procesów starzenia się mózgu” – dodaje także jedna z mam.

„Moja 10-letnia córka miała napisać wypracowanie na temat, czy czuje się bardziej Polką, czy Amerykanką. Napisała, że obydwoma – chodzi do obu szkół, ma dwa obywatelstwa, ma znajomych z obu krajów” – wspomina inna.

Najlepszą nauką języka, co do tego wszyscy rodzice się zgadzają, jest wyjazd dzieci do Polski na wakacje. Wystarczą trzy tygodnie.
„Gdy dzieci przyjechały do Polski i zobaczyły, że jest takie miejsce na Ziemi, gdzie mówi się tylko po polsku, poczuły, że mają silną tożsamość” – opowiada o swoim doświadczeniu kolejna z mam. Działa to zwłaszcza tam, gdzie w rodzinie w Ameryce mówi się również po angielsku.

Wśród najlepszych sposobów na uczenie polskiego mamy wymieniają czytanie polskich książek, a nawet angielskich – po polsku. Śpiewanie polskich kołysanek. Mówienie do dziecka po polsku i oglądanie polskich bajek na DVD. Polskie gry planszowe.

Co w ich domu na Boże Narodzenie będzie po polsku, a co po amerykańsku?
Większość mówi, że wszystko będzie „po polsku”, ale niektóre z mam wspominają o „podwójnym” otwieraniu prezentów – podczas polskiej Wigilii i w pierwszy (i jedyny) amerykański dzień Świąt. Oczywiście będą też kolędy – jedna z mam wyznaje, jak jej znajomi dziwią się, że tu, w Ameryce, cała jej rodzina wraz ze znajomymi muzykami kolęduje w Święta przez wiele godzin…

***

Dzielenie się opłatkiem.

Dzielenie się opłatkiem.

Na wigilijnym stole znalazło się na pewno więcej niż 12 domowych potraw, w tym ryba po grecku, pierniczki, zupa grzybowa, paszteciki z kapustą i grzybami...

Na wigilijnym stole znalazło się na pewno więcej niż 12 domowych potraw, w tym ryba po grecku, pierniczki, zupa grzybowa, paszteciki z kapustą i grzybami…

Rodzinny nastrój i szczególna atmosfera panują w Szkole Języka Polskiego w Bostonie nie tylko w okolicy Świąt. Niektórzy rodzice, tak jak pani Anna, mama Franciszka, Helenki i Liliany, przyznają, że przywożą tutaj dzieci z tak daleka (w ich przypadku – z sąsiedniego stanu, Maine), ponieważ dzieją się tu rzeczy inne niż w amerykańskich szkołach. Dzieci inaczej razem pracują, bawią się i uczą w mniej bezosobowej atmosferze.
A poza tym, według pani Anny, mają tutaj unikalną możliwość uczenia się języka swoich przodków i rodziców.
I dodaje: „Nie każde polskie pokolenie miało taką szansę”.

„Ta szczególna atmosfera tworzy się przez lata. Gdy rodzice widzą przyjazny budynek, uśmiechniętych nauczycieli, bardzo dobrze wyposażone sale, sieć internetową w całym budynku, szkolny sklepik z domowymi przysmakami i rozmaite inicjatywy, które podejmujemy, między innymi dzięki naszemu aktywnemu komitetowi rodzicielskiemu oraz współpracy z parafią, od której formalnie jesteśmy jednak jako organizacja non-profit oddzieleni” – mówi dyrektor szkoły pan Jan Kozak, nauczyciel od 1971 roku, z powołania i z doświadczeniem na wszelkich szczeblach szkolnictwa w Polsce – chcą przywozić tutaj swoje dzieci. A one czują się tu dobrze i bezpiecznie”.

Szkoła potrzebuje pomocy na rozwój programów dla dzieci, stworzenie biblioteki. Sama pomaga poprzez zbiórkę ubrań i zabawek dzieciom z polskich rodzin na Ukrainie. Jeśli chodzi natomiast o naukę języka polskiego, pan dyrektor poleca wszystkim nauczycielom młodszych dzieci w polskich szkołach w Ameryce wspólne głośne czytanie na lekcjach oraz oswajanie ich z poezją, na przykład poprzez konkursy recytatorskie, takie jak organizowane w szkołach na terenie Nowej Anglii, w których bostońska placówka bierze co roku aktywny udział.

Tekst i zdjęcia: Lidia Gruse

W każdej szkole są osoby niezastąpione.

W każdej szkole są osoby niezastąpione.

Świąteczne ciasteczka - mikstura i słoiki przygotowane przez dzieci z polskiej szkoły w Bostonie.

Świąteczne ciasteczka – mikstura i słoiki przygotowane przez dzieci z polskiej szkoły w Bostonie.

Dekoracje sceniczne pomiędzy świątecznymi przedstawieniami maluchów i dzieci ze starszych klas.

Dekoracje sceniczne pomiędzy świątecznymi przedstawieniami maluchów i dzieci ze starszych klas.






Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *