DPS

“Nawet psom czytają!”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

addisyn-mid

Nie, to nie jest żart! Zanim na świat przyszły nasze obie córki, mieliśmy już psa. Pewnego dnia zaprowadziłam go do psiego przedszkola na Manhattanie z nadzieją, że zostanie przyjęty i nie będzie musiał godzinami wyczekiwać w domu na mnie lub męża.

Pamiętam moje zaskoczenie, gdy trafiłam akurat na czytanie psom. W kąciku, gdzie na ścianach były namalowane kości, siedziała kobieta na podłodze, a wokół niej grzecznie leżały czworonogi.

Kobieta czytała im bajkę dla dzieci. Psy leżały, żaden z nich nie zerwał się i nie podbiegł do mnie.

– Czytanie jest na uspokojenie i na rozwój umysłowy psa – usłyszałam od kobiety.

To było 15 lat temu!

Dlaczego dzisiaj piszę o tym? Bo jestem poruszona, że NADAL trzeba motywować rodziców do czytania dzieciom. Czytam mądrą i ciekawą książkę pt. „Wychowanie przez czytanie” Ireny Koźmińskiej i Elżbiety Olszewskiej. Autorki zachęcają do czytania dziecku od urodzenia, codziennie, przez przynajmniej 20 minut
i przynajmniej do 12 roku życia. Wtedy jest szansa, że czytanie stanie się pewnego rodzaju magicznym, domowym rytuałem.

Tak, w domu, czytam dzieciom.

W książce znajduję opinię, że „spora część nauczycieli uznaje postulat, by codziennie czytać dzieciom w szkole za szkodliwą fanaberię, która odbiera im cenny czas przeznaczony na ‘przerobienie programu’”.
Jestem zatem w mniejszości. Postanawiam, że będę też czytać moim uczniom 5 klasy w polskiej, sobotniej szkole.

Na lekcję zabieram książkę Agnieszki Chylińskiej pt. „Zezia i Giler”.

– Będę wam czytać przez 20 minut – tłumaczę.
– Zaraz ustawię zegar – natychmiast proponuje uczeń z pierwszej ławki i wyjmuje swojego iPada, i stawia na stole.

Opowiadam uczniom o Akcji „Cała Polonia czyta dzieciom”.
Przez chwilę słuchamy śpiewającej Chylińskiej z iPada i widzimy też jej zdjęcia.
– Ale ma dużo tatuaży! – komentują dzieciaki.

A potem już czytam: „..Dlaczego Czarek został Gilerem? Zezia nazwała go tak, bo Czarek nie umiał wysmarkać nosa do chusteczki…”

W klasie zalega cisza. Widać, że książka od razu dobrze robi moim, na ogół, rozgadanym uczniom.
W ciągu 20 minut udaje mi się przeczytać dwa rozdziały, zatrzymując się od czasu do czasu, na wytłumaczenie słów.

– Co myślicie o książce? – pytam.
– Podoba mi się, bo jest też o kocie (Idźstąd), a ja lubię koty – mówi uczeń.
– A mnie się nie podoba, bo właśnie jest też o kocie, a ja nie lubię kotów – mówi uczennica.

Zobaczymy co powiedzą, gdy skończymy książkę.

Do domu rozdałam uczniom Złotą Listę książek do czytania dzieciom, opracowaną przez Fundację ABCXXI Cała Polska czyta dzieciom. Ciekawe, który z uczniów doniesie w sobotę, że mama albo tata czytali mu w ciągu tygodnia?

Słyszę dodatkowe pytanie w sprawie czytania mojemu psu.

Teraz, 16-letni piesek jest głuchy, ale czasami córki biorą go na kolana i czytają mu książeczkę.
Kto wie, czy to nie przysłużyło się do jego długowieczności?

Danusia Świątek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *