DPS

Listy polonijnych uczniów do Starego Doktora. cz.2

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

janusz.korczakPrezentujemy Państwu listy, jakie napisały dzieci – uczniowie Polskiej Szkoły im. Mikołaja Kopernika w Mahwah, NJ, do Starego Doktora, czyli Janusza Korczaka. Listy pisane były w ramach ubiegłorocznego Roku Korczaka. Dziś list Wojtka Topczewskiego z Suffern, NY.

Drogi Panie Doktorze,

Nazywam się Wojtek i mam 11 lat. Mieszkam wraz z mamą, tatą, babcią i siostrzyczką w Suffern, Nowy Jork. Chodzę do Polskiej Szkoły im. Mikołaja Kopernika w Mahwah, New Jersey. Mam wiele zainteresowań. Najbardziej lubię grać w piłkę nożną i ćwiczyć walki karate. Moi rodzice dbają o to, abym, zawsze dotarł na czas na zajęcia, które sprawiają mi dużo radości. Żyję w szczęśliwej rodzinie, w której sam czuję się szczęśliwy. Moja młodsza siostra Ewa to pełna radości i życia mała dziewczynka. Ona najbardziej lubi rysować, malować oraz tworzyć różne figury z kloców Lego.

W polskiej szkole dowiedziałem się o życiu i twórczości Pana Doktora. Wiem, że był Pan pierwszym Rzecznikiem Praw Dziecka na świecie. To Pan jako pierwszy pisał te prawa i widział w małym człowieku obywatela. Bardzo podobało mi się to stwierdzenie: „Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat”. Podoba mi się też powieść, którą Pan napisał pt. „Król Maciuś Pierwszy”. Główny bohater pokazał wszystkim, że mały człowiek też ma swój rozum, potrafi oceniać sytuację, a nawet zaprowadzić mądre reformy.

Wiem też od babci, że dawniej w czasach, w których przyszło Panu żyć, było o wiele trudniej. Babcia mówiła, że wówczas było dużo biedy i zdarzało się tak, że dzieci były głodne i było im zimno. Pan to widział i nie godził się na takie nieszczęście. Prowadził Pan Dom Sierot, chciał Pan, aby dzieci pokrzywdzone przez los, też były szczęśliwe. Moja mama przeczytała
mi pewien artykuł, który napisał Pan dawno temu. Przyznam, że mało jeszcze z niego zrozumiałem. Ale podobało mi się, że z takim uporem walczył Pan o prawa maluchów. Mówił Pan o poszanowaniu godności i szacunku dla innych. Wiedział Pan, że my, mali, dużo jeszcze nie wiemy, mamy swoje tajemnice i niepowodzenia. Lubimy się bawić i nie zważamy na to, co będzie jutro. Najbardziej podobało mi się to, że w waszych domach działały sądy i senaty dziecięce. Ja postanowiłem od dziś obchodzić święta, które Pan wymyślił np. Dzień Brudasa i Dzień Pierwszego Śniegu.
Ja żyję w innych czasach, ale bardzo podobało mi się to, że kiedyś dzieci myślały i czuły tak, jak ja, a ktoś dorosły to rozumiał i umiał wszystko spisać. Mam nadzieję, że wielu nauczycieli i osób dorosłych czyta Pana twórczość i przez to bardziej rozumie maluchy.

Panie Doktorze, chciałbym Ci podziękować za Twoją twórczość, za to, że nie opuściłeś dzieci do końca. Szedłeś w pochodzie dziecięcym przez ulice Warszawy do wagonów śmierci. Nie opuściłeś ich, choć sam mogłeś się uratować. One do końca się bawiły, śpiewały, nie rozumiejąc, dzięki Tobie, jaka czeka ich tragedia.

Na koniec chciałem Ci powiedzieć, że ja postanowiłem tak jak Ty, zostać lekarzem i pomagać ludziom.

Z głębokim szacunkiem,

Wojtek Topczewski, lat 11

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *