DPS

Babcia Bożenka: Dlaczego lubię ludową pobożność?

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Majowka w Strykowie.

Majowka w Strykowie.

Kończą się w Polsce majowe celebracje ważnych uroczystości państwowych i religijnych. Rozpoczęły się one
1 maja, który odziedziczylismy po poprzednim systemie, kiedy to w tym dniu obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Pracy, i kiedy niekoniecznie z własnej woli tłumnie wychodziliśmy na ulice z transparentami
i chorągiewkami.

Dla nas młodych była to frajda. Dzień wolny od szkoły, a po pochodach można było posmakować pierwszych
w sezonie lodów. Do ostrołęckiej cukierni u Leszczyńskich ustawiały się długie kolejki. Dzisiejsza młodzież śmiałaby się z naszych majowych rozrywek, ale nam one odpowiadały. Nie czuliśmy się w niczym pokrzywdzeni.

Dzisiejsze apetyty na życie są znacznie większe, a i możliwości ich spełniania dalekie od ideału. Dlatego tak dużo wśród nas frustacji, krytyki i narzekania i tak mało radości i entuzjazmu.

“Majówki”, bo tak zwykle nazywamy te dni wolne od pracy, trwały od środy do niedzieli, czyli równo pięć dni. Można się było naświętować.

Najważniejsze uroczystości obchodziliśmy 3 Maja, rocznice uchwalenia rewolucyjnej na owe czasy Konstytucji
3 Maja i święto Maryi, królowej Polski, której przez wieki naród zawierzał trudne sprawy, prosił za Jej wstawiennictwem o odzyskanie wolności, składał obietnice i przyrzeczenia wierności i trwania przy matce Boga. Cały miesiąc maj związany jest z Maryją. Przy przydrożnych kaplicach i krzyżach odprawiane są nabożeństwa majowe ze śpiewem przepięknej Litanii Loretańskiej, wielbiącej zalety Przenajświętszej Panienki.

Zwyczaj nabożeństw majowych przeniosły za ocean niektóre środowiska polonijne. Nie wiem z jakich powodów nie brałam w nich udziału mieszkając za oceanem, ale znałam sporo osób z nowojorskiej metropolii, które zostawiały wszelkie zajęcia i biegły na te majówki odprawiane przed kapliczkami. Byłam zawsze pełna podziwu za taki rodzaj maryjnej pobożności przywiezionej z kraju.
Pamiętam też intencje, w których były odprawiane i wiem, że wiele próśb kierowanych na ręce Maryi było wysłuchiwanych, wśród nich niektóre wydawałyby się nie do” przeskoczenia.” Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, jak czytamy na kartach Pisma Świętego, a wołania zanoszone przez wstawiennictwo Jego Matki nie pozostają bez echa.

Piękną tradycją maryjną jest modlitwa różańcowa. Niektórych może nudzić to powtarzające się Zdrowaś Maryjo, ale czy kochająć kogoś nie lubimy powtarzać mu w nieskończoność jak jest nam bliski, drogi, niezastąpiony?
A to przecież nie jest nudne! Powstające coraz liczniej jak grzyby po deszczu, grupy modlitewne, nazywane Różami Różańcowymi wzbogacają parafialne wspólnoty, są elementem lączącym parafian.
Podobnie dzieje się z różnego typu bractwami. Pełnią one ważną rolę w pogłębianiu duchowości, kultywowaniu przeszłości, podkreślaniu życiowych wartości i priorytetów. Może są niemodne, nie na czasie, trącące myszką?
Nic z tych rzeczy.

Kiedy w te majowe popołudnia uczestniczę w nabożeństwie maryjnym w moim pięknym kościele pw. Zbawiciela Świata, zawsze mam przed oczami mój zimny, parafialny kosciół, do którego jako dziewczynka biegłam na nabożeństwa majowe. Do dzisiaj niemal czuję chłód posadzki, a w uszach brzmią pieśni maryjne “Chwalcie łaki umajone” czy pieśń “Przed tak wielkim sakramentem upadajmy wszyscy wraz”. Cieszę się, że był w moim życiu taki właśnie czas, kiedy potrzebowałam bliskości z Maryją.

Stare maryjne tradycje przetrwały. Przez cały maj wielbimy Maryję, powtarzając wersety Litanii, prosimy
o opiekę, intonując starą pieśń “Pod Twoją obronę”, słuchamy katechez, w tym roku związanych z ogłoszeniem przez papieża emeryta Benedykta XVI, Rokiem Wiary.

A nowo wybrany papież Franciszek pobożność ludową nazywa skarbem Kościoła.

Bożena Chojnacka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *