DPS

“Pod wielorybem czyli noc w muzeum”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page

DSC_0206
Śpiwory, pidżamy, szczoteczki do zębów i latarki gotowe, czyli wybieramy się na noc do Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. Tata Kimberly i Natalie, w ramach przygotowań całej rodziny do przygody, kupił DVD „Night at the Museum”.

Wieczorem, przed dniem wyjazdu na Manhattan, zasiadamy przed ekranem i oglądamy komedię.
Jej zdesperowany bohater Larry Daley (Ben Stiller) szuka pracy i w końcu trafia jako stróż do Muzeum Historii Naturalnej, gdzie w nocy ożywiają wszystkie eksponaty, łącznie ze szkieletem dinozaura.
– Może jakiś eksponat dla nas też ożyje? – na głos marzą córki.
Może?

Nadzieje na ekscytujące emocje pewnie rosną nie tylko w naszym domu. Noc w muzeum spędzimy w grupie 465 osób! Bilety kupiłam już w grudniu ubiegłego roku, bo sprzedają się jak ciepłe bułeczki.

A nasza noc w muzeum to prezent dla Kimberly na jej 10 urodziny. Do nocnej eskapady trzeba dorosnąć, chociaż według programu, można zabrać już 6-latki.

– Czy będziemy spać pod wielorybem? – dopytują się obie córki.
Nie dosłownie.
W sekcji życia oceanicznego, z sufitu zwisa gigantyczny wieloryb. Ulubione miejsce wielu dzieci w muzeum.
– Mam nadzieję.

Ale pozostałe dwie lokalizacje też są atrakcyjne, bo może okazać się, że bedziemy spać w sekcji afrykańskich ssaków albo w geologicznym hallu, gdzie są modele ziemi. Każde miejsce ma swój urok.

– O której zgaszą światło? – chce wiedzieć Kimberly, która pakuje do plecaka książki do czytania przed snem.
– O północy. Ale nie wiem, czy będziesz miała siłę czytać.
Z planu atrakcji wynika, że będzie ich mnóstwo.

Czas wychodzić z domu.

Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku

Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku

Docieramy do Rose Center o 18.00, na czas i jesteśmy zdziwieni, że już tyle osób z plecakami siedzi w hallu. Sprawnie idzie przyjmowanie gości na noc w Muzeum Historii Naturalnej. Młoda dziewczyna wręcza nam kopertę ze szczegółowym programem.
– Gdzie śpimy? Sprawdź! – pytają córki.
Szybki rzut okiem na kartkę papieru.
– Pod wielorybem!
Wymarzone miejsce.

Schodzimy do wieloryba. Łóżka polowe stoją tam rzędami. Na niektórych z nich leżą już śpiwory i plecaki. Miejsca dosyć do wyboru. Będziemy spać prawiem pod ogonem wieloryba, który zwisa z dużej wysokości.

Zostawiamy nasz ekwipunek i zaczynamy zwiedzanie muzeum. Są dwie możliwości; na własną rękę i w sposób zorganizowany. Korzystamy z obu. Najpierw przysłuchujemy się prezentacji na temat życia nocnych zwierząt.
– Kto planuje spać w nocy? – pyta pracownik muzeum z wężem pod pachą.
– Nikt! – odpowiadają chórem zebrani.
– Tak, przypuszczałem.
Zobaczymy, jak długo wytrzymamy.

DSC_0107

Na razie mamy dużo energii i na własną rękę idziemy zwiedzać bogaty dział regionu Pacyfiku. Z latarkami w rękach, sam na sam ze sztuką. W ciszy. Tylko nasza rodzina.
Czujemy się jak odkrywcy.
I tu pełne zaskoczenie, że strażnicy muzealni, którzy są w ciągu dnia bardzo służbowi i obserwują każdego człowieka, w nocy jakby nie istnieli.

Z Pacyfiku przenosimy się do żywych motyli na drugim piętrze. Uciechy sporo. Motyle lądują na rękach Natalie.
– Nie dotykać skrzydeł – woła pracownica muzeum.
Dajemy żyć motylom, różnych gatunków i o przeróżnych kombinacjach kolorów.
W motylach można się zakochać.

Przekonujemy się o tym oglądając film „Flight of the Butterflies”, na którym pojawiają się wszyscy uczestnicy „Nocy w muzeum”, czyli 465 osób. Sala kinowa LeFrak IMAX zapełniona. Więcej dzieci niż dorosłych. Sporo grup szkolnych ubranych w te same koszulki z nauczycielami i rodzicami. Obok mnie siedzi kobieta ze swoją 10-letnią bratanicą z Utah.

DSC_0211

DSC_0247

Wcześniej, podczas przekąski, w wyznaczonym miejscu, czyli Food Anex, poznaliśmy rodzinę z Rye, NY, która pojawiła się na urodzinowe celebracje z 8-letnim synem. Z podziwem patrzyłam na zorganizowaną mamę, która nawet przywiozła wielki czekoladowy tort. Spontanicznie nawiązana rozmowa zaowocowała informacją, że mama jest Ewą i nawet trochę mówi po polsku. A potem kawałki tortu wylądowały na naszym stole.

Punktem kulminacyjnym nocnych wędrówek z latarkami w rękach było oglądanie szkieletów dinozarów.
– Te dinozaury są jeszcze większe w nocy niż w dzień – stwierdziła zachwycona, młodsza córka.
Nie, dinozaury nie ożyły, ani inne eksponaty.

O północy zgaszono światło w sali z wielorybem. Z wdzięcznością przyjęłam sygnał, by zakończyć dzień.
Na polowym łóżku zamarzyłam o prysznicu. Nie wiem o czym myślały córki, bo natychmiast zasnęły. A mnie
w końcu uśpiło chrapanie kobiety z rzędu obok. Chrapiący mieli zgłosić się do osobnego sektora.
Może ona o tym nie wiedziała?

Poranek o 7 rano był interesujący. Otworzyłam oczy i zobaczyłam dwóch, obcych mężczyn w pidżamach, rozmawiających półgłosem. Kobiety budziły dzieci.
Czas pożegnać muzeum.

Danuta Świątek
Zdjecia: Kazimierz Pienkawa

One Response to “Pod wielorybem czyli noc w muzeum”

  1. Aneta May 20, 2013 at 5:03 pm

    Od dawna myslelismy o tej imprezie dla naszego Syna, ale koszty sa dość wysokie, mam nadzieje , że kiedys zrealizujemy ten pomysł. Nie sadziłam jednak ,że trzeba tak wcześnie kupować bilety, dziekuje za informację na ten temat.

    Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *