DPS

Babcia Bożenka: “Urodziny literatów ze Studziennej”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

SONY DSC

– Też jestem związany z polonią. Moje wiersze znaleźć można w Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku,
a także w Kapsztadzie w Afryce Południowej, jak również we Francji.
– Przedstawia się Wiesław J. Mikulski, członek Klubu Literackiego przy Studziennej w Ostrołęce.

Mój rozmówca jest członkiem Związku Literatów Polskich. Ma na swoim koncie ponad dwa tysiące publikacji, które ukazały się w pismach krajowych i polonijnych. Jest także autorem wielu antologii. Sam o sobie mówi: “Inspiracje do twórczości czerpię z życia. To, co się wokół dzieje skłania do przemyśleń, zostawia jakieś piętno, które później przelewam na kartkę papieru.”

– Czy lubi pani psy? – Pyta mnie kolejna członkini klubu. – Chętnie podaruję książkę, którą napisałam o moich ulubionych pieskach. Ilustrację do książki wykonał mój wnuczek.

Książka Haliny Marii Roszkowskiej opowiada o historii ukochanej suczki Kulki i jej czterech szczeniętach. Książka nosi tajemniczy tytuł “Skarby świętojańskiej nocy”, bo właśnie tej nocy przyszły na świat szczenięta Kulki.

W pomieszczeniu filii Biblioteki Miejskiej w Ostrołece przy ulicy Gomulickiego zgromadzili się ostrołęccy literaci
i zaprzyjaźnione z nimi osoby. Spotkanie prowadziły dwie panie: Hanna Sobiech, poetka i prezes klubu oraz Teresa Kupiszewska, prozaik, krytyk, członek prezydium Towarzystwa Przyjaciół Ostrołęki. Każdy z uczestników miał swoje pięć minut, żeby móc zaprezentować swoją twórczość. Na pewno nie było łatwo dokonać wyboru.
Z radością w sercu słuchałam realacji prowadzących spotkanie. Ostrołęcka grupa dała się poznać z dobrej strony, prezentując twórczość na licznych konkursach, sympozjach, spotkaniach poetyckich. Nie sposób wymienić je wszystkie.

Na akordonie znane melodie grał Łukasz, dawny uczeń mojej koleżanki z czasów Liceum Pedagogicznego, niestrudzonej polonistki, która dopiero od września ubiegłego roku przeszła na emeryturę. Uczyniła to nie bez żalu i ciągle tęskni za tablicą i kredą.

Moja koleżanka również dołączyła do klubu literatów przy Studziennej. Jest autorką wstrząsającego dokumentu o syberyjskich losach swojej rodziny oraz o dramacie żołnierzy wyklętych. Od kiedy 1 marca w Polsce obchodzony jest jako dzień pamięci o żołnierzach akowskiego podziemia, książka Anny Nosek-“Poszarpane nasze losy” spotkała się dużym zainteresowaniem czytelników.

W klubie przy Studziennej spotykam niezwykle interesujących ludzi. Okazją są urodziny tej grupy literackiej.
Na stronie internetowej klubu prowadzonej przez Ryszarda Makowskiego czytam: “Warto jest słuchać głosu natchnienia. Chcemy być wciąż młodym klubem pasjonatów, którzy pragną wspólnie kontynuować, wzbogacać
i promować literackie tradycje miasta i regionu.”

Klub liczy 30 osób. Związany jest Miejską Biblioteką Publiczną. Dobrym duchem grupy jest kierownictwo biblioteki oraz udzielające jej wsparcia Towarzystwo Przyjaciół Ostrołęki. Nazwa klubu “Przy Studziennej” nawiązuje do literackich tradycji Ostrołęki. To właśnie przy tej ulicy mieszkał niegdyś Wiktor Gomulicki, autor znanej powieści “Wspomnienia niebieskiego mundurka”. Ulica dzisiaj nosi imię tego znanego pisarza i bibliofila.

Najmłodszą członkinią klubu jest Ola.

“- Nazywam się Aleksandra Elżbieta Gawrońska. Uczęszczam do drugiej klasy II Liceum Ogólnokształcącego im. C.K. Norwida w Ostrołęce. – przedstawia się urocza, ale bardzo skromna gimnazjalistka. – Czym jest dla mnie poezja? Oddechem, który łapię, kiedy w powietrzu nazbiera się za dużo cząsteczek rutyny. Poezja to także chusteczki, po które sięgam, kiedy zanosi mi się na katharsis o skali katastrofy nuklearnej. Dla mnie poezja to rozczarowania, radości, zachwyty. Sięgam po pióro, by przelać na kartkę papieru obrazy codzienności, w których poszukuję swojego “ja”. Piszę od pięciu lat. Jestem szczęściarą, bo moja poezja została zauważona
i nagrodzona m.in. drugim miejscem w V Turnieju Poetyckim im. J. Kozarzewskiego “Orzech” w Nysie w 2011r., pierwszym miejscem w XX Konkursie Literackim im. D. Maliszewskiego w Ostrołęce w 2012 r.

W ubiegłym roku, w marcu, wstąpiłam do Klubu Poetyckiego “Przy Studziennej” w Ostrołęce, za namową mojej mamy. Początkowo byłam niechętna temu pomysłowi. Nie chciałam dzielić się swoją poezją. Myślę, że było to spowodowane moim strachem przed krytyką. Dotychczas słuchaczami moich prób poetyckich była najbliższa rodzina, a teraz miałabym się prezentować przed małym gronem i to nie byle jakim gronem, bo w jego skład wchodzą twórcy, którzy mają za sobą dziesiątki lat pisania i wybitne osiągnięcia literackie. Powiedziałam “nigdy w życiu!”. A jednak zjawiłam się na pierwszym spotkaniu. Przywitała mnie ciepła, serdeczna atmosfera i już wiedziałam, że zagoszczę tam na dłużej.

Moją drugą pasją jest muzyka. Państwową Szkołę Muzyczną im. Z. Noskowskiego w Ostrołęcę traktuję jak mój drugi dom. Jestem uczennicą trzeciego roku II stopnia w klasie fortepianu. Zamiłowanie do muzyki jest u mnie rodzinne. Tata z wykształcenia jest muzykiem, mama od wielu lat śpiewa w chórze, zaś brat gra na trąbce. Muzykę staram się wplatać w swoje utwory. Włoskie określenia wykonawcze przenoszę często na grunt swojej poezji, widząc w nich wieloznaczne środki wyrażania myśli.

Ostatnio napisany przeze mnie wiersz ma parę strof, które oddają moją relację z poezją.

“mam czasami w kolanach
modlitwy o oddech ducha
ale słowa
tak szybko pąsowieją
zostaję ja
korytarz i kołatanie ciszy”

Inspiracją do tego wiersza stała się lektura utworu “Kołatka” Zbigniewa Herberta. Swoją wyobraźnię widzę często, podobnie jak podmiot liryczny, jako “kawałek deski”. Poezja nie przychodzi łatwo. Myślę, że to bardzo często czysto rzemieślniczy trud. Wena, natchnienie to tylko 1/3 każdego wiersza.”

Takich właśnie ambitnych członków skupia ostrołęcka literacka grupa, u której miałam przyjemność gościć na piewszych urodzinach,gdzie oprócz strawy duchowej, poezji, muzyki był pokaźnych rozmiarów pyszny tort.

Bożena Chojnacka

massage_therapist copy1

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *