DPS

Babcia Bożenka: “Dziadku,dlaczego jesteś taki szary?”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Dziadek Emil z wnukami Hanią i Szymonem w rodowej Ignacówce

Dziadek Emil z wnukami Hanią i Szymonem w rodowej Ignacówce

Przed nami wspaniałe święto. Przygotowują się na nie babcie i dziadkowie. Jedni pieką ciasteczka, przygotowują różne smakołyki. Inni planuja wspólne wyjście z wnukami, a jeszczce inni chcą je po prostu przytulić, nacieszyć się nimi.

Dzieli mnie od moich wnuków ponad 8 tysięcy kilometrów. Swoja babunię wspomimam jak najcudowniejszą osobę. Chciałabym być taką babcią, jaką była ona dla nas, 25-ciorga wnucząt.

Poprosilam o opisanie swoich relacji z wnukami swoje koleżeństwo z dawnej szkoły sredniej. Oto czym się podzielili.

Oglądam z wnukami zdjęcia ze starego albumu. Hani i Szymonowi opowiadam historię rodziny. Album na stałe zajmuje miejsce w kredensiku w modrzewiowym domu moich dziadków. Dom ma już ponad 100 lat. Jest umowa, że albumu nie można nigdzie przenosić. – rozpoczyna opowieść o swoich kontaktach z wnukami dziadek Emil.

Jestem jakimś dziwnym dziadkiem, bo nie oszalałem z radości po pojawieniu się Hani i Szymona. Nigdy nie przesadzam, że są naj, naj. Kocham ich tak normalnie. – tłumaczy się klasowy kolega, którego nie widziałam od lat. Emil najdłużej z nas wszystkich zachował czarną czuprynę. Wszyscy mu zazdrościliśmy, że czas zatrzymał się dla niego. Gdy we włosach pojawiły się srebrne nitki, nie umknęło to uwagi wnuczki, która z rozbrajającą szczerością zapytała: “dziadku, dlaczego jesteś taki szary?”

Moje wnuki też nie lubią mojej siwizny. Uparcie namawiają mnie na położenie koloru. Ale czy to jest najważniejsze? – bronię się przed ich nieustępliwością. I trwam przy swoim.

Dla wnuka kolegi z Olsztyna najważniejszą zaletą dziadka było dotrzymywanie obietnicy. Malec wyznał nauczycielce przedszkolnej: “z tatą może być różnie, ale mam dziadka, który dotrzymuje obietnicy”.

Dziadek Emil z późną siwizną dba, aby jego wnuki znały historię rodziny. Jego żona, babcia Asia, wspomnieniowe spotkania ubogaca pysznymi potrawami. Zapach przygotowywanych przez nią dań roznosi się po białym domku wśród lasów, w którym dziadkowie mieszkają. Docierają także do “Ignacówki”, rodowej posiadłości.

Powróćmy do wieczoru uwieńczonego na zdjęciu. Nie reżyserowałem tego spotkania, ale tak wyszło, że bez uprzedzenia zdjęcie zrobiła najmłodsza córka. – opowiada dalej Emil.- Najpierw zdjąłem z nad drzwi wejściowych kuchni drewniany krzyżyk, (krucyfiks) i dałem go obejrzeć Hani i Szymonowi. Zwyczajny krzyżyk, ale dla mnie niezwykły. Z tyłu odczytali napis: Palestyna 1943. Potem wyjąłem z szufladki książeczkę do nabożeństwa, mocno podniszczoną, niosącą ślady długiej tułaczki i znów ukazał się niezdarny napis: Jerozolima 1943r.

Opowiedziałem im o moim ojcu Ignacym, właścicielu tych dwóch przedmiotów. Opowiadałem o tym jak przez siedem lat, razem z bratem, przeszedł tułaczkę wojenną, jak się wzajemnie wspierali, opiekowali się sobą i jak szczęśliwie doczekali się wolności ojczyzny.

Zaczęło się 17 września niewolą i obozami w Rosji (obaj byli w Korpusie Ochrony Pogranicza). Potem wędrówka do formującego się wojska polskiego i dalej Iran, Palestyna i Monte Casino. Jeden z nich, mój tata, wrócił do kraju, do żony i syna Eugeniusza. Siostra nie przeżyła wojny. Zachorowała, nie było lekarzy, lekarstw. Nie ma Jej zdjęć w tym albumie, bo jak mi opowiedział niedawno brat, wszystkie zostały odcięte. Mama rozpaczała po stracie córki. Tata zniszczył zdjęcia, aby jej nie przypominały. Bał się, że mamie z żalu pęknie serce serce.

Wszyscy lubimy ten dom. Wnuki kochają tu przybywać. Lubią jego zapach starości, wchodzą ze mną na tajemniczy strych i szperają w jego zakamarkach. Ponad stuletni dom zapełnia się wielką rodziną. Moje dzieci umawiają się na wspólne do niego wypady. Często są z nami wnuki. I przesiąkają tą rodziną. Przyjeżdżają syn Artur z żoną Madzią i jej mamą. Artur to chyba ulubieniec dzieci. Ciągle coś z nimi robi, a to gra w piłkę i bawi się w podchody, uprawia z nimi małe grządki, rozpala ognisko w kamiennym kręgu na środku podwórka.

Tymoteusz, pierwszy wnuk dziadków Ani i Jasia, którzy na okres nianczenia wnuka przenieśli się z Ostrołęki do Gdańska.

Tymoteusz, pierwszy wnuk dziadków Ani i Jasia, którzy na okres nianczenia wnuka przenieśli się z Ostrołęki do Gdańska.

Pisze babcia Anna: Bycie babcią to zaszczyt. Mając już 64 lata i 45 lat pracy przy tablicy, jestem przygotowana merytorycznie i praktycznie do wejścia w rolę babcinych obowiązków. Na telefon od syna, że 14 lipca 2011 roku urodził się wnuk Tymoteusz, zareagowałam entuzjastycznie. Emocje ścisnęły mi gardło, serce napełniło się ogromną radością. Po godzinie od porodu szczęśliwy tatuś (mój syn) wysłał mi zdjęcie drogą elektroniczną, po dwóch tygodniach ujrzałam wnusia w Gdańsku. Malutki skarb spał w łóżeczku. Kwilił po przebudzeniu. Moje spotkanie z nim uwiecznił na zdjęciu syn.

Dziecko jest podobne do dziadka ze strony synowej, tak orzekłam po wnikliwym przyjrzeniu się buzi dziecka. Wokół niego koncentruje się życie. Chrzciny odbyły się w Dniu Matki 26 maja 2012 roku przy asyście najbliższej rodziny. Przyjęcie w restauracji było bardzo uroczyste. Dzień ten pozostanie w mej pamięci na długo.

Wnuk od pół roku przez 10 godzin jest pod naszą opieką. Rodzice wnuka zajęci są pracą zawodową. Mamy grafik zajęć, wolne są tylko weekendy. Cały czas w napięciu, przy aktywności i czujności, aby dziecko nie zrobiło sobie krzywdy. Tymcio skończył 1,5 roku, kwili, mówi pojedyncze słowa, jest zainteresowany bajkami nadawanymi w programie TV “Mini mini”. Lubi palcem pisać na komputerze i chwytać komórkę, aby słowem “halo” pogadać z rodzicami. Spacerujemy z nim jest codziennie, on wyznacza trasę. Trzeba za nim biegać.

Często bawi się samochodami i zabawkami edukacyjnymi, które dźwięczą, ruszają się, wtedy “dziadki” odpoczywają. Przez 1,5 godziny w ciągu dnia dziecko śpi, mamy relaks. Ja wtedy sporządzam obiad, czytam maile, książki. To jest potrzebne dla gimnastyki umysłu. Dwa razy w tygodniu wychodzę na ćwiczenia fizyczne dla dobrej kondycji. Latem i jesienią znajdowałam czas na aktywność fizyczną – bieg z kijkami, tego wymaga mój kręgosłup.

W specjalnym zeszycie notuję ważne fakty z życia wnuka, co było pierwsze w jego wykonaniu: pierwsze słowo, pierwsze siedzenie, stanie, pierwszy ząbek.pierwsza podróż samolotem do Turcji, pierwsza podróż samochodem w specjalnym foteliku. Na pierwsze urodziny wnuk od nas otrzymał zaproszenie na Mszę świętą w jego intencji i jego rodziców. W dniu Babci i w Dniu Dziadka będziemy szczęśliwi, że weszliśmy w wypełnianie pięknej misji życiowej.

Pisze Janusz:
Dnia 14 lipca 2011 po godzinie 21 dzwoni do mnie syn z gratulacjami: Tato zostałeś dziadkiem! Była to dla mnie wspaniała wiadomość i wielka radość. Po kilku dniach wybrałem się z żoną do Gdańska zobaczyć wnuka. Od tego dnia życie nasze wypełnia nowa jakość. Odbierałem gratulacje od krewnych i przyjaciół. Po powrocie do Ostrołęki prawie codziennie widzieliśmy wnusia na skypie. Kąpiel, karmienie, kwilenie, śmianie się itp.

Dziś wnuk skończył 1.5 roku. Urósł przez ten czas 25 cm, waży 12,5 kg, nabył wiele umiejętności. Jest pełen temperamentu, biega, powtarza wiele słów, choć niezbyt dokładnie, wchodzi na krzesła stół i inne meble. Wnuk jest taki, o jakiego prosiłem Boga w swych modlitwach. Jest przystojny, mądry i zdrowy. Nadal polecam go Bogu. Modlę się, aby rozwijał się pięknie i zdrowo. Kocham swego wnuka miłością wielką, choć jest to wielkość niewymierna. Kiedy patrzę na niego, gdy śpi czy bawi się, czuję “łaskotki” w okolicy serca, odczuwam tam jakieś ciepło. Jestem dumny, że zostałem dziadkiem. Pragnę, aby Tymoteusz wyrósł na mądrego i prawego człowieka. Kocham słówko “dziadzi” i “bacia” w jego wydaniu.

Spisała: Bożena Chojnacka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *