DPS

“Zamki na piasku”

Decrease Font Size Increase Font Size Text Size Print This Page
Autorka artykulu

Autorka artykulu

Drugi dzień lata, o poranku ponad 30 stopni Celsjusza, pora ruszać. Na plażę oczywiście! By było trochę inaczej niż zwykle – do Hampton Beach w New Hampshire, na coroczne zawody piaskowych rzeźb, których oglądanie zmienia dla mnie wydźwięk frazy „zamki na piasku”, utożsamiającej te budowle z czymś nierealnym bądź nietrwałym.

– Deszcz pomaga rzeźbom – mówi jedna z nauczycielek piaskowej sztuki. – Wbrew pozorom, wcale ich nie rozpuszcza, ale za sprawą konsystencji piasku, którego używamy do budowy, nawet umacnia konstrukcję.

Ile jeszcze zaskoczeń nas tu czeka?

Mam szczęście, bo zdążyłam na ostatnią turę kursu, a nawet udało mi się uzyskać bezpłatną lekcję prywatną „stawiania zamków z piasku”. Może dlatego, że jestem z Polski, a moja trenerka, jak się okazuje, też pochodzi
z Polski. Nie mówi już po polsku, babcia Polka nauczyła ją tylko jednej frazy w tym języku, ale chętnie za to opowiada o zawodach w Hampton Beach, które mają już 13-letnią tradycję. Zaczęło się w 2000 roku, od budżetu w wysokości 25 centów oraz pasji lokalnego artysty i mistrza rzeźby z piasku Gregory’ego Grady. Sama sztuka rzeźbienia w piasku sięga ponoć lat 80. Z powodzeniem – jako rzemiosło czy element architektury krajobrazu – pojawia się nie tylko na plażach, ale i w ogrodach, na ceremoniach ślubnych i podczas rozmaitych imprez na świeżym powietrzu.

Przyszli rzeźbiarze trenują

Przyszli rzeźbiarze trenują

Here Comes Trouble - Sue Mcgrew

Here Comes Trouble – Sue Mcgrew

Zaczynamy od… wiaderka z dobrze ubijanym i polewanym wodą piaskiem (tyle że dwukrotnie większego niż normalne). Do rzeźbienia używa się wielu narzędzi, podobnych do tych, które stosuje się np. w pracy z gliną ceramiczną, ale bardzo ważne jest – i naprawdę trudno jest mi pozbyć się tego nawyku – by nie pracować samymi rękoma. Palce najczęściej powodują rozsypywanie się piaskowych bloków i osypywanie się piasku.

Jeśli chcemy wygładzić powierzchnię detali, najlepiej podmuchać na nie przez słomkę, a piasek osypie się dokładnie tak, jak byśmy chcieli, zostawiając uformowany wzór. Określone narzędzia i ruchy rąk przy ich wykorzystaniu stosuje się w przypadku nadawania poszczególnych kształtów, np. podczas wycinania otworów.

Rzeźby najczęściej budowane są z dużych bloków, z których od góry „wyciosuje się” delikatnie ostateczne formy. Rzadziej tworzy się je „od dołu” – zbierając piasek z podstawy czy podłoża. Tę drugą technikę, jako jedyna spośród uczestników tegorocznej edycji rzeźbiarskich zawodów Annual Master Sand Sculpting Competition w Hampton Beach, stosuje Lucinda „Sandy Feet” Wierenga z Texasu.

– Prawda, że nie wszyscy mieszkańcy Texasu są wariatami? – staję przed jej rzeźbą akurat w momencie, gdy prowadzi właśnie na ten temat rozmowę z jednym z widzów i głosujących, najwyraźniej również przybyszem ze stanu Texas. Dzieło Lucindy nosi tytuł „La Luna” i jest interesujące przestrzennie – stanowi połączenie rzeźby, obrazu, płaskorzeźby i architektonicznej konstrukcji, która jakby zaprasza do wstąpienia w odrealnioną piaskową przestrzeń. W zagadkowym, pozbawionym dachu pomieszczeniu mała dziewczynka obserwuje przez okno naszą planetę. Za plecami ma spiralę – symbol wzrostu.

8

Mirror, Mirror - Karen Fralich

Mirror, Mirror – Karen Fralich

Lucinda zajmuje się piaskową rzeźbą od lat. Od 1987 roku zbudowała na całym świecie wiele niezwykłych rzeźb. To jedyne medium, w jakim pracuje. Napisała i wydała o piaskowej sztuce trzy książki, w tym zbiór instrukcji „Sandcastles Made Simple”, które z powodzeniem wykorzystać mogą rodzice, pragnący zbudować z dzieckiem na plaży niecodzienny pałac. Jest wierną pasjonatką piaskowej rzeźby.

– Co jest najtrudniejsze, a co najbardziej satysfakcjonujące w pracy z tym materiałem? – pytam.
– Najtrudniejsze jest budowanie nie z bryły, lecz zbieranie piasku z podłoża. Postawienie samej konstrukcji, zwłaszcza gdy nie pracuje się na piaskowych blokach, oraz utrzymanie jej – tak, by się nie rozsypała – odpowiada Lucinda. – A największą satysfakcją jest sama praca – tak, jak tutaj, z innymi wspaniałymi rzeźbiarzami. Pobyt na festiwalu. To bardzo inspirujące. Wszyscy się znamy i przyjaźnimy, mimo że konkurujemy ze sobą w zawodach. Po ich zakończeniu jedziemy na Cape Cod, gdzie będziemy wykonywać komercyjnie loga sponsorów różnych wydarzeń, ale tutaj mamy pełną dowolność wyboru tematu i formy, co jest naprawdę cudowne. Robimy to dla artystycznej satysfakcji i dla osób, które przyjeżdżają na plażę. W dodatku dostajemy gażę za udział.

Festiwal ma taki a nie inny kształt dzięki swym licznym sponsorom, których loga wyrzeźbione w piasku oglądać można na piaskowym zamku, którego strzeże rycerz o bardzo ekspresyjnej mimice. Jak mówi podczas lekcji moja nauczycielka, bez sponsorów to wydarzenie w ogóle nie byłoby możliwe.

Loga sponsorów

Loga sponsorów

Każdy z rzeźbiarzy otrzymał do dyspozycji 10 ton piasku. Łącznie – 150 ton. Po ukończeniu rzeźba jest dla trwałości spryskiwana specjalnym sprayem – połączeniem szkolnego kleju i wody. Wygrać można łącznie piętnaście tysięcy dolarów, a wśród zawodników jest dziesięcioro światowej klasy mistrzów tej sztuki.

Informuję Lucindę, że właśnie otrzymała dwa głosy na swoją rzeźbę. Dziękuje, choć nie sądzi, że wygra – prawie nigdy nie wygrywa, jak twierdzi. Dziś już wiem, że rzeczywiście nie wygrała… zwycięzcą zawodów został Carl Jara ze swoją rzeźbą „Infinity”, w której mężczyzna trzyma w dłoni mężczyznę, trzymającego w dłoni mężczyznę, który trzyma… i tak dalej, w niewidzialną już nieskończoność. Ponieważ jednak Lucinda pisze książki o rzeźbieniu z piasku, sugeruję, że być może ma inną „misję” niż ci, którzy zdobywają w zawodach tytuły?
– Może – przytakuje z uśmiechem. – Wcześniej, zanim zaczęłam rzeźbić, byłam nauczycielką.

Infinity - Carl Jara

Infinity – Carl Jara

Sztuka piaskowej rzeźby robi podobne wrażenie, jak rzeźba w lodzie czy environmental art. Ma w sobie coś niezwykle naturalnego, a jednocześnie sur- czy hiperrealnego. Ponieważ jestem z kraju, w którym kojarzy się ją głównie z zabawami dzieci na plaży, odbieram ją inaczej. Jest dla mnie zaskoczeniem i wzbudza podziw, jakiego nie wywołują już często rzeźby w drewnie, metalu czy kamieniu – tylko dlatego, że przyzwyczaiłam się do ich widoku i takiego a nie innego używania danego materiału. W Europie piaskowe rzeźby są coraz bardziej popularne, na podobne zawody można natrafić np. w Holandii, a w ostatnich mistrzostwach świata w rzeźbieniu z piasku, w Kanadzie, drugie miejsce zajął rzeźbiarz z Łotwy.

Piasek stosowany do rzeźb ma specjalną konsystencję. Jest mokry, zawiera dużo soli, łatwo się zbryla i utrzymuje nadany kształt. Po zakończonej lekcji zerkam na dzieci, stawiające nieopodal wydzielonego treningowego poletka fantastycznie ozdobione, ogromne zamki oraz na ulepione wcześniej przez grupę innych uczniów kaczki – wyglądają o wiele lepiej od mojego ledwie rozpoczętego dzieła, ale cóż, od czegoś trzeba zacząć. Jako wieczna kursantka wiem, że początki opanowywania nowej sztuki są trudne i żmudne. Tę zabawę będzie można jednak praktykować za każdym razem, gdy się odwiedzi plażę! Gorąco polecam.

Zawody Annual Master Sand Sculpting Competition w Hampton Beach, New Hampshire, zakończyły się 23 czerwca, ale prace oglądać można na plaży aż do 7 lipca. W nocy podświetlane!

Lidia Gruse
Zdjęcia: Lidia Gruse i Edward Russell

Phasing - Guy Olivier Deveau

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *