DPS

Babcia Bożenka: “Nowy Rok bieży…”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

402570_300169433417571_1178565016_n

Z radością w sercu przywitałam 2013 rok. A już za kilka godzin upajam się ciszą noworocznego poranka.
Ucichły wystrzały petard i kolorowych fajerwerków, pokrzykiwania za oknem i pośpieszne kroki wchodzących
i wychodzących z klatki schodowej. Jest dobrze. Spokojnie, bezpiecznie.

W moim parafialnym kościele pierwsza w tym roku Msza Święta. Wczorajszą, bardzo wzruszającą pożegnaliśmy stary rok, dziękując Stwórcy za wszelkie dobra i przepraszając go za nasze niedoskonałości.

Po raz kolejny miło zaskoczył mnie proboszcz ks. Jan. Przeprowadził bardzo pouczające, refleksyjne rozważania na temat czasu i przemijania. Z kolei Noworoczne Orędzie Pokoju Ojca Swiętego Benedykta XVI, odczytane na nabożeństwach, otworzyło serca i umysły na czekające nas wyzwania i potrzeby ludzkości.

Moim nowych przyjaciołom, czytelnikom nowojorskiego portalu www.DobraPolskaSzkola.com dziekuję za współredagowanie mojej skromnej rubryki zatytułowanej “Babcia Bożenka”. Oto kilka wypowiedzi.

Pisze Ewa z Warszawy:
Właśnie przeczytałam artykuł pt.”Nie przegapmy Bożego Narodzenia”. Dziękuje za tę refleksję, jest mi ona bardzo bliska. W pierwszy dzień świąt przed wejściem do kościoła siedziała na ziemi cudzoziemka z małym dzieckiem. Takie sceny rodzą gniew w moim sercu i myśli “jak ona może tak wykorzystywać swoje dziecko, odbierać mu dzieciństwo”. W trakcie Eucharysti zobaczyłam, że weszli do Kościoła. Śliczny mały chłopiec zaczął biegać z polskim dzieckiem przed ołtarzem, widziałam radość na jego twarzy. To była wzruszająca scena. Cudzoziemka szybko przerwała beztroską zabawę jakby w obawie, może przed odrzuceniem? Tak sobie pomyslałam, że łatwo osądzać innych a przecież nie znam jej sytuacji…a wyciągnięcie ręki z prośba o pomoc nie jest wcale takie proste.

Korzystając z nowej znajomości, poprosiłam Ewę o podzielenie się noworocznymi refleksjami. Oto co napisała:

Przemyślenia dotyczą raczej podsumowania mijającego roku. Zdałam sobie sprawę, że był to dla mnie już trzeci trudny rok: kontynuacja chemioterapii u mojej mamy, zaostrzenia stanu psychicznego u mojego taty, cierpienia mojego męża, trudna sytuacja w pracy… Zaczęłam oddalać się od Boga, szukać ratunku w przyjemnościach tego świata. Dawało to chwilowe ukojenie i radość, niestety chwilowe, a potem znowu pustka i czarna rozpacz. W listopadzie było tak źle, że chciałam przestać chodzić na niedzielne Msze święte i odejść od męża.
I stał się cud. Bóg odpowiedział na mój krzyk “Boże, jeśli w ogóle istniejesz to pokaż mi jaki jesteś!”. Zaprosił mnie do Bąblina i pokazał, że jest, troszczy się o mnie i zaprasza mnie do relacji z nim.

Bóg zachęca teraz do ufności. Na moje 33 urodziny (miałam je niedawno) otrzymałam książkę pt.” Kiedy kobieta zaufa Bogu dzieją się cuda” wiem, że to nie był przypadek.

Co do nowego roku, ten sam ksiądz powiedział, że zachęca żeby powiedzieć “Już dzisiaj dziękuje Ci Jezu za wszystko co przygotowałeś dla mnie na ten Nowy Rok” Mam oczywiście swoje plany między innymi założenie Fundacji działającej na rzecz zatrudnienia osób chorych psychicznie, a także mam marzenie, żeby Jezus zadziałał w życiu moich bliskich tak, jak zadziałał w moim.

Moja oddana mi, bliska sercu koleżanka z Tychów napełnia mnie zawsze optymizmem, płynącym z wiary. Daniela, mama trójki dzieci i sześciorga wnucząt wchodzi w Nowy Rok z przeświadczeniem, że będzie to dobry czas dla niej jej najbliższych i dla świata.

13-nastka to moja najpiękniejsza cyfra. Odczytują ją zawsze w więzi z Maryją, matką Boga i naszą najlepszą matką. Kiedy w tym roku przygotowywałam wigilijny stół, doznałam olśnienia. Przecież jest nas trzynaścioro.

Matka Boża ukazywała się w Fatimie 13 dnia miesiąca. Kto był w tym pięknym Sanktuarium na pewno zwrócił uwagę na ten wielki kontrast. Małą, niepozorną figurkę Maryi stojącą na wielkim placu. Pomyślmy, ile osób może przyciągnąć do Jezusa, ile osób może pomieścić ten wielki plac?

Maryja zaprowadzi nas do Jezusa. Ona wszystko uleczy. Jestem tego pewna.

Bardzo chętnie podzielę się moimi marzeniami i pragnieniami, jakie mam na najbliższy rok. Tak pisze Agnieszka, poznana przed miesiącem. Co roku mam jakieś postanowienia, ale w tym roku mam takie szczególne.

Moim największym pragnieniem jest zostanie mamą i byłabym szczęśliwa, jeśli nastąpiłoby to w najbliższym czasie. Kolejnym pragnieniem jest zbliżenie się do Boga, Jezusa jeszcze bardziej tak, by stali się moim oparciem, bym jeszcze bardziej niż do tej pory wierzyła w to, że to Oni zawsze mnie wesprą, jeśli tylko im na to pozwolę. Poza tym pragnę, abyśmy razem z mężem dalej pielęgnowali swoje małżeństwo i dalej budowali zgodną rodzinę tak, jak jest obecnie. Żebyśmy doceniali to, co mamy i cieszyli się z tego, co otrzymujemy w życiu. Poza tym moim pragnieniem jest pomaganie innym. Chciałabym, abym w przyszłym roku miała pomysł na to, jak można sprawić innym radość i w ramach wolontariatu to uczynić.

Podsumowując pragnę by w moim życiu było miejsce dla Boga, Męża i Rodziny oraz dla tych, którym mogę pomóc, dając cząstkę siebie i trochę swojego czasu.

Myślę, że marzenia i pragnienia, które wymieniłam są bardzo zbliżone, a nawet takie same jak mojego męża. Łatwiej będzie je wspólnie zrealizować i cieszyć się z ich efektów.

Do siego Roku!

Spisała: Bożena Chojnacka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *