DPS

Przybywa obrońców szkolnych bibliotek

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

biblioteka1

Już ponad 18400 osób podpisało się pod listem otwartym w obronie szkolnych bibliotek. Swój podpis może złożyć każdy chętny.

Chodzi o zaproponowane przez Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji założenia do ustawy o poprawie warunków świadczenia usług przez jednostki samorządu terytorialnego, w których znalazł się przepis umożliwiający wykonywanie zadań biblioteki szkolnej przez biblioteki publiczne. Co de facto oznacza likwidację szkolnych bibliotek.

W obronie szkolnych bibliotek stanęli nauczyciele-bibliotekarze, ZNP, część polityków, ale przede wszystkim zwykli obywatele, którym zależy na ocaleniu tych placówek. Wszyscy oni mogą podpisywać się pod listem otwartym do szefa MAiC Michała Boniego, który sprzeciwia się likwidacji szkolnych bibliotek. Przy okazji podzielić się swoją opinią na temat znaczenia bibliotek.

“Zawsze dużo czytałam. w ostatnich 2 latach były to jednak wyłącznie książki “branżowe” i akty prawne (jak wiadomo, pisane dość charakterystycznym językiem). Zauważam ostatnio często, że brakuje mi bogatego słownictwa, jakim operowałam kiedyś, pojawił się też problem z pisownią niektórych wyrazów” – napsała jedna z sygnatariuszek (radca prawny). “Gdy chodziłam do szkoły podstawowej, potem gimnazjum i liceum, biblioteka szkolna była dla mnie zawsze miejscem wytchnienia, spokoju i dobrej rady. To były fajne miejsca, które były prowadzone zazwyczaj przez bibliotekarki, które były wyjątkowymi osobami. Mogę szczerze powiedzieć, że biblioteki szkolne były ważnym elementem mojego życia” – dodała inna (doktorantka Wydziału Filologicznego UG”.

“Biblioteki szkolne istniały w Galicji, potem w Polsce zawsze. Posiadają olbrzymie i wartościowe merytorycznie zbiory. Biblioteki publiczne są oddalone od szkół. Szkoła daje praktycznie jedyny kontakt ucznia z książką” – zauważył pewien inżynier. “Każde więzienie ma swoją bibliotekę” – dodał jeden ze studentów. “Nie wiem w jakim kierunku idzie nasz kraj, ale to co się robi dzieciom jest karygodne. W latach 80-tych i 90-tych, wtedy kiedy ja zaczynałam edukację, jako dziecko z odciętej od świata wsi miałam dostęp (oraz bezpłatny szkolny autobus) do przedszkola, szkoły ze szkolną stołówką i biblioteką. Najpierw polikwidowano państwowe przedszkola, potem stołówki, a teraz chcą jeszcze zabrać dostęp do książek. Chyba naszemu (niekompetentnemu) rządowi zależy na wychowaniu bandy idiotów, którą łatwo jest kierować” – podsumowała studentka socjologii prowadząca jednocześnie własny biznes.

List otwarty do ministra Boniego można podpisać TUTAJ.

(PS, GN)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *