DPS

“Rozmawiamy po polsku” również w polskich rodzinach we Włoszech! – wywiad z Danutą Wojtaszczyk i Barbarą Czyżewską.

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

ns_okladka-1

Do akcji “W naszym domu mówimy po polsku!” prowadzonej przez nasz portal przyłączają się środowiska polonijne z różnych krajów. Ostatnio, za pośrednictwem dwutygodnika Nasz Świat i portalu www.naszswiat.net redagowanych wspólnie przez Danutę Wojtaszczyk oraz Annę Malczewską, dołączyli do nas Polacy we Włoszech!

Na temat znajomości języka polskiego wśród najmłodszego pokolenia Polaków we Włoszech, o polskich szkołach działających na terenie Włoch i dodatkowych działaniach promujących polski język i polską kulturę rozmawiamy z Danutą Wojtaszczyk, polską filolog, która przez lata łączyła pracę dziennikarską z pracą m.in.
w Szkole Polskiej w Rzymie oraz Barbarą Czyżewską, nauczycielką z wieloletnim doświadczeniem, koordynatorką Polskiej Ludoteki Rodzinnej w Veneto na północy Włoch.

Czy dla polskich rodzin poziom znajomości polskiego u ich dzieci, urodzonych już we Włoszech, w ogóle jest PROBLEMEM?

Barbara Czyżewska: Według mnie wszystko zależy od danej rodziny, a w szczególności od matki dzieci, bo to zwykle ona spędza z dziećmi najwięcej czasu od pierwszych dni ich życia. Już wtedy powinna ona mówić do dziecka przez cały czas po polsku. Niestety, wielu polskich rodziców, którzy mają dzieci w wieku szkolnym rozmawia
z nimi w domu po włosku.

Danuta Wojtaszczyk: Niektórzy tak się tłumaczą: “ważniejsze, żeby nasze dziecko miało dobre wyniki w szkole włoskiej, nauka polskiego może zaczekać, nie planujemy bowiem rychłego powrotu do kraju”. Inni znów mają taką wymówkę: “moje dziecko urodziło się we Włoszech, na co dzień przebywa wśród Włochów, ogląda włoską telewizję, to też język polski jest dla niego drugim językiem i wcale nie chce się nim posługiwać”.

Na szczęście jest też spora rzesza obywateli polskich, dla których wychowanie dzieci w środowisku dwujęzyczności i dwukulturowości nie jest problemem. Ba! Te właśnie rodziny często własnym sumptem organizują szkółki i świetlice polonijne, i choćby się miało walić i palić, znajdują czas na dowiezienie dziecka na te zajęcia.

W małżeństwach mieszanych, gdzie według statystyk najczęściej mama jest Polką, a ojciec Włochem lub obywatelem innego kraju, najczęściej nie mówi się po polsku. Jednak i tu występują na szczęście chwalebne wyjątki: znamy domy, gdzie mówi się tylko po polsku, nawet jeśli ojciec dziecka jest Włochem.

Czy polskie dzieci we Włoszech mają możliwość uczęszczania do polskich szkół dokształcających?
Kiedy odbywają się zajęcia w takich szkołach?

Danuta Wojtaszczyk

Danuta Wojtaszczyk

Danuta Wojtaszczyk: Nawet jeśli w domu rodzice rozmawiają
z dziećmi po polsku, dla przeważającej liczby rodzin poważnym problemem jest nauka poprawnego posługiwania się polszczyzną
w piśmie i nauka tzw. języka literackiego. Ci, którym bardziej zależy, uczęszczają do polskich szkół. We Włoszech przebywa obecnie legalnie ponad 110 tysięcy Polaków. Przy tej liczbie naszych rodaków istnieją trzy szkolne punkty konsultacyjne podlegające pod MEN: w Rzymie, Mediolanie i Bolonii. Kształci się w nich około tysiąc dzieci, z czego 800 w Rzymie, niecałe 100 w Bolonii i 100 w Mediolanie.

Także, w różnych regionach Włoch działają Szkółki Polonijne. Niektóre z nich, jak np. Katolicka Polska Szkoła w Rzymie czy Polska Ludoteka Rodzinna to szkoły z prawdziwego zdarzenia. Jednak, jak już wspominałam, ośrodki te przeważnie nie mają żadnych stałych form wsparcia, ani finansowego ani merytorycznego. Zajęcia zarówno w Szkolnych Punktach Konsultacyjnych, jak i szkółkach polonijnych odbywają się raz w tygodniu – po południu lub w soboty.

Na jakie problemy napotykają polskie szkoły we Włoszech?

Danuta Wojtaszczyk: Przede wszystkim szkół polskich jest zdecydowanie za mało. A szkółki polonijne, nie posiadające żadnych stałych źródeł finansowania, ani nawet merytorycznego wsparcia MEN robią, owszem, bardzo dużo biorąc pod uwagę ich skromny budżet, ale nie są w stanie objąć nauczaniem wszystkich dzieci
w danym regionie.

Innym problemem jest to, że niejednokrotnie dyrekcje włoskich szkół utrudniają polskim dzieciom udział
w zajęciach szkoły polskiej lub szkółek polonijnych. Dojazd do szkoły polskiej zajmuje polskim rodzinom zwykle nie mniej niż 1,5-2 godziny w jedną stronę, zatem konieczne okazuje się zwolnienie dziecka z ostatniej godziny lekcyjnej we włoskiej szkole, na co nauczyciele w szkole włoskiej nie są zbyt otwarci. Podejście włoskich szkół jest mniej więcej takie: “uczcie się, jeśli chcecie również w tej waszej polskiej szkole, byle nie kolidowała ona
w żaden sposób z naszymi zajęciami”.

Barbara Czyżewska: Zdarza się, że nauczyciele we włoskiej szkole wręcz zabraniają rodzicom mówić do dzieci po polsku, bo to źle wpływa na naukę we włoskiej szkole, jak twierdzą. Czasem więc rodzice nie przyznają się nauczycielowi, że dziecko dodatkowo chodzi do polskiej szkoły. Raz nawet spotkałam się z przypadkiem, że nauczyciel zagroził obniżeniem oceny dziecka na koniec roku, jeżeli nie przestanie ono chodzić do polskiej szkoły.

Dodatkowym problemem w polskich szkołach jest również brak odpowiedniego podręcznika do nauczania, przystosowanego do poziomu tych dzieci, do którego nauczyciele mogą się odnieść pisząc program nauczania na cały rok.

Słowem, głównie od determinacji rodziców zależy, czy i na ile sprawnie ich dziecko będzie posługiwało się polszczyzną.

Maczewska i Danuta Wojtaszczyk

Anna Malczewska i Danuta Wojtaszczyk

Poza polską szkołą, jak sami rodzice starają się utrzymać język polski u swoich dzieci?

Danuta Wojtaszczyk: Edukacja dzieci w szkołach polskich
i polonijnych na terenie Włoch często kończy się na etapie szkoły podstawowej. Najczęstszym powodem jest fakt, iż starsze dzieci, ze względu na ogrom zajęć w szkole włoskiej i zajęć pozalekcyjnych (np. sportowych, artystycznych) fizycznie nie dają rady uczęszczać jeszcze dodatkowo na zajęcia za zakresu edukacji polonistycznej.

Pragnę jednak podkreslić, iż na terenie Włoch działa ponad 20 zarejestrowanych stowarzyszeń polonijnych i kilka organizacji nieformalnych. Wszystkie one, na tyle ile mogą, starają się zachęcać dzieci do obcowania z kulturą polską, nie tylko poprzez zajęcia lekcyjne, ale poprzez organizowanie np. zespołów wokalno-tanecznych, różnego rodzaju konkursów literackich, zabaw związanych z obchodami polskich świąt i rocznic czy wycieczek edukacyjnych.

Na łamach naszego pisma i poprzez naszą stronę internetową informujemy na bieżąco o tego typu inicjatywach, zapraszamy do współpracy polskich pedagogów pracujących we Włoszech, jak np. Mamę Adę, http://www.naszswiat.net/magazyn/nasze-dzieci-wg-mamy-ady.html, która radzi jak wychowywać dzieci w duchu wielokulturowości, promujemy programy pomocowe dla dzieci i młodzieży realizowane np. przez warszawską Fundację Semper Polonia, włączamy się w lokalne, krajowe i międzynarodowe kampanie mające na celu promocję języka polskiego, jak na przykład tę wspaniałą akcję “W naszym domu mówimy po polsku!” zorganizowaną przez Państwa portal.

Bardzo dziekuję za rozmowę i cieszę się, że Nasz Świat jest naszym partnerem w akcji, dzięki czemu może ona dotrzeć również do naszych rodaków we Włoszech!

Rozmawiała: Marta Kustek

Zapraszamy na stronę dwutygodnika Nasz Świat we Włoszech www.naszswiat.net

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *